"Jeśli Kaczyński się nie cofnie, to straci władzę". Kulisy wojny w Zjednoczonej Prawicy

Jacek Gądek
Politycy koalicyjnych partii - Porozumienia i Solidarnej Polski - żartują, kto dziś jest największym wrogiem Jarosława Kaczyńskiego: Zbigniew Ziobro czy Jarosław Gowin? Ale wojna w Zjednoczonej Prawicy jest na serio. Gowin się zbroi i ma ogłosić transfer dwóch posłów. Skąd ta ofensywa? Z przekonania, że PiS szuka na niego haków i nie cofa "puczu" w Porozumieniu. - Jeśli Kaczyński się nie cofnie, to straci władzę. PiS jeszcze jest w stanie uniknąć tego scenariusza, ale muszą pójść na ustępstwa - mówi współpracownik Gowina.

Zobacz nagranie. Kaczyński: "Dopóty dzban wodę nosi...". Girzyński: Dzbanem jest cały obóz Zjednoczonej Prawicy:

Zobacz wideo

Polityk PiS bliski Nowogrodzkiej: - Gowin zalanie swojej piwnicy opisuje tak, jakby to była powódź stulecia.

Jeden ze współpracowników Gowina: - PiS przekopuje teraz każdą piędź ziemi, na której stanęła noga Jarka, by znaleźć na niego haka.

"Zjednoczona Prawica" brzmi dziś jak żart pełen złośliwości. Wojna w obozie rządzącym jest jednak tak gorąca, że nie sposób jej zalać wodą ani przysypać ziemią. Nikt w obozie rządzącym nie daje głowy za to, że ZP się nie rozpadnie albo zdoła dotrwać do wyborów w 2023 r.

Współpracownik Gowina: - Dla wszystkich w PiS powinno być jasne, że Gowin idzie na konfrontację z Kaczyńskim. Brak reakcji na postulaty Porozumienia i kontynuowanie "puczu" przez Adama Bielana będą prowadziły do zaognienia konfliktu.

Polityk PiS z otoczenia Kaczyńskiego: - Prezes nie robił żadnego strasznego spisku na głowę Gowina. Oczywiście, że wszyscy pamiętają Gowinowi woltę sprzed roku [Gowin zablokował wtedy wybory kopertowe na prezydenta - red.], ale też nikt nie zamierzał się na nim jakoś straszliwie mścić. To Gowin zrobił sobie teraz radosną ofensywę na rocznicę odwołania z funkcji wicepremiera.

Ofensywa Gowina

Rok temu Jarosław Gowin odszedł z rządu - w geście sprzeciwu wobec pomysłu zorganizowania korespondencyjnych wyborów na prezydenta, do których parli Jarosław Kaczyński i Adam Bielan. Wybory kopertowe nie odbyły się w maju, a na mocy "umowy dwóch Jarosławów" zorganizowano tradycyjne wybory na przełomie czerwca i lipca.

Motywacji Gowina jest kilka. Po pierwsze: Żąda on od Kaczyńskiego wycofania puczu pod wodzą Adama Bielana w Porozumieniu, a Kaczyński tego nie czyni. Po drugie: Jest przekonany, że PiS szuka haków na niego. - Na zaostrzenie kursu Gowina na pewno teraz też to wpływa - słyszymy. Po trzecie: Chce wymusić na Kaczyńskim realizację umowy koalicyjnej (m.in. nominacje dla dwóch wiceministrów i jednego ministra w kancelarii premiera). I po czwarte: szuka alternatywy wobec startu z list PiS w 2023 r.

Alternatywa dla jednej listy Zjednoczonej Prawicy

Wedle informacji Gazeta.pl, Gowin miał przedstawić w swojej partii jak i osobiście Kaczyńskiemu formułę startu w kolejnych wyborach parlamentarnych. Rewolucyjną. W tym scenariuszu start polityków Zjednoczonej Prawicy miałby się odbyć z trzech różnych list: listy PiS, listy Konfederacji razem z Solidarną Polską i listy Porozumienia z PSL razem konserwatystami Platformy Obywatelskiej i Kukiz'15 Rewolucyjność takiego pomysłu miała się bardzo nie spodobać Kaczyńskiemu. Na Nowogrodzkiej uznano, że taki rozproszony start byłby po prostu szkodliwy dla prawicy.

Współpracownik Gowina: - Już teraz Jarek musi szukać formuły, w której będzie startował w kolejnych wyborach.

Inny dodaje: - Naprawdę możemy startować z nowej centroprawicowej listy.

Polityk bliski Nowogrodzkiej: - Paweł Kukiz rozmawiał z Kaczyńskim i mówił, że nie chce startować razem z Porozumieniem ani PSL, bo ma ich za oszustów.

Wywiady z dedykacja dla Kaczyńskiego

Gowin odniósł ostatnio dwa sukcesy. Pierwszy: wyszedł ze szpitala po dość ciężkim przebiegu COVID-19. Drugi: sąd I instancji uznał, że to on - a nie Adam Bielan - jest prawomocnym prezesem partii Porozumienie. Wicepremier przeszedł więc do ofensywy po kilku tygodniach milczenia.

- "Pucz" poniósł porażkę - cieszy się zwolennik wicepremiera.

W Porozumieniu wojna jednak nie ustaje. "Bielaniści" liczą na II instancję i deklarują gotowość, by o Porozumienie walczyć nawet latami. - Gowin zdaje sobie sprawę z tego, że będzie to trwało i jest wściekły, że Kaczyński nie nakazuje odwrotu. Prezes PiS jest doktorem prawa i wie, że mamy szansę wygrać w sądzie tę sprawę - mówi "bielanista".

W wywiadzie dla "Super Expressu" de facto stawia ultimatum Kaczyńskiemu: albo prezes PiS odwoła "pucz" w Porozumieniu i zacznie wypełniać umowę koalicyjną, albo Gowin szykuje się na wcześniejsze wybory i wystartuje z konkurencyjnej centroprawicowej listy. Z kolei w Polsacie Gowin stwierdził, że umowa koalicyjna jest "jednostronnie zawieszona przez PiS", a rada koalicji "martwa".

Współpracownik Kaczyńskiego się dziwi: - Skoro umowa koalicyjna nie obowiązuje, to co pan jeszcze robi w rządzie?

Nikt nie powinien mieć wątpliwości, że wywiady te są opatrzone dedykacją dla Jarosława Kaczyńskiego i mają się odbić głośnym echem na Nowogrodzkiej.

Współpracownik ministra rozwoju: - Jeżeli PiS prowadzi agresywną politykę wobec niego, to Gowin się odwdzięcza.

Dyżurna groźba wcześniejszych wyborów

Zjednoczona Prawica przetrwa?

Ważny polityk bliski Kaczyńskiemu: - To może być nawet kwestia tygodni, aby Gowina nie było w rządzie. Przekroczyliśmy punkt, po którym nie ma już powrotu do normalnej współpracy. Albo sam odejdzie, albo w końcu już tak bardzo naciągnie strunę, że ona pęknie, a on wyleci z rządu.

Oficjalnie w język nie gryzie się szef klubu PiS Ryszard Terlecki, który wypalił, że jest "radykałem" i "najchętniej by się pozbył koalicjantów", ale utrzymują Zjednoczoną Prawicę "tak długo, jak to możliwe i mam nadzieję, że razem pójdziemy do wyborów". Terlecki uchodzi za "usta Kaczyńskiego", gdy prezesowi nie wypada czegoś powiedzieć publicznie.

Rozmówca z Porozumienia: - Gowin dał Kaczyńskiemu czas, by wycofał się z ataków na Porozumienie. Ostrzegał, że jeśli się nie cofnie, to zacznie przegrywać głosowania w Sejmie. Prezes PiS nie zrobił nawet gestu, no to zaczął przegrywać.

30 marca PiS przegrało dwa głosowania w Sejmie. Jedno dotyczyło wzrostu... opodatkowania kamperów. Posłowie Gowina i część "ziobrystów" razem głosowała wbrew PiS-owi, choć wcześniej tego nie ustalali. Taktyczny sojusz Jarosława Gowina i Zbigniewa Ziobry jest jednak faktem.

Polityk z szeregów mniejszych koalicjantów ostrzega: - No i PiS może przegrać zaraz kolejne głosowania.

Mówi współpracownik Gowina: - Większe jest prawdopodobieństwo, że się skończy wyborami w przyszłym roku. Ponad 50 proc.

Ważny polityk ZP, z mniejszych koalicjantów: - Przyspieszone wybory? Szaleństwo. Przecież nasze sondaże spady o 10 punktów procentowych. To byłoby oddanie władzy.

Dwie ścieżki

W narracji Porozumienia, czytając wywiady Gowina dla "SE" i w Polsacie (to media najistotniejsze dla Porozumienia), są dwie możliwości: albo niech Kaczyński decyduje się na przedterminowe wybory, albo niech zacznie po partnersku rozmawiać z Gowinem i Ziobrą przy stole, a nie wciskać do swojego menu.

Współpracownik Gowina: - Zjednoczona Prawica ma jeszcze szanse przetrwać, ale z każdym tygodniem mniejsze.

Czy Gowin może wyjść ze Zjednoczonej Prawicy? "Ziobrysta": - Gowina na to stać. PiS niepotrzebnie go ciągle prowokuje, bo Kaczyński upiera się nawet przy jakichś pierdołach, które Gowinowi się należą na mocy umowy koalicyjnej, a i tak nie są realizowane.

Chodzi na przykład o dwóch wiceministrów i jednego ministra w KPRM, których dziś Porozumienie Gowina nie ma. Stanowiska te zajmują bowiem ci, którzy podążyli za Adamem Bielanem, a Gowin ma ich za zdrajców. Póki co Gowin nie przedstawił jednak nowych rekomendacji. Zresztą w Porozumieniu nie ma przekonania, że Kaczyński byłby w stanie szybko zaakceptować nowe rekomendacje dla ministrów od Gowina i ich powołać.

Gowin szykuje transfery

Nowogrodzka nie odpuszcza za to na innym froncie i chce oskubywać Gowina z posłów, bo to od ich liczby zależy jego los w polityce.

Dziś Gowin ma 13 wiernych sobie posłów (ze swoim głosem - 14). Wedle naszych informacji 17 kwietnia ma się odbyć konwencja krajowa partii. Do partii wicepremiera może wtedy dołączyć dwóch nowych posłów. Gowin - wedle naszych informacji - zapowiadał takie transfery swoim współpracownikom. Wieść o tym dotarła już na Nowogrodzką, która prześwietlała, kim mogą być nabytki Gowina.

- Gowin blefuje - sądzi jeden z polityków bliskich Nowogrodzkiej.

"Gowinista" jest jednak pewien: - Argument, że mamy mniej posłów, już za chwile przestanie być aktualny.

Wicepremier odbuduje reprezentację w Sejmie. Scementował partię, niedawno sensacyjnie przechwycił posłankę Lewicy Monikę Pawłowską. Walczący o Porozumienie "bielaniści" są jednak przekonani, że przy Gowinie w krytycznym momencie pozostałoby 6-7 posłów.

Pozszywana Prawica?

Ale są - i to ważni - politycy w Zjednoczonej Prawicy, którzy są pewni, że da się - a nawet więcej, że to się uda - pozszywać koalicję.

Jeden z nich mówi: - Gowin oczekuje teraz po prostu realizacji postanowień umowy koalicyjnej.

W PiS jest świadomość, że choć prezes Kaczyński straszy przedterminowymi wyborami, to ich nie chce. Bo to niemal pewna utrata władzy.