Hołownia zaszczepił się na COVID-19 dzięki błędowi w systemie. "Polaków po prostu to nie obchodzi" [SONDAŻ]

Szymon Hołownia zaszczepił się przeciwko COVID-19 dzięki błędowi w systemie, który umożliwił osobom w wieku 40-59 lat zapis na termin kwietniowy. IBRiS przeprowadził sondaż, aby sprawdzić, co o działaniu polityka myślą obywatele. Z badania wynika, że wiele osób podchodzi do tematu z obojętnością.

W ubiegłym tygodniu w nocy z 31 marca na 1 kwietnia, niespodziewanie ruszyły zapisy na szczepienia dla osób w wieku 40-59 lat, które wcześniej zgłosiły gotowość przyjęcia preparatu. Osoby, które zdołały się zapisać nim system padł, dostały kwietniowe i majowe terminy szczepień. Jak tłumaczył szef Kancelarii Premiera Rady Ministrów Michał Dworczyk, doszło do "usterki w systemie". Osoby, którym udało się zapisać, powinny otrzymać terminy dopiero w drugiej połowie maja. Wyznaczone daty szczepień zostały zmienione z wyjątkiem osób, którym wyznaczono termin do 5 kwietnia. W tym gronie znalazł się lider Polski 2050 Szymon Hołownia

Szymon Hołownia zaszczepił się przeciw COVID-19 dzięki usterce systemu

Polityk poinformował o swoim szczepieniu w mediach społecznościowych. Podkreślał, że wcześniej upewnił się, czy w przypadku rezygnacji miałby możliwość odstąpić swój termin seniorowi, co okazało się niemożliwe. 

"Przyznaję: nie miałem pojęcia, gdzie jest Stara Błotnica, ale teraz - dzięki ministrowi Dworczykowi - już wiem. W czasie środowo - czwartkowego zamieszania, system przydzielił mi właśnie ten punkt szczepień, ponad 90 km od domu, ale co tam - przejechałbym nawet 1090" - pisał na Facebooku Szymon Hołownia

Działanie polityka wzbudziło oburzenie w mediach społecznościowych. Część osób krytykowało go za zaszczepienie się dzięki błędowi w systemie, za który wcześniej on sam ostro krytykował rząd. Nie zabrakło również obrońców lidera Polski 2050. Ostatecznie w rozmowie z TVN24 Hołownia stwierdził, że była to z jego strony "słuszna i odpowiedzialna decyzja".

Szymon HołowniaHołownia zaszczepił się przeciwko COVID. Skorzystał z "usterki" Dworczyka

Co o szczepieniu Hołowni sądzą Polacy? 

IBRiS sprawdził, jakie zdanie na temat szczepienia Szymona Hołowni mają Polacy. Z przeprowadzonych badań wynika, że 27,3 proc. ankietowanych ocenia zachowania polityka pozytywnie, 32,4 proc. - ma negatywną opinię. Największa grupa respondentów ma obojętny stosunek do całej sytuacji - to 40,4 proc. ankietowanych. 

- Polaków po prostu to nie obchodzi - oceniła Joanna Miziołek w podcaście Forum IBRiS. Szef pracowni Marcin Duma stwierdził, że podpowiedzią na pytanie o to, dlaczego Polacy są obojętni wobec sytuacji, może być drugie pytanie, które zadano respondentom. Dotyczyło ono tego, czy politykom wypada korzystać z możliwości wcześniejszego zaszczepienia się np. jeśli są pracownikami ochrony zdrowia lub nauczycielami. 

53,6 proc. Polaków uznała, że powinni oni zaczekać na szczepienie dla swojej grupy wiekowej. 34,6 proc. uważało, że powinni oni zaszczepić się wcześniej, jeśli istnieje taka możliwość, 6 proc. ankietowanych wysłałoby polityków na koniec kolejki, z kolei 5,8 proc. nie miało zdania. 

Szymon Hołownia, Joanna MuchaMucha o szczepieniu Hołowni: Winny wywołany przez rząd bałagan

Jak zauważył Marcin Duma, Hołownia nie do końca "wepchnął się" w kolejkę, lecz skorzystał z okazji skierowanej do jego grupy wiekowej. Joanna Miziołek zwróciła uwagę na to, że wcześniej polityk skrytykował rząd za ten błąd, w związku z czym jego zachowanie cechuje pewna niekonsekwencja niezauważana przez Polaków. 

- Tak, Polacy nie dostrzegają braku konsekwencji - potwierdził Marcin Duma, dodając, że "nie ma tu żadnej Madery". To odniesienie między innymi do słów Tomasza Treli na Twitterze na temat zachowania Szymona Hołowni.

"Po szczepieniu Szymon Hołownia (44l.) gotowy do wyjazdu na Maderę" - napisał w mediach społecznościowych. 

To nawiązanie do zachowania Ryszarda Petru (ówczesnego lidera Nowoczesnej), który w czasie kryzysu sejmowego na przełomie 2016 oraz 2017 roku wyjechał do Portugalii razem z Joanną Schmidt, ówczesną posłanką. Spotkała ich za to fala krytyki, a notowania partii spadły. Polityk tłumaczył, że jego wyjazd był zaplanowany oraz miał charakter prywatny.