Ten program miał tchnąć nowe życie w Zjednoczoną Prawicę, ale przegrał z pandemią. "Nie wybronilibyśmy tego teraz"

To miało być nowe otwarcie i początek wychodzenia z politycznego dołka, w którym Zjednoczona Prawica tkwi od bez mała pół roku. Z zaplanowanej na 20 marca prezentacji "Nowego Ładu", wielkiego rządowego programu rozwojowego, nic jednak nie wyjdzie. Została przełożona na późniejszy termin.
Dzisiaj prezes z premierem mieli swoją naradę i po niej zakomunikowali zespołowi, który przygotowywał całe wydarzenie, że jednak przekładamy

- tłumaczy nam jeden ze współpracowników szefa rządu. Inny polityk Prawa i Sprawiedliwości, znający przebieg spotkania premiera Mateusza Morawieckiego z Jarosławem Kaczyńskim, dodaje:

Prezes tuż po 13 zadecydował, że przekładamy "Nowy Ład" na czas po świętach wielkanocnych. Teraz i tak nie osiągnęlibyśmy efektu, który chcieliśmy osiągnąć, bo ludzie żyją zupełnie innymi rzeczami. Prezentując to na siłę, zrobilibyśmy sobie krzywdę i wytracilibyśmy potencjał, który ten program ma
Zobacz wideo Czy "Nowy Ład" może wydobyć Zjednoczoną Prawicę z trwającego od miesięcy politycznego kryzysu?

Głównym powodem przełożenia planowanego od wielu tygodni wydarzenia jest dramatyczna i pogarszająca się z każdym dniem w całej Polsce sytuacja epidemiologiczna. 18 marca Ministerstwo Zdrowia poinformowało o 27 278 nowych, dobowych zakażeniach koronawirusem. Zmarło kolejne 356 osób. To drugi dzień z rzędu, gdy resort odnotowuje tak wysoki przyrost zachorowań na COVID-19. Dzień wcześniej było 25 052 przypadków, a 453 osoby straciły życie.

Dlatego jeszcze tego samego dnia minister zdrowia Adam Niedzielski poinformował, że od 20 marca cała Polska zostaje objęta nowymi-starymi obostrzeniami, wśród których znalazły się m.in. zamknięcie instytucji kultury i sztuki oraz obiektów sportowych, ograniczenie funkcjonowania galerii handlowych czy powrót do nauki zdalnej w klasach 1-3 szkoły podstawowej.

Główną przyczyną przyspieszenia pandemii jest brytyjska mutacja koronawirusa. Osiągnęła poziom 52 proc.

- tłumaczył na konferencji prasowej minister Niedzielski.

Już kilka godzin po ogłoszeniu nowych restrykcji można było w obozie władzy usłyszeć spekulacje o tym, czy prezentacja "Nowego Ładu" dojdzie do skutku.

Musimy chronić służbę zdrowia, musimy skoncentrować się na tym, jak zwiększyć liczbę łóżek i respiratorów w szpitalach, a nie wychodzić teraz z "Nowym Ładem", bo ludzie i media by nas za to zjedli

- mówi nam jedna z osób, które pracowały nad nowym programem Zjednoczonej Prawicy.

Nasz rozmówca dodaje:

Szkoda, że nie wyszło, bo chcieliśmy w tym trudnym czasie wyjść z pozytywnym przekazem, dać ludziom nadzieję. Ważne było, żeby pokazać "Nowy Ład" przed świętami, bo tradycyjnie byłby to temat politycznych dyskusji w gronie najbliższych przy świątecznym stole. No, ale nic z tego nie wyszło. Nie mogliśmy tego teraz zrobić, bo wszyscy wytknęliby nam, że ludzie umierają w szpitalach, a my prezentujemy swój nowy program. Nie wybronilibyśmy tego.

Także inni nasi rozmówcy z rządu potwierdzają, że głównym celem "Nowego Ładu" było danie ludziom nadziei i pokazanie, że dawno zapomniana normalność jest tuż za rogiem. Zjednoczona Prawica planowała pokazać, że lada moment ludzie odzyskają swoje dawne życie, a rząd już ma pomysł, jak szybko zniwelować negatywne skutki trwającej od ponad roku pandemii.

"Nowy Ład" spadał z agendy od stycznia raz za razem, bo zawsze czekaliśmy na lepszy moment. Na to, że będzie koniec lockdownu, więcej optymizmu w kwestii pandemii, nowy program na nowe czasy. Ciężko pokazywać atrakcyjne propozycje dla wyborców, kiedy każemy im siedzieć w domu w czasie świąt

- twierdzi dobrze poinformowany polityk z Nowogrodzkiej.

Nasi rozmówcy z rządu, Nowogrodzkiej i otoczenia premiera dementują, że jakikolwiek wpływ na przesunięcie prezentacji szumnie zapowiadanego programu ma afera wokół prezesa Orlenu Daniela Obajtka.

Mówi polityk PiS-u z rządu:

Sprawa Obajtka niespecjalnie rezonuje w opinii publicznej. Dla elektoratu PiS-u to po prostu nie jest wiarygodne albo ważne. Dla elektoratu opozycji wpisuje się w kanon walki politycznej. Ale Obajtek nie będzie powodem żadnej rewolucji politycznej.

Współpracownik premiera Morawieckiego:

To jest jednak temat "bańkowy", rozgrzewający, przynajmniej na razie, głowy głównie w Agorze czy TVN-ie i u ludzi, którzy czytają albo oglądają te media. Ogółu Polaków jeszcze ta sprawa nie zajęła. Wiemy, bo prowadzimy badania i czuwamy nad rozwojem sytuacji. Ludzie wiedzą, że coś jest nie tak, ale nie do końca wiedzą co i to nie ma jeszcze żadnego przełożenia na sytuację polityczną.

Z informacji Gazeta.pl wynika, że jeśli sytuację epidemiologiczną uda się opanować w najbliższych tygodniach, prezentacja "Nowego Ładu" może odbyć się jeszcze w kwietniu. Realnym terminem jest druga połowa albo koniec miesiąca. Warunkiem koniecznym jest jednak zwalczenie trzeciej fali epidemii.

Musimy opanować trzecią falę i sytuację pandemiczną, dopiero wtedy możemy pomyśleć o prezentacji "Nowego Ładu". Inaczej to nie ma sensu

- twierdzi jeden ze współautorów programu.

Więcej o: