Przemysław Czarnek reaguje na naganę dla prof. Ewy Budzyńskiej: To pogwałcenie wolności słowa

Profesor Ewa Budzyńska została ukarana naganą przez Uniwersytet Śląski. Powodem takiej decyzji były skargi studentów na wykładowczynię, która m.in. nazywała antykoncepcję zachowaniem aspołecznym i zrównywała ją z aborcją. W sprawie wypowiedział się także szef resortu edukacji i nauki Przemysław Czarnek.

Przemysław Czarnek odniósł się do decyzji Uniwersytetu Śląskiego w rozmowie z portalem niezalezna.pl. Minister edukacji i nauki mówił, że "każdy bez wyjątku ma prawo do swobodnego wyrażania przekonań filozoficznych, światopoglądowych i religijnych, także w życiu publicznym".

Zobacz wideo Przemysław Czarnek - człowiek, który nie ma wstydu i kobiet się nie boi

Przemysław Czarnek: To nie PRL Szanowni Państwo, tylko wolna Polska

- Jeśli prof. Budzyńska została ukarana tylko i wyłącznie za swoje poglądy na temat rodziny, to to, co zrobiono na Uniwersytecie Śląskim, jest sprzeczne wprost z konstytucją. Jeśli tak się stało, to komisja dyscyplinarna na Uniwersytecie Śląskim w sposób otwarty i bezpardonowy łamie konstytucję. To nie PRL Szanowni Państwo, tylko wolna Polska - stwierdził szef MEN. Przemysław Czarnek dodał, że "będzie się temu przyglądać i reagować w granicach prawa".

Skarga studentów socjologii wpłynęła do władz Uniwersytetu Śląskiego jeszcze w 2019 roku. Uczniom nie podobały się słowa wykładowczyni Ewy Budzyńskiej, która na zajęciach mówiła m.in. że stosowanie antykoncepcji jest zachowaniem aspołecznym, "normalna rodzina" składa się z mężczyzny i kobiety czy, że gender można porównać do komunizmu. Pełnomocnikiem wykładowczyni stał się przedstawiciel Ordo Iuris, a sami studenci po złożeniu skarg byli wzywani na kilkugodzinne przesłuchania na policję (ws. rzekomego fabrykowania dowodów - śledztwo zostało umorzone).

Rektorat Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach.Studenci UŚ wzywani na policyjne przesłuchania. "Zastraszanie"

"Wolność słowa nie oznacza, że w przestrzeni akademickiej można wyrażać herezje"

W piątek władze Uniwersytetu Śląskiego poinformowały, że była już wykładowczyni uczelni została ukarana naganą. Decyzję taką podjęła komisja dyscyplinarna UŚ w Katowicach. Postępowanie zakończyło się po ponad roku.

- Wolność słowa nie oznacza, że w przestrzeni akademickiej można wyrażać herezje o tym, że homoseksualizm jest zboczeniem, antykoncepcja aborcją, a inne rasy są gorsze niż biali katolicy. Komisja, wydając orzeczenie, pokazała, że uczelnia zachowała swoją autonomię - mówi "Wyborczej" mecenas Mariusz Fras, pełnomocnik części studentów. Orzeczenie nie jest prawomocne, a stronom będzie przysługiwało odwołanie do komisji wyższej instancji.

Dr hab. Ewa Budzyńska przez niemal 30 lat wykładała socjologię rodziny na Uniwersytecie Śląskim. Studenci oskarżyli ją o szerzenie nienaukowych informacji podczas wykładów m.in. z "Międzypokoleniowych więzi w rodzinach światowych". W obronie wykładowczyni stanęli politycy Zjednoczonej Prawicy - między innymi Michał Woś czy Jarosław Gowin. Profesor odeszła z uczelni "na znak protestu przeciwko ideologizacji placówki".  

Pełny błędów komunikat Ministerstwa Edukacji i NaukiJęzykoznawca nie zostawia suchej nitki na komunikacie resortu nauki

Więcej o: