Romaszewska niewpuszczona na pogrzeb Lityńskiego. "Limity wynikały z zarządzeń rządu, premier to uszanował"

Zofia Romaszewska, podobnie jak kilkadziesiąt innych osób czekających przed kościołem, nie została wpuszczona na mszę pogrzebową Jana Lityńskiego. W kościele obowiązywały limity epidemiologiczne oraz lista gości, a w samej uroczystości udział brała głównie najbliższa rodzina zmarłego. Całą sprawę postanowił wyjaśnić socjolog Uniwersytetu Warszawskiego prof. Ireneusz Krzemiński - jego wpis udostępniła na Facebooku żona zmarłego polityka, Ewa Bogucka.

Zofia Romaszewska skrytykowała fakt, że nie została wpuszczona do kościoła. Zarzuciła też rodzinie zmarłego, że mogła zorganizować mszę w większej świątyni, dzięki czemu w uroczystości mogłoby wziąć udział więcej osób. Rodzina zmarłego oficjalnie nie skomentowała sprawy, jednak żona Jana Lityńskiego - Ewa Bogucka udostępniła na Facebooku wpis socjologa UW, który odnosi się do tego zdarzenia. 

Córka Zofii Romaszewskiej o matce: To nie osoba jak każda innaCórka Zofii Romaszewskiej o matce: To nie osoba jak każda inna

Prof. Krzemiński o niewpuszczeniu Romaszewskiej do kościoła: Mogła zatelefonować do żony Janka

Socjolog z Uniwersytetu Warszawskiego prof. Ireneusz Krzemiński opublikował na Facebooku wpis, w którym rzucił nowe światło na całą sytuację. Post rozpoczął od słów: "Mam nadzieję, że mogę poinformować Państwa na temat afery, rozpętanej przez Zofię Romaszewską na temat jej "nie wpuszczenia" na mszę pogrzebową Jana Lityńskiego".

"Nie było żadnego skandalu, ani nikt nie zamierzał nie wpuszczać Zofii Romaszewskiej, chociaż jej powoływanie się na współpracę z Jankiem dotyczy okresu lat 70., 80., już gorzej było później" - tłumaczył Krzemiński.

Socjolog następnie przypomniał, że odmowa wpuszczenia niektórych osób do kościoła wynika bezpośrednio z sytuacji epidemicznej w kraju. "Sprawa z ilością osób, które mogły przebywać w kościele środowisk twórczych jest bardzo prosta i wynika bezpośrednio z zarządzeń rządu, co - jak widać - premier Morawiecki uszanował. W tym niedużym kościele może na mszy przebywać 40 osób i tyle było zapisanych na liście. Zofia Romaszewska mogła zatelefonować do Elżbiety Lityńskiej, żony Janka, albo do kogokolwiek z jej dawnych kolegów z KORu i poprosić o to, aby mogła tam się znaleźć - ale istotnie, jako dawna znajoma, a nie reprezentantka kancelarii prezydenta RP" - dodał.

"Za pewne zachowania ponosi się konsekwencje"

W dalszej części wpisu profesor odniósł się do wieńca, który Romaszewska miała ze sobą. "Oficjalny wieniec od Prezydenta Dudy, wbrew temu, co rzekomo oświadczyła Onetowi, został dostarczony wcześniej przez urzędnika z kancelarii prezydenta, Żona Janka, w porozumieniu z wieloma jego przyjaciółmi i przyjaciółkami, odmówiła przyjęcia odznaczenia państwowego od antydemokratycznego, obecnego prezydenta RP" - oświadczył.

Zofia Romaszewska ma pretensje po pogrzebie Jana Lityńskiego.Zofia Romaszewska ma pretensje po pogrzebie Jana Lityńskiego

Prof. Krzemiński dodał również, że "za pewne zachowanie ponosi się pewne konsekwencje, natomiast na pewno nikt by nie zabronił Zofii Romaszewskiej pojawić się na pogrzebie na Wojskowych Powązkach".

Więcej o: