Prezes NIK, Marian Banaś: Może komuś zależało, żebym zszedł z tego świata

Prezes NIK Marian Banaś stwierdził w Polsat News, że tzw. afera Banasia, to jedynie prowokacja ze strony służb specjalnych, która miała go zdyskredytować. - Może niektórym zależało, żebym dostał zawału, a może zszedł z tego świata. Wtedy na moim stanowisku byłaby lepsza osoba, dyspozycyjna. Ja taką osobą nie byłem i nie będę - mówił niewygodny dla PiS prezes NIK, którego nie można odwołać bez łamania konstytucji.

Prezes NIK już wcześniej wypowiadał się na temat "afery Banasia". W wywiadzie dla Business Insidera z 31 marca mówił: - Była jedynie prowokacja służb. Ci, którzy dali na to zlecenie, doskonale wiedzą, o czym mówię. Prawdziwe afery są w zupełnie innym miejscu, w kasie CBA, na budowie elektrowni w Ostrołęce, w GetBacku czy SKOK Wołomin - mówił prezes NIK Marian Banaś. Dodał, że NIK prowadzi "bardzo ważne kontrole, które rzucają światło na wiele patologii z obszaru budżetu państwa".

Prezes NIK "odpalił bombę jądrową" w stronę PiS. Banaś: Pojęcie zemsty jest mi obce

Po publikacji materiału pojawiły się zarzuty wobec prezesa Banasia, iż "straszy PiS, rządzących i w ten sposób chce ich powstrzymać przed postawieniem mu zarzutów".

Jeden z informatorów "Rzeczpospolitej" stwierdził, że Marian Banaś w udzielonym wywiadzie "odpalił bombę jądrową" w stronę partii rządzącej. Nazwał to "obroną sycylijską", czyli obroną poprzez atak. Grzegorz Kępka, który rozmawiał z prezesem NIK w programie "Graffiti" w Polsat News, zwrócił uwagę na powyższe zarzuty. 

Prezes NIK Marian BanaśDlaczego Banaś uderza w obóz władzy? "Sprawa się zagęszcza"

- Oddzielam sprawy prywatne od służbowych. Pojęcie zemsty jest mi obce. Jestem bezpartyjnym urzędnikiem państwowym. Moim głównym celem jest dbanie o bezstronność instytucji, którą kieruję. Naszym obowiązkiem jest dbanie o interes obywateli. Wskazujemy nieprawidłowości i rozwiązania - zapewniał Banaś w Polsat News

Marian Banaś: Nie byłem dyspozycyjny i nie będę

Szef Najwyższej Izby Kontroli podtrzymał też swoje stanowisko w sprawie "afery Banasia". 

- Nie było afery Banasia, ale prowokacja, która dążyła do dyskredytowania mojej osoby. Podobnie jak to miało miejsce w przypadku Romualda Szeremietiewa, który dopiero po 10 latach został uniewinniony przez sąd, a w międzyczasie miał dwa zawały serca. Może niektórym chodziło o to, żebym i ja takie zawały miał, a może zszedł z tego świata. Być może wtedy na moim stanowisku byłaby lepsza osoba, która by była dyspozycyjna. Ja taką osobą nie byłem i nie będę - skomentował. 

Marian BanaśBanaś o kontrolach NIK: Posiadamy dowody świadczące o głębokich patologiach

Afera Banasia, czyli "hotel na godziny" w krakowskiej kamienicy

Marian Banaś na stanowisko prezesa NIK został powołany przez Prawo i Sprawiedliwość w sierpniu 2019 roku. Wcześniej był ministrem finansów oraz szefem Krajowej Administracji Skarbowej i Służby Celnej. 

We wrześniu 2019 roku w programie TVN24 "Czarno na białym" ukazał się reportaż, którym Banaś został przedstawiony jako właściciel kamienicy w Krakowie, w której prowadzony był "hotel na godziny". Sugerowano również, że prezes NIK może być powiązany ze światem przestępczym, co Banaś nazwał "wielką manipulacją". Prokuratura w Białymstoku prowadzi śledztwo dotyczące niejasności w oświadczeniach majątkowych prezesa. 

Początkowo politycy PiS bronili urzędnika, ale z czasem zmienili stanowisko, żądając jego rezygnacji. Banaś odmówił ustąpienia ze stanowiska prezesa NIK. Od tego czasu pomiędzy nim a partią rządzącą trwa konflikt. 

Zobacz wideo Zandberg: Służby z panem Banasiem licytują się na to, kto jest twardszy
Więcej o: