Rzecznik Dudy broni Obajtka. "Żadna bliska rodzina". Nowacka: Słucham ze zdumieniem

Rzecznik Andrzeja Dudy przekonuje, że "nie ma pewności", czy taśmy Daniela Obajtka pochodzą z czasów, gdy rządził Pcimiem. Przekonywał też, że szef Elektroplastu, o którym wulgarnie wypowiadał się Obajtek, to "żadna bliska rodzina". - Słucham ze zdumieniem. Prezydencki minister tłumaczy nam zawiłości rodzinne wujów prezesa Orlenu - odpowiedziała mu Barbara Nowacka.

W "Kawie na ławę" TVN24 Daniela Obajtka bronili poseł PiS Bolesław Piecha i Błażej Spychalski, rzecznik Andrzeja Dudy. - To są pomówienia, podsłuchy, rzucanie inwektyw, krytykowanie prywatnych rozmów. Od tego są organy państwa, a nie "Gazeta Wyborcza" - mówił Piecha. Przekonywał też, nagrania nie są istotne dla kariery prezesa PKN Orlen.

Zobacz wideo Gosek-Popiołek: Jeżeli coś dzieje się w ramach specustawy, udział społeczeństwa jest bardzo mały

Taśmy Daniela Obajtka. Spychalski: Żaden wuj, daleka rodzina

- Ja wcale nie mam pewności, że te nagrania pochodzą z okresu, kiedy prezes Daniel Obajtek był wójtem Pcimia. Dlaczego to jest tak istotne? Dlatego, że przed tym, zanim prezes Obajtek objął fotel wójta Pcimia był współwłaścicielem tej spółki. Jeżeli to są nagrania, które pochodzą z okresu, kiedy pan prezes Obajtek był współwłaścicielem tej spółki, czyli generalnie mógł wydawać polecenia, mógł rozmawiać z pracownikami na tematy pracownicze, urlopowe, biznesowe, to rzeczywiście kapiszon - mówił z kolei Błażej Spychalski. - Jeżeli pan prezes Obajtek był współwłaściciel spółki, o której mówimy w tej chwili, a był, wystarczy to sprawdzić, to jeżeli rozmawiał z pracownikami tej spółki o sprawach pracowniczych, to z całym szacunkiem, ale chyba miał do tego pełne prawo - podkreślał.

Tu warto zaznaczyć, że w artykule "Gazety Wyborczej" informacja o czasie powstania nagrań jest podana wprost. Opisywane taśmy pochodzą z 2009 roku. Wójtem Pcimia Obajtek był od 2006 do 2015 roku. Fakt, że Obajtek mógł sterować prywatną spółką po cichu przy jednoczesnym pełnieniu funkcji samorządowej, jest główną kontrowersją wynikającą z publikacji dziennika. 

Dalej w programie Spychalski przekonywał, że jeden z szefów Elektroplastu, o którym mówi na nagraniach Obajtek, nie jest bliską rodziną prezesa Orlenu. - Jeżeli pan redaktor mówi o bliskiej rodzinie pana prezesa Obajtka, to prosiłbym o sprawdzenie rzeczy, które napisała "Gazeta Wyborcza". Żadna to bliska rodzina, bardzo dalekie kuzynostwo ze strony, zdaje się, ojca pana prezesa Objatka - mówił do Konrada Piaseckiego. - Mówienie, że to jest jakaś bliska rodzina jest dalekim nadużyciem. Żaden to wuj, to jest bardzo daleka rodzina, kuzynostwo ze strony ojca - podkreślał. 

Barbara Nowacka słucha "ze zdumieniem". "Niepoważne w stosunku do instytucji"

Po Spychalskim głos w programie zabrała Barbara Nowacka z Koalicji Obywatelskiej. - Słucham ze zdumieniem i się zastanawiam, gdzie się podziały twarze panów Piechy i Spychalskiego? Co się z wami dzieje? Pan minister prezydencki tłumaczy nam długo zawiłości rodzinne wujów prezesa Orlenu. Przecież to jest niepoważne w stosunku do instytucji - mówiła posłanka. - A pan Piecha na luzie opowiada, jak to potępiacie taśmy, jak to jest nieuczciwe. Jesteście gośćmi, którzy dostali się do władzy między innymi wykorzystując taśmy, na których - w porównaniu z panem Obajtkiem - to był Wersal. 

W dalszej części "Kawy na ławę" podkreślił, że nie jest rzecznikiem Orlenu. Prowadzący program Konrad Piasecki zapytał go, skąd ma wiedze na temat stopnia pokrewieństwa Obajtka i kierownictwa Elektroplastu. - To są wątpliwości, które nachodzą mnie, jeżeli czytam taki artykuł. Jeżeli pojawia się temat, który jest w przestrzeni publicznej, to warto się nim zainteresować - mówił. 

- Ale merytoryką naprawdę nie jest to, czy to daleki, czy bliski wuj, tylko - czy był wójtem, czy nie był - wtrąciła Nowacka.

Później Spychalski przyznał, że nie rozmawiał o sprawie opisanej przez "Wyborczą" z Obajtkiem.