Daniel Obajtek zabrał głos ws. taśm "GW". "Nie dam się zastraszyć, ani kroku w tył"

Prezes PKN Orlen, Daniel Obajtek, w rozmowie z Polską Agencją Prasową skomentował nagrania z jego udziałem upublicznione przez "Gazetę Wyborczą". Ponownie grozi dziennikarzom pozwami i twierdzi, że "nagrania zostały zmanipulowane". - Nie dam się zastraszyć, nie zrobię ani kroku w tył - mówi.

- Jak ktokolwiek może się odnieść do prywatnych rozmów, potajemnie nagrywanych, prawdopodobnie kilkanaście lat temu? Tak po ludzku, kto by pamiętał takie rozmowy? To jest ogromna przestrzeń do nadużyć i manipulacji informacjami - mówi prezes Orlanu, Daniel Obajtek, odnosząc się do tzw. "taśm Obajtka" upublicznionych na ubiegłym tygodniu przez gazetę.

Przypomnijmy: według ustaleń "GW" Obajtek, będąc wójtem Pcimia, kierował "z tylnego siedzenia" prywatną spółką, co jest niezgodne z prawem. Na nagraniach, na których pada też wiele wulgaryzmów, zarejestrowano jego rozmowy z innymi pracownikami spółki. Według dziennikarzy Obajtek skłamał w tej sprawie przed sądem. Orlen w odpowiedzi stwierdził, że publikacja zawiera "nieprawdziwe informacje" i "szereg bezpodstawnych sugestii i manipulacji" (Orlen wskazał też, że "w artykule wykorzystano fragmenty nagrań rozmów z bliżej nieokreśloną osobą"), a później prawnik Obajtka zjawił się przed warszawską siedzibą "Wyborczej" i zagroził gazecie pozwem, wzywając jednocześnie dziennikarzy do natychmiastowego usunięcia materiałów. Ci się na to nie zgadzają.

Stanowisko "GW" w tej sprawie można zobaczyć tutaj: Nie damy się zastraszyć Danielowi Obajtkowi

Obajtek odnosi się do nagrań upublicznionych przez "GW": Nie dam się zastraszyć

W rozmowie z Polską Agencją Prasową Obajtek stwierdza, że sprawę związaną z upublicznionymi przez "GW" nagraniami "będzie prowadził zaangażowany przez niego prawnik. - Jako osoba prywatna zaangażowałem kancelarię prawną, która w moim imieniu zajmuje się tymi oszczerstwami. Zleciłem analizę treści opublikowanych przez gazetę rozmów, choć nie wiem, czy są autentyczne, z jakiego okresu pochodzą. Wcale bym się nie zdziwił, gdyby te nagrania były zmontowane - mówi, cytowany przez Onet. Dodaje, że "musi się skoncentrować na tym, co zaczął w Orlenie". - Nikt mnie nie zastraszy, nie zrobię ani kroku w tył - dodaje.

Obajtek odnosi się też do wulgaryzmów, które padły na nagraniach (mówi tam m.in.: "Skurw**, Ten ch** pierd***, brudna pała [o wuju - red.]. Stary buc, który na emeryturze powinien siedzieć po sześćdziesiątce, a drugi już, kur**, koło siedemdziesiątki ma. Ja już tracę, kur**, siły do myślenia. Ja się nie lubię poddawać. Do was pretensji nie mam, bo widzę, że jeździcie, ku***, robicie, co można. (…) Nie damy się, my go i tak weźmiemy. Ch** trypla").

Słownictwo to odbiega od pewnych standardów i nie powinno paść nawet w największych emocjach. Za to przepraszam. Były to jednak prywatne rozmowy sprzed wielu lat. Wszystko inne to manipulacja "Gazety Wyborczej"

- mówi Obajtek, cytowany przez Onet.

Dodaje też, że jego zdaniem ataki na niego "to nie przypadek" - sugeruje, że mają związek z ekspansją Orlenu i licznymi inwestycjami realizowanymi przez spółkę.

Zobacz wideo Wiceminister Soboń o kupnie Polska Press przez Orlen

.