Trzecia fala pandemii to być albo nie być rządu. Badania pokazują: cierpliwość Polaków się kończy [WYKRES DNIA]

Łukasz Rogojsz
Nieuchronnie zbliża się szczyt trzeciej fali pandemii koronawirusa. Badania opinii publicznej pokazują, że rząd Zjednoczonej Prawicy wchodzi w nią wyjątkowo słaby. Najbliższe tygodnie mogą więc być nie tylko walką o zdrowie i życie Polaków oraz przyszłość polskiej gospodarki, ale również o polityczne być albo nie być "dobrej zmiany".

Najbliższe tygodnie upłyną nam pod znakiem ciężkiej i nierównej walki z trzecią falą pandemii koronawirusa. Co do tego nie ma już wątpliwości. Zwłaszcza po tym, jak 17 marca minister zdrowia Adam Niedzielski ogłosił objęcie od 20 marca całej Polski nowymi-starymi obostrzeniami. Wśród nich znalazły się m.in. zamknięcie instytucji kultury i sztuki oraz obiektów sportowych, ograniczenie funkcjonowania galerii handlowych czy powrót do nauki zdalnej w klasach 1-3 szkoły podstawowej.

Główną przyczyną przyspieszenia pandemii jest brytyjska mutacja koronawirusa. Osiągnęła poziom 52 proc.

- tłumaczył na konferencji prasowej minister Niedzielski.

Zobacz wideo Trzecia fala pandemii będzie dla Polski bardzo niebezpieczna

Dla Zjednoczonej Prawicy i rządu Mateusza Morawieckiego to również czas najtrudniejszej próby. Po pierwsze, dlatego że społeczeństwo jest już na skraju wytrzymałości, jeśli chodzi o przestrzeganie obostrzeń wywołanych pandemią, walkę z problemami wywołanymi w ich życiu przez koronawirusa, ale także cierpliwość do rządu, który w ostatnim półroczu nie komunikował jak należy przebiegu walki z pandemią. Po drugie, dlatego że koalicja rządząca od kilku miesięcy jest w głębokim kryzysie politycznym. Można się zastanawiać, na ile jest to efekt samej pandemii, na ile wewnętrznych konfliktów, a na ile zmęczenia społeczeństwa obecną ekipą rządzącą. Fakty są jednak takie, że "dobra zmiana" jest w zdecydowanym odwrocie. Jeśli nie poradzi sobie z trzecią falą pandemii na mocną piątkę, może ponieść straty, których nawet po zakończeniu pandemii nie uda się już odrobić.

Notowania rządu pikują

W etap walki ze szczytem trzeciej fali pandemii rządzący wchodzą z bardzo słabymi notowaniami. Nie chodzi nawet o poparcie dla partii politycznych, z którym Zjednoczona Prawica ma problem od paru miesięcy, ale o ocenę pracy kluczowych figur w obozie władzy oraz ocenę samego rządu. I tak aż 60 proc. krytycznie ocenia pracę premiera Mateusza Morawieckiego. To dokładnie taki sam odsetek Polaków, który ma złe zdanie o pracy prezydenta Andrzeja Dudy. Pozytywnie wysiłki obu polityków ocenia odpowiednio 30 proc. w przypadku szefa rządu i 31 w przypadku głowy państwa. Bardzo podobnie respondenci, których o zdanie pytał Kantar, widzą prace rządu. Negatywnie ocenia go 62 proc. z nas; pozytywnie - 28.

embed

To poważny powód do zmartwień, bo nie mówimy tylko o jednym sondażu. Również w cyklicznych badaniach CBOS-u rząd nie zbiera zadowalających recenzji. W lutym 43 proc. badanych deklarowało się jako jego przeciwnicy, podczas gdy 32 proc. mówiło, że sympatyzuje z gabinetem premiera Morawieckiego. To najgorszy wynik od listopada 2020 roku, kiedy obóz "dobrej zmiany" przeżył prawdziwe trzęsienie ziemi, jeśli chodzi o sondaże poparcia, zaufania i oceny swojej pracy. Patrząc na trend, badania pokazujące nastroje w marcu mogą być dla rządzących nawet gorsze od tych listopadowych.

embed

Jeśli wziąć to wszystko pod uwagę, nie powinno również dziwić, że coraz więcej Polaków uważa, że za rządów obecnej ekipy żyje się gorzej, niż żyło się, zanim wygrała podwójne wybory w 2015 roku. Jak pokazał sondaż IPSOS-u dla OKO.press z pierwszej połowy lutego, już 52 proc. Polaków uważa, że dzisiaj jest gorzej, niż było, zanim Zjednoczona Prawica zaczęła rządzić. Tylko 37 proc. respondentów ocenia, że "dobra zmiana" była także zmianą na lepsze.

embed

Kryzys zaufania

Zmianę nastrojów wobec "dobrej zmiany" widać też w poziomie zaufania do kluczowych figur obozu władzy. W badaniu zaufania do polityków, przeprowadzonym przez IBRiS na zlecenie Onetu, prowadzi co prawda prezydent Duda z zaufaniem na poziomie 42,9 proc., ale niemal tyle samo Polaków deklaruje nieufność wobec głowy państwa (42,7). Tuż za plecami głowy państwa jest prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski, któremu ufa 41,9 proc. badanych, a nie ufa - 35,1. Podium zamyka premier Morawiecki, u którego wspomniane wskaźniki kształtują się na poziomie odpowiednio 37,3 oraz 45,9 proc.

embed

Zwłaszcza po notowaniach szefa rządu widać, że nastroje społeczne wobec Zjednoczonej Prawicy się zmieniają. W badaniu IBRiS-u i tak są jednak znacznie lepsze niż w analogicznym zestawieniu przygotowanym przez CBOS. Tam liderem zaufania jest od miesięcy Szymon Hołownia, od którego i premier Morawiecki, i prezydent Duda mają ponad dwukrotnie wyższy wskaźnik nieufności wśród Polaków.

Polacy zaakceptowali dwuwładzę

Promyczkiem nadziei dla Zjednoczonej Prawicy może być sondaż United Surveys, przeprowadzony na zlecenie "Dziennika Gazety Prawnej" i RMF FM. Wynika z niego, że zdaniem Polaków najlepszym obecnie premierem byłby obecny szef rządu. Mateusz Morawiecki uzyskał w badaniu aż 31,5 proc. wskazań, wyraźnie dystansując liderów opozycji: Rafała Trzaskowskiego (8,7) oraz Szymona Hołownię (7). Z kolei w sondażu Pollstera dla "Super Expressu" Morawiecki uzyskał aż 56 proc. głosów w pytaniu o to, kto byłby najlepszym szefem rządu Zjednoczonej Prawicy. Wyprzedził Jarosława Kaczyńskiego (17) i Jarosława Gowina (10).

embed

Co ciekawe, prezesa Kaczyńskiego w badaniu United Surveys za najlepszego premiera dla naszego kraju uznaje zaledwie 0,2 proc. respondentów. Nie przeszkadza im to jednak oceniać prezesa PiS-u jako najbardziej wpływową postać w obozie Zjednoczonej Prawicy. Tego zdania jest aż 84,4 proc. badanych. Na dalszych miejscach znaleźli się Mateusz Morawiecki (39) i Zbigniew Ziobro (29,9). Wyniki badań wskazują, że Polacy zaakceptowali swoistą dwuwładzę w obozie "dobrej zmiany" - premierem jest Mateusz Morawiecki, ale prawdziwym liderem prezes Kaczyński.

Po opozycyjnej stronie barykady zdaniem Polaków najwięcej wpływów ma Rafał Trzaskowski. Uważa tak 35,7 proc. respondentów. Tym samym prezydent stolicy wyprzedził Szymona Hołownię (25,2) oraz szefa Platformy Obywatelskiej Borysa Budkę (21,4). Interesujący wydaje się bardzo wysokie miejsce Donalda Tuska w tym zestawieniu. Chociaż byłego premiera od lat nie ma w polskiej polityce, aż 19,5 proc. Polaków jest przekonanych, że to on rozdaje karty w opozycji.