Witold Waszczykowski o kosztach rezydencji ambasadora Przyłębskiego: Ta kwota mnie nie poraża

Witold Waszczykowski, były szef MSZ, uważa, że 40 tys. zł za wynajem willi ambasadora RP w Berlinie nie są niczym niezwykłym. - To ambasador w jednym z najważniejszych państw Europy i świata. Potrzebuje odpowiedniej rezydencji do funkcjonowania - wyjaśnił europoseł Prawa i Sprawiedliwości.

Niedawno pisaliśmy o kosztach wynajmu rezydencji dla Andrzeja Przyłębskiego, ambasadora RP w Berlinie, a prywatnie także męża Julii Przyłębskiej, prezeski Trybunału Konstytucyjnego. Willa położona jest w luksusowej dzielnicy Berlina, Dahlem, przy ulicy Thielallee. Za jej wynajęcie resort spraw zagranicznych płaci miesięcznie 8 tysięcy euro, czyli około 40 tys. zł. Temat ten skomentował w Radiu Zet Witold Waszczykowski, były minister spraw zagranicznych, a obecnie europoseł PiS.

Witold WaszczykowskiWaszczykowski porównuje homofobiczny atak do konfliktu pseudokibiców

Prawie pół miliona złotych rocznie za willę ambasadora Przyłębskiego. Waszczykowski: Ta kwota mnie nie poraża

- To zasadna kwota dla dużej willi w reprezentacyjnej części Berlina - powiedział europoseł PiS. - Jest to kwota, która mnie nie poraża. To są kwoty, które płacimy za rezydencje ambasadorów. To jest ambasador w jednym z najważniejszych państw Europy i świata. Potrzebuje odpowiedniej rezydencji do funkcjonowania - tłumaczył. Warto tu przypomnieć, że ta willa, to nie ambasada, tylko miejsce, w którym ambasador mieszka.

Zdaniem byłego szefa MSZ rezydencja ambasadora musi być reprezentacyjna, ponieważ przenosi się do niej część obowiązków służbowych.

- Tam odbywają się spotkania, których na przykład ambasador nie chciałby organizować w ambasadzie. Mają charakter bardziej poufny, intymny, kolokwialnie „luźniejszy” niż w ambasadzie. Ta rezydencja musi spełniać warunki, żeby temu służyć. Nie widzę tu żadnego problemu. Tyle to kosztuje na świecie - powiedział Waszczykowski.

Zobacz wideo Wiadomości. Wystarczył jeden list, by ambasador USA przestała być wielką przyjaciółką PiS

40 tys. zł za wynajem willi Przyłębskiego. Byli dyplomaci skomentowali tę kwotę

W rozmowie z "Faktem" na temat kosztów wynajmu rezydencji wypowiedział się także poprzednik Przyłębskiego, Andrzej Bryt, który pracę jako ambasador zakończył w 2006 roku. Zdaniem dziennika dom, w którym mieszkał wówczas dyplomata "nie był tak wystawny jak willa obecnego ambasadora".

- Podejmowałem na obiadach czy kolacjach wielu ministrów kolejnych rządów niemieckich, szefów największych firm Republiki Federalnej, głównych mediów, wysokich dowódców wojskowych, a także kolegów ambasadorów - mówił Andrzej Byrt. - Obecne miejsce zamieszkania ambasadora godnie reprezentuje Polskę w Berlinie. Rezydencja służy przede wszystkim funkcji reprezentacyjnej, choć jest również miejscem zamieszkania ambasadora i jego rodziny - wyjaśniał. 

Jerzy Marek Nowakowski, były ambasador Polski na Łotwie, także podzielił się z dziennikiem swoją opinią na ten temat. 

- Nie jest to cena przesadnie wygórowana w Berlinie, w niezłej dzielnicy, jaką jest Dahlem. Gdy ja wynajmowałem rezydencję w Erywaniu, gdzie jest nieporównywalnie taniej niż w Berlinie, płaciłem 4 tys. euro - mówił Nowakowski. - Niestety teraz wielu ambasadorów, zwłaszcza PiS-owskich, pozamykało się w tych domach, jak w twierdzach - dodał. Były ambasador stwierdził,  że chciałby poznać listę gości Przyłębskiego. - Jeśli przychodzi do niego prezydent czy kanclerz Niemiec, wtedy niech płaci nawet 100 tys. zł za willę - skwitował.

Witold WaszczykowskiWaszczykowski: Gdybyśmy oddali władzę, doszłoby do wielkiego chaosu

Więcej o: