Burza po filmie podkomisji smoleńskiej Macierewicza w TVP. "Podłość", "To oficjalne stanowisko Polski?"

- Jak można było dzisiaj wypuścić film, zajawiając go krzykiem ofiar z pokładu samolotu? Jak można zrobić to tym wszystkim, którzy to przeżyli? To jest podłość - powiedziała w rozmowie z Polsat News posłanka Barbara Nowacka. To reakcja na wyemitowany w TVP film z wynikami prac podkomisji ds. katastrofy smoleńskiej. Pojawiły się też pytania o to, czy twierdzenia zawarte w filmie są oficjalnym stanowiskiem rządu.

W sobotę na antenie TVP1 został wyemitowany "Film z wynikami prac podkomisji ds. katastrofy smoleńskiej". O emisję materiału apelował do prezesa TVP Jacka Kurskiego były szef MON i szef podkomisji smoleńskiej Antoni Macierewicz.

Zobacz wideo Dzień, który wstrząsnął Polską

Film o pracach podkomisji smoleńskiej, który tego samego dnia wyemitowała TV Republika, nie jest niczym nowym. Materiał był pokazywany m.in. podczas jednego z ubiegłorocznych posiedzeń sejmowej komisji obrony narodowej. Jest również dostępny w sieci.

Film podkomisji smoleńskiejZapowiadany przez Macierewicza film o pracach podkomisji to powtórka

W materiale, który w sobotę mogli zobaczyć widzowie TVP, powtórzono twierdzenia o tym, że do katastrofy samolotu Tu-154M doprowadzić miał wybuch na skrzydle i w kadłubie maszyny. Według podkomisji Macierewicza do tragedii przyczynić się miało również celowe działanie rosyjskich kontrolerów lotu. 

Komentarze po emisji filmu Macierewicza. "Czy premier Mateusz Morawiecki potwierdzi, że to oficjalne stanowisko Polski?"

Choć argumenty lansowane przez podkomisję Macierewicza były już znane od dawna, emisja filmu w 11. rocznicę katastrofy smoleńskiej nie pozostała bez echa. Do materiału odnieśli się w mediach społecznościowych politycy i dziennikarze. 

"Ten propagandowy film powstał za publiczne pieniądze. Przy wadze zarzutów - absurdalnych, ale przecież stawianych przez państwową instytucję - jaka będzie reakcja premiera, Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Ministerstwa Obrony Narodowej i prokuratury? Czy premier Mateusz Morawiecki potwierdzi, że to oficjalne stanowisko Polski? Czy uda, że nie widział?" - zapytał na Twitterze Maciej Lasek, poseł KO i były przewodniczący Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych. 

"Nie było wybuchu. Był natomiast brak reakcji załogi na komendy PULL-UP, zejście poniżej minimalnej wysokości, przy widzialności 5x mniejszej niż dopuszczalna i spóźniona próba odejścia na drugi krąg. Cała seria śmiertelnych błędów zapisana w rejestratorach. To są fakty" - dodał w innym wpisie Lasek, który zasiadał też w komisji Jerzego Millera. 

"Przedstawianie 'raportu' podkomisji smoleńskiej Macierewicza w formie fabularyzowanego reportażu telewizyjnego obraża powagę Państwa Polskiego. Raport ma być pisemny i zatwierdzony przez ministra obrony narodowej. Inaczej jest wart tyle co dobranocka. Niepojęte, na co się pozwala" - ocenił Tomasz Siemoniak, poseł KO i były szef MON.

"No dobrze. Państwowa telewizja opublikowała oficjalny materiał państwowej instytucji, w którym wprost podano, że rosyjskie specsłużby wysadziły samolot z polskim prezydentem. I co teraz? Prezydent Andrzej Duda i premier Mateusz Morawiecki przechodzą nad tym do porządku dziennego, czy coś robią?" - napisał na Twitterze Krzysztof Berenda, dziennikarz RMF FM. 

Zdaniem Andrzeja Stankiewicza, dziennikarza Onetu, w filmie Macierewicza "wszystko jest dobrane i pokazane tak, żeby potwierdzać zamachową wersję [...] i to podlaną politycznym sosem". Stankiewicz zauważył też, że w materiale autorstwa podkomisji umieszczono krzyki ofiar. "Zrobił dokładnie tak, jak krytykowany przez niego rosyjski komitet lotniczy MAK. Do tej pory żadna polska instytucja nie zdecydowała się zaprezentować publicznie tego nagrania z cierpienia i śmierci pasażerów" - podkreślił dziennikarz. 

- Jak można było dzisiaj wypuścić film, zajawiając go krzykiem ofiar z pokładu samolotu? Jak można zrobić to tym wszystkim, którzy to przeżyli? To jest podłość - powiedziała w rozmowie z Polsat News Barbara Nowacka (KO), która w katastrofie z 10 kwietnia 2010 r. straciła matkę, Izabelę Jarugę-Nowacką. 

Z kolei Jadwiga Gosiewska, matka Przemysława Gosiewskiego, który również był na pokładzie samolotu do Smoleńska, stwierdziła jeszcze przed emisją filmu, że "należałoby zmienić przewodniczącego" podkomisji smoleńskiej. - Przemko mój zasłużył sobie na to, żeby przyczyna jego śmierci była wyjaśniona - podkreśliła Gosiewska w rozmowie z Polsat News. Rodzice zmarłego polityka uważają, że wyjaśnieniem przyczyn katastrofy powinni zająć się międzynarodowi śledczy. 

Jakie były przyczyny katastrofy smoleńskiej? Zbadała to komisja Millera

Specjaliści zajmujący się badaniem katastrof lotniczych od lat podkreślają, że członkowie podkomisji Antoniego Macierewicza nie mają wystarczających kompetencji, a rzeczywiste przyczyny tragedii już zostały wyjaśnione.

Państwowa komisja (tzw. komisja Millera) ustaliła, że do katastrofy przyczynił się szereg okoliczności, w tym złamanie procedur bezpieczeństwa. Bezpośrednią jej przyczyną było zejście poniżej minimalnej wysokości zniżania (100 metrów), przy nadmiernej prędkości opadania, w warunkach atmosferycznych uniemożliwiających wzrokowy kontakt z ziemią. Rozpoczęcie procedury odejścia na drugi krąg - przerwanego lądowania w sytuacji, kiedy wiadomo, że lądowanie może zakończyć się niepowodzeniem - było spóźnione.

Jarosław Kaczyński i Antoni MacierewiczOnet: PiS chce skończyć ze "smoleńską aktywnością" Macierewicza

Według ekspertów z komisji Millera właśnie złamanie procedur bezpieczeństwa przez pilotów tupolewa doprowadziło do zderzenia z feralną brzozą, którego skutkiem było oderwanie fragmentu lewego skrzydła wraz z lotką, a w konsekwencji do utraty sterowności samolotu, przechyłu i zderzenia z ziemią.

W katastrofie 10 kwietnia 2010 roku pod Smoleńskiem zginęło 96 osób - cała załoga Tu-154 oraz lecąca do Katynia polska delegacja z prezydentem Lechem Kaczyńskim na czele.