Daniel Obajtek o swoich nieruchomościach: Kilka działek podarowali mi rodzice. Mam potwierdzenia

Daniel Obajtek odniósł się do swojego stanu posiadania, czyli nieruchomości oraz majątku, który od kilkunastu dni jest jednym z głównych tematów w mediach i polityce. Prezes PKN Orlen zapewniał, że "służby wnikliwie go sprawdziły i ma czyste sumienie".

Daniel Obajtek w rozmowie z dziennikiem "Fakt" został zapytany o majątek, który posiadał na początku drogi zawodowej. Politycy Koalicji Obywatelskiej podali, że jako wójt Pcimia posiadał on nieruchomości warte trzy miliony złotych, chociaż jego ówczesne wynagrodzenie wynosiło 100 tys. złotych rocznie. Jak to możliwe, że człowiek, który z pracy osiągnął dochody 1,2 mln zł pomnożył swój majątek do końca 2015 roku do poziomu 7-8 mln zł? - mówił Marek Sowa z PO, podczas pierwszego posiedzenia sejmowego zespołu śledczego ds. zbadania legalności działalności publicznej Daniela Obajtka. .

Bartłomiej ObajtekBartłomiej Obajtek: Każdy ma prawo realizować swoje cele biznesowe

Daniel Obajtek o swoich nieruchomościach: Jako wójt miałem kilka działek, które podarowali mi rodzice

Prezes PKN Orlen zapewnił, że pierwsze mieszkanie dostał od rodziców. - Tak jest w wielu polskich rodzinach, że rodzice starają się wyposażyć swoje dzieci na starcie. Drogę zawodową zaczynałem, gdy miałem 19 lat, czyli pracuję już 25 lat. Uczciwie się dorabiałem. Pracowałem i nadal pracuję po 16 godzin dziennie. To, co zarabiam, inwestuję, ale mam też kredyty - powiedział Daniel Obajtek.

Dalej przyznał, że w 2006 roku kiedy był wójtem Pcimia, "miał kilka działek, które podarowali mu rodzice". - Miałem dom, który budowali rodzice i kredyt hipoteczny na 100 tys. franków szwajcarskich, a także mieszkanie, na które zrzucała się cała rodzina. W 2005 roku kupiłem drugie mieszkanie - wyliczał na łamach dziennika. - Nie prowadziliśmy życia na bogato. Dom rodzinny dostaliśmy od babci. Jednak rodzice mocno inwestowali we mnie i mojego brata - stwierdził dalej. Przyznał też, że nie ma żadnych aktywów finansowych na kontach. - Taką mam zasadę: inwestuję każdą zarobioną złotówkę - stwierdził.

- To proszę powiedzieć, ile ma pan nieruchomości? - dopytywali dziennikarze. - A jak ja bym się pana zapytał, ile pan ma nieruchomości, to by mi pan odpowiedział? Jeszcze raz powtórzę: zostałem dokładnie sprawdzony przez odpowiednie służby. Proszę wybaczyć, ale nie będę się tłumaczyć "Gazecie Wyborczej", czy niektórym posłom opozycji z tego, co posiadam. Od tego są organy państwa - odpowiedział Daniel Obajtek. 

Jarosław KaczyńskiNieoficjalnie: Jarosław Kaczyński rozmawiał z Obajtkiem o nieruchomościach

"Mam czyste sumienie, dlatego poprosiłem CBA o ponowną weryfikację"

Obajtek zapewnił, że na wszystkie swoje nieruchomości ma pokrycie - posiada potwierdzenia notarialne i wszystkie płatności dokonywane były przelewami. Prezes Orlenu dodał, że był już sprawdzany przez służby i to "wnikliwie" do 2018 roku. - Mam czyste sumienie, dlatego poprosiłem CBA o ponowną weryfikację - podkreślił.

Jak ustalili dziennikarze "Wyborczej", na ważnych stanowiskach w Orlenie pracuje co najmniej siedmioro byłych funkcjonariuszy Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Na liście znalazła Sylwia Kobyłkiewicz - była funkcjonariuszka delegatury CBA w Krakowie - to właśnie ten oddział sprawdzał oświadczenia majątkowe Daniela Obajtka z czasów jego pracy jako wójt Pcimia. Poza nią w Orlenie pracują też związani w przeszłości z CBA: Stefan Rudecki, Zbigniew Lasek czy Wiesław Jasiński. 

Daniel Obajtek odniósł się też do Elektroplastu - firmy założonej przez jego wujka, w której Obajtek dostał pierwszą pracę. Według niego krewny wiele razy go pomawiał. Prezes Orlenu twierdzi też, że sam z kilkoma osobami "tę firmę mu zbudował".

Zobacz wideo Piotr Kuczyński o sprawie Obajtka: Jest jak najlepszy kryminał
Więcej o: