Burzliwa dyskusja ws. projektu Ordo Iuris. Ueberhan: Czy prawica chce bicia kobiet?

W środę w Sejmie odbyło się pierwsze czytanie obywatelskiego projektu ustawy "Tak dla rodziny, nie dla gender". Projekt wywołał wśród posłanek i posłów wiele emocji. - Wasz projekt powinien raczej nazywać się "tak dla rodziny opartej na przemocy" - komentowała Aleksandra Gajewska z PO. - Dlaczego przeszkadza wam zakaz bicia kobiet i dzieci? Dlaczego przeszkadza ściganie gwałcicieli i uznanie, że gwałtem jest potraktowanie ofiary jak bezwolnego mięcha? - oburzała się Anita Kucharska-Dziedzic z Lewicy.

Projekt ustawy "Tak dla rodziny, nie dla gender" został złożony w Sejmie w sierpniu ub.r., podpisało się ponad nim ponad 150 tys. osób. Za projektem stoi m.in. fundacja Instytut Ordo Iuris. W projekcie znalazł się zapis o wyrażeniu zgody na wypowiedzenie tzw. konwencji stambulskiej, krytykowanej przez część środowisk prawicowych.

Autorzy projektu chcą także powołania zespołu ds. opracowania założeń nowej międzynarodowej konwencji o prawach rodziny. Konwencja przygotowana przez zespół miałaby m.in. określać prawa małżonków, rodziców, dzieci, a także "określać środki służące przeciwdziałaniu i zapobieganiu przemocy domowej i przemocy godzącej w życie rodzinne".

Konwencja stambulska opracowana przez Radę Europy została ratyfikowana przez Polskę w 2015 r. Jej głównym celem jest stworzenie odpowiednich ram do prawnego przeciwdziałania przemocy, w szczególności tej, która dotyka kobiety. Dokument zawiera rozwiązania w zakresie m.in. strategii, profilaktyki, ochrony i wsparcia ofiar oraz ścigania sprawców. Z jej pełną treścią można zapoznać się m.in. na stronie internetowej Rzecznika Praw Obywatelskich. Krytykę przeciwników wywołuje szczególnie jeden z artykułów, który mówi o "wykorzenianiu praktyk opartych na idei niższości kobiet lub na stereotypowym modelu roli kobiet i mężczyzn".

Zbigniew ZiobroAdwokatka o wypowiedzeniu konwencji: Doszłoby do kompromitacji Polski

Zobacz wideo Konwencja stambulska. Dlaczego Ziobro chce ją wypowiedzieć? (lipiec 2020 r.)

"Inicjatywa fanatyków z Ordo Iuris"

- Wartością dodaną konwencji stambulskiej nie jest żaden przepis dotyczący osób słabych przed przemocą domową. Ani wprowadzenie tej konwencji, ani jej wypowiedzenie nie zmienia żadnego przepisu kodeksu karnego czy cywilnego, w niczym nie ogranicza też inwencji izby, by wprowadzać nowe instrumenty ochrony osób słabych - mówił w Sejmie przedstawiciel komitetu inicjatywy ustawodawczej Marek Jurek.

- Nie chcemy tego, by nasze dzieci, wnuki były przedmiotem eksperymentalnego wdrażania do tzw. nietypowych ról płciowych, żeby nasza polityka edukacyjna, kulturalna była terenem wykorzeniania tradycji czy obyczajów. Uważamy, że wszystko to, co dotyczy odpowiedzialności mężczyzny, praw kobiety i co jest zawarte w naszej kulturze, powinno być chronione, a nie wykorzeniane - przekonywał.

Klub PiS wniósł o skierowanie projektu do prac w komisji. Przeciwne były m.in. Koalicja Obywatelska i Lewica.

- System nie sprzyja zgłaszaniu przemocy. Przemoc ma płeć, doświadczają jej zazwyczaj kobiety, 3/4 kobiet doświadczających pomocy nie uzyskuje żadnej formy wsparcia. Dziś powinniśmy mówić o udoskonaleniu systemu, walce z przemocą, nowelizacji ustawy, wieloletniej strategii, przemocy ekonomicznej, zmianie definicji zgwałcenia, wsparciu organizacji pozarządowych

- komentowała Monika Rosa z KO. Jak dodała, projekt ustawy "opiera się na kłamstwie".

Monika Rosa zaznaczyła, że "nie ma czegoś takiego jak ideologia gender". - Gender opisuje społeczne i kulturowe aspekty płci. To nie niszczy rodzin, rodziny są niszczone przez przemoc - wskazała. Parlamentarzystka podkreśliła, że "konwencja stambulska jest najlepszym możliwym narzędziem do walki z przemocą, tylko trzeba ją wdrażać i przestrzegać".

- Korzenie przemocy tkwią w wielowiekowej dyskryminacji kobiet, przyczyną przemocy jest strukturalna nierówność kobiet i mężczyzn. Inicjatorzy projektu negują to - mówiła.

- Wasz projekt powinien raczej nazywać się "tak dla rodziny opartej na przemocy". Według statystyk niebieskiej linii liczba podjętych interwencji tylko w zeszłym roku wzrosła o 71 proc., a nas autorzy projektu próbują namówić do wypowiedzenia konwencji antyprzemocowej. To będzie pierwszy dokument dotyczący praw człowieka wypowiedziany przez Polskę

- zapowiadała Aleksandra Gajewska z PO.

Demonstracja pod SejmemProtest przed Sejmem przeciw ustawie Ordo Iuris

Wanda Nowicka z Lewicy zauważyła, że projekt "trafił do Sejmu jako inicjatywa obywatelska". - Wszyscy wiemy, że to przede wszystkim inicjatywa fanatyków z Ordo Iuris inspirowana przez polityków Zjednoczonej Prawicy - stwierdziła. Posłanka wskazała, że "jeśli jakimś cudem zostałby przyjęty, to rodzinie zostałaby odebrana ochrona dawana przez konwencję antyprzemocową".

- Tradycyjna polska rodzina według fanatyków z Ordo Iuris to taka, w której kobieta i dzieci są bite i nie mają dokąd uciec przed prześladowcą. Przemoc to nie tradycja, to patologia - mówiła Nowicka.

- Można by zapytać, komu w Polsce przeszkadza konwencja antyprzemocowa? Wypowiedzenie konwencji służy przemocowym zwyrodnialcom znęcającym się nad kobietami i dziećmi, którzy liczą na bezkarność i tolerancję dla awantur w rodzinie. Tym terminem wciąż określa się akty przemocy. Wypowiedzenie konwencji służy środowiskom skrajnej prawicy, głównie mężczyznom. Nie chcą oni żadnych zmian społecznych, których celem jest równość kobiet i mężczyzn oraz partnerskie relacje w rodzinie

- wyliczała posłanka Lewicy.

Według Nowickiej "wypowiedzenie konwencji służy autorytarnej władzy, dla której model rodziny ma być taki sam jak model państwa polskiego niszczonego przez Jarosława Kaczyńskiego".

"Każda łza spada na wasze sumienie"

- W klubie jest dowolność w głosowaniu, tak też będzie w głosowaniu nad tą ustawą - stwierdziła Bożena Żelazowska z klubu PSL-Koalicja Polska.

- Konwencja stambulska nie wprowadza żadnych nowych rozwiązań prawnych, jej przyjęcie było aktem czysto politycznym, za co były odpowiedzialne Lewica i Platforma Obywatelska - komentował Michał Urbaniak z Konfederacji. - Jeśli chcemy w tej izbie wyrugować przemoc w polskim społeczeństwie, nie możemy napuszczać jednej płci na drugą - dodał.

Hanna Gill-Piątek z Polski 2050 nazwała projekt "kuriozalnym". - Uważamy, że projekt uwłacza powadze wysokiej izby - stwierdziła. - Projekt ma odwrócić uwagę od tego, że w Polsce działania na rzecz ochrony kobiet jako ofiar przemocy są fasadowe, a rząd ucieka przed nawet najprostszymi zmianami zalecanymi w konwencji stambulskiej - oceniła.

- Cała dyskusja sprowadza się do jednego pytania: czy do zachowania standardu ochrony antyprzemocowej w Polsce wymagana jest zideologizowana konwencja? - komentował Michał Woś z Solidarnej Polski. Jak dodał, w Polsce wprowadzono przepisy nakazujące oprawcy natychmiastowe opuszczenie domu w przypadku przemocy domowej.

- Niektórym marzy się patriarchat, kobieta przy kuchni, dzieciach. Czasy się zmieniają. Kobiety pracują, są posłami, premierami, szefową Komisji Europejskiej, mamy wiceprezydentkę USA. Jeżeli chcemy, żeby kobiety i mężczyźni byli równi, musimy mieć ochronę przed przemocą. Musimy dalej implementować konwencję antyprzemocową, a nie ją wypowiadać

- wskazywała Katarzyna Lubnauer z Nowoczesnej.

- Dlaczego przeszkadza wam zakaz bicia kobiet i dzieci? Dlaczego przeszkadza ściganie gwałcicieli i uznanie, że gwałtem jest potraktowanie ofiary jak bezwolnego mięcha? W czym przeszkadza wam nakaz płacenia alimentów, nauka o tym, że oprócz organów płciowych mamy kulturę i obyczaj? - pytała Anita Kucharska-Dziedzic z Lewicy.

- Mężczyźni pewni siebie, pewni swojej męskości, wartości, nie mają problemu z silnymi, niezależnymi kobietami. Natomiast mężczyźni słabi, zakompleksieni, seksualnie niespełnieni takich kobiet się boją - komentowała Katarzyna Kretkowska z Lewicy.

- Konwencji stambulskiej nie ratyfikowały m.in. Węgry, Słowacja, Czechy, Litwa, Łotwa, a spoza naszego regionu Wielka Brytania - wskazywała Aleksandra Szczudło z PiS. - Wyjście przez Polskę przyjęcia alternatywnej konwencji praw rodziny może być okazją do stworzenia skutecznych, międzynarodowych mechanizmów przeciwdziałania przemocy - dodała.

- Każda łza spada na wasze sumienie, podobno chrześcijańskie - mówiła do zwolenników projektu posłanka KO Barbara Nowacka.

- Mam pytanie do patroprawicy zjednoczonej nienawiścią: czy sadyzm naprawdę sprawia wam przyjemność, czy bawi was ludzka krzywda? Bronicie damskich bokserów, którzy są w waszych szeregach - mówił Franciszek Sterczewski z KO.

"Konwencja jest przestarzała"

- Polski rząd stoi na stanowisku, że chcemy i będziemy tworzyć prawo, które będzie chroniło polskie kobiety przed przemocą - mówiła wiceminister rodziny i polityki społecznej Anna Schmidt. Jak dodała, toczą się obecnie prace m.in. nad nowelizacją ustawy zaostrzającej przepisy antyprzemocowe. Wiceminister przypomniała, że w ubiegłym roku przepisy konwencji stambulskiej zostały skierowane do Trybunału Konstytucyjnego.

Na koniec dyskusji głos zabrał przedstawiciel komitetu Marek Jurek. - Język pogardy, jaki słyszeliśmy, to pogarda dla tysięcy wolontariuszy. Podpisy zostały zebrane w szczytowym momencie pandemii - stwierdził. Dodał, że poprosił Rzecznika Praw Dziecka Mikołaja Pawlaka o zorganizowanie okrągłego antyprzemocowego stołu, podczas którego miałyby zostać wypracowane nowe rozwiązania.

- W Polsce są ludzie, którzy od 6 lat oczekują wypowiedzenia tej konwencji - zaznaczył. - Apeluję do władz o jak najszybsze procedowanie tej sprawy - dodał.

- Konwencja stambulska jest dokumentem przestarzałym i nieskutecznym. Nie identyfikuje realnych przyczyn przemocy wobec kobiet, przemocy domowej - mówiła Karolina Pawłowska z Ordo Iuris.

Decyzja w sprawie przekazania projektu do komisji ma zapaść w bloku głosowań.

Więcej o: