Ziobro o orzeczeniu Trybunału Sprawiedliwości UE: Nie uznaję i nigdy takiego wyroku nie uznam

Minister Sprawiedliwości Zbigniew Ziobro oświadczył na konferencji prasowej, że "nie uznaje" orzeczenia wydanego przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej. TSUE orzekł, że "kolejne nowelizacje ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa (...) mogą naruszać prawo Unii Europejskiej".
Zobacz wideo Jak Emilewicz przekonywałaby Ziobrę do głosowania za funduszem odbudowy?

Zbigniew Ziobro na wtorkowej konferencji prasowej komentował orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej dotyczące powoływania sędziów Sądu Najwyższego. Według TSUE może tutaj dochodzić do naruszenia unijnego prawa. Jednak polski minister sprawiedliwości i prokurator generalny stwierdził, że on takiego orzeczenia nie uznaje.  

Jeżeli państwo mnie pytacie, czy w tym sensie ten wyrok uznaję, odnosząc się do uzasadnienia, które nakazuje nie liczyć się w ogóle z porządkiem prawa państwowego, ustawowego, ale też nawet konstytucyjnego, to oczywiście nie uznaję i nigdy takiego wyroku ani takiego rozstrzygnięcia żadnego organu, który jest, funkcjonuje w orbicie czy to UE czy jakiegokolwiek innego organu, nie uznam

- powiedział Ziobro cytowany przez serwis 300polityka.pl. Mówił, że "wyrok żadnego organu europejskiego czy pozaeuropejskiego nie może kwestionować sprawy zasadniczej, fundamentalnej dla Polski, każdego państwa, które dysponuje konstytucją". Ziobro mówił, że zgodnie z przepisami w konstytucji jest ona "najwyższym prawem Rzeczypospolitej Polskiej". Nie wspomniał, że konstytucja mówi też o tym (art. 87), że "źródłami powszechnie obowiązującego prawa Rzeczypospolitej Polskiej są: Konstytucja, ustawy, ratyfikowane umowy międzynarodowe oraz rozporządzenia". 

Ziobro przekonywał, że zgoda z wyrokiem TSUE jest równoznaczna z uznaniem, że "Polska przestaje być państwem suwerennym i traci wszystkie atrybuty państwa mającego swoją niezależność".

Ziobro podkreślał, że on "jako polski minister sprawiedliwości" stoi na stanowisku, że najwyższym aktem prawnym jest konstytucja, a nie prawo europejskie". - Będę zawsze lojalny wobec polskiego porządku konstytucyjnego i stanowiska polskich sądów konstytucyjnych i w tym sensie jest niemożliwe pogodzenie tych dwóch wykluczających się poglądów prawnych - stwierdził.

Wspomniał, że przy innej sprawie politycy PO - wymienił Grzegorza Schetynę, Donalda Tuska i Bronisława Komorowskiego - "zajęli jednoznaczne stanowisko mówiące o prymacie, czyli nadrzędności polskiej konstytucji nad prawem europejskim". Dodał, że "ma nadzieję", iż "nie zmienili oni zdania".

Wyrok TSUE ws. KRS

TSUE orzekł we wtorek, że "kolejne nowelizacje polskiej ustawy o KRS, które doprowadziły do zniesienia skutecznej kontroli sądowej rozstrzygnięć KRS o przedstawieniu Prezydentowi RP wniosków o powołanie kandydatów do pełnienia urzędu sędziego Sądu Najwyższego, mogą naruszać prawo Unii". W komunikacie prasowym stwierdzono, że "w przypadku potwierdzenia naruszenia zasada pierwszeństwa prawa Unii nakłada na sąd krajowy obowiązek odstąpienia od zastosowania się do takich zmian". 

Trybunał orzekł, że jeśli polski sąd uzna, że zmiany przepisów z 2018 i 2019 r. naruszają unijne prawo, to "zasada pierwszeństwa tego prawa wymaga od tego sądu odstąpienia od zastosowania się do tych zmian".

Jak wyjaśnia na Twitterze adwokata z inicjatywy Wolne Sądy Sylwia Gregorczyk-Abram, "w wypadku wątpliwości co do zgodności ustawy z prawem europejskim, sąd krajowy (Naczelny Sąd Administracyjny) może odstąpić od zastosowania tych zmian (pominąć je)".