Kaczyński stał za puczem w Porozumieniu? Gowin: Na pewno inicjatorzy nie działali bez oparcia

- Chodziło o przejęcie kontroli nad najbardziej niezależnym, najbardziej umiarkowanym członem Zjednoczonej Prawicy, jakim jest Porozumienie. Chodziło o odsunięcie mnie od władzy. Gra jest zakończona - stwierdził w TVN24 wicepremier Jarosław Gowin, odnosząc się do działań Adama Bielana zmierzających do przejęcia przywództwa nad ugrupowaniem. Sąd Okręgowy w Warszawie uznał, że to Gowin jest "osobą umocowaną do działania w imieniu partii".

Sąd Okręgowy w Warszawie przesłał w tym tygodniu działaczom Porozumienia uzasadnienie do marcowej decyzji o zwrocie wniosku Adama Bielana. Wniosek ów dotyczył wygaszenia kadencji prezesa Porozumienia Jarosława Gowina. Sąd stwierdził m.in., że choć kadencja Gowina upłynęła, to jego mandat nie wygasł. Stanie się to dopiero wtedy, gdy zostaną zorganizowane nowe partyjne wybory.

Na początku lutego prezydium Porozumienia zawiesiło Adama Bielana, a następnie wykluczyło go z partii. W ugrupowaniu doszło do podziału. Część polityków twierdzi, że kadencja Jarosław Gowina upłynęła w 2018 roku, co miałoby oznaczać, że to Adam Bielan jest liderem ugrupowania jako przewodniczący konwencji krajowej.

Adam BielanUzasadnienie sądu ws. przywództwa w Porozumieniu. "Koniec cyrku Bielana"

Zobacz wideo Pawłowska z Lewicy do Porozumienia. Zandberg: Gowin to dokładne przeciwieństwo poglądów lewicy

Jarosław Gowin: Gra jest zakończona

Wicepremier Jarosław Gowin nazwał spór w Porozumieniu "groteskowym puczem". - Zakończył się miażdżącą krytyką ze strony sądu okręgowego, byłem aż zaskoczony, że w stu procentach podzielił argumentację przedstawioną przez Porozumienie - stwierdził polityk w programie "Sprawdzam" w TVN24.

Jak dodał, inicjatorzy "na pewno nie działali bez oparcia" - Mówię to całkowicie otwarcie. Mówię to także w rozmowach z moimi partnerami z Prawa i Sprawiedliwości - zaznaczył Jarosław Gowin. Pytano go m.in. o to, czy za całą sprawą mógł stać prezes PiS, Jarosław Kaczyński. Polityk nie chciał jednak ujawnić, kto konkretnie miał ów "pucz" wspierać.

- Za tą próbą groteskowego puczu stoi to samo środowisko, które stało za pomysłem na wybory korespondencyjne. Tamte wybory zakończyłyby się, ze względów organizacyjnych, wielką kompromitacją polskiego państwa. Teraz stawka jest nieporównywalnie mniejsza. Chodziło o przejęcie kontroli nad najbardziej niezależnym, najbardziej umiarkowanym członem Zjednoczonej Prawicy, jakim jest Porozumienie. Chodziło o odsunięcie mnie od władzy. Gra jest zakończona - skomentował Gowin.