Zmarł Jan Lityński. Polityk we wspomnieniach: "Pryncypialny i odważny." "Umiał cieszyć się życiem"

Jan Lityński, działacz opozycji demokratycznej, zmarł w ostatnią niedzielę. Ratował swojego psa, pod którym załamał się lód na rzece i wpadł do wody. Polityka wspominają jego byli współpracownicy oraz historycy.

Jana Lityńskiego wspominał między innymi były prezydent Bronisław Komorowski. - Dla mnie to przyjaciel-rewolucjonista, bo tak jak przystało na rewolucjonistów pierwszej godziny, z Jankiem Lityńskim poznaliśmy się w celi więziennej, a właściwie w celi aresztu w Pałacu Mostowskich w latach 70. w ramach aktywności opozycji antykomunistycznej, demokratycznej - mówił polityk.

Jan Lityński we wspomnieniach: Nie wahał się, kiedy trzeba było coś poświęcić

Bronisław Komorowski dodał, że Jan Lityński był w polityce bardzo pryncypialny i odważny. W wolnej Polsce starał się zawsze szukać umiaru i porozumienia. - Oprócz heroicznego życiorysu Janka Lityńskiego ważne, warte przypomnienia jest jego oblicze człowieka niesłychanie cieszącego się życiem. Świetnie gotował, uwielbiał życie towarzyskie, miał wielu przyjaciół, znajomych w kręgach artystycznych, w kręgach sportowych - mówił były prezydent w TVN24.

Jan LityńskiJan Lityński nie żyje. Poszukiwania ciała polityka zostały wznowione

Jana Lityńskiego wspominał także Paweł Kowal. - Dla mnie on był bohaterem narodowym. Nie wahał się, kiedy trzeba było coś poświęcić. Kojarzą mi się z nim dwie rzeczy: prawda i powaga, jeśli chodzi o sprawy polityczne. Jan Lityński zawsze żył w zgodzie ze swoim sumieniem, nie bał się powiedzieć prawdy, nawet jeśli ona mogła się komuś nie spodobać - powiedział polityk w rozmowie z Onetem.

- Wszystko, co robił, robił z własnego wyboru, bez żadnej konieczności. Robił wszystko najlepiej, jak tylko potrafił i jak tylko mógł. I we wszystkim co robił, wszystko co osiągnął, było spełnieniem. To jest dla mnie w pewnym sensie definicja człowieka szczęśliwego. Niezależnie od tego, jakie miał problemy, to był człowiek w pełni spełniony - stwierdził socjolog z Uniwersytetu Warszawskiego profesor Paweł Śpiewak w TVN24. Profesor Ireneusz Krzemiński dodał, że także sam "gest ratowania kochanego psa oddaje cały kierunek życia Janka".

Nałęcz: Jan Lityński był bardzo oddany ludziom

Tomasz Nałęcz podkreślił, że Jan Lityński był bardzo oddany ludziom i mimo swojej przeszłości, nigdy nie miał "pozy bohatera" ani doktrynerskiego myślenia. - Jestem historykiem, więc wiedziałem, co znaczą zasługi Jana Lityńskiego dla Polski. Ale gdyby ktoś tego nie wiedział, to w tym sympatycznym człowieku, momentalnie skracającym dystans, by się takiego herosa polskiej historii nie dopatrzył. Takim był właściwie do ostatnich chwil swojego życia - dodał Nałęcz.

Jan Lityński był organizatorem studenckich wystąpień w marcu 1968 roku. Z tego powodu został skazany na 2,5 roku więzienia oraz relegowany z uczelni. Pracował jako robotnik, a później programista. W 1976 roku współzałożył "Biuletyn Informacyjny" - pierwsze pismo ukazujące się poza cenzurą. Wydawał także "Robotnika". W 1980 roku został doradcą władz NSZZ "Solidarność". W stanie wojennym był internowany, a później aresztowany. Po ucieczce z przepustki z więzienia działał w solidarnościowym podziemiu. W 1989 roku uczestniczył w obradach okrągłego Stołu. Do 2001 roku był posłem na Sejm.

Nie żyje Jan LityńskiJan Lityński nie żyje. "Mentor", "szalenie skromny", "odszedł, ratując psa"