Ze zjednoczonej opozycji już nikt się nie śmieje. Koalicja 276 może napędzić strachu PiS-owi [WYKRES DNIA]

Łukasz Rogojsz
Pomysł Koalicji 276, z którym wyszła Platforma Obywatelska, miał być kolejną próbą reanimacji konceptu pt. "Zjednoczona Opozycja", ale pierwsze badania pokazują, że być może tym razem ma większe szanse na sukces. Zwłaszcza, że sondażowy układ sił pomiędzy opozycją a rządzącymi przechyla się coraz wyraźniej na stronę opozycji.
Proponujemy opozycji rozmowę o przyszłości Polski, chcemy stworzyć Koalicję 276

- tymi słowami na początku lutego przewodniczący Platformy Obywatelskiej Borys Budka powołał do życia nową odsłonę politycznego konstruktu zwanego umownie zjednoczoną opozycją.

Dzisiaj, rozmawiając o Koalicji 276, proponujemy opozycji rozmowę o przyszłości Polski. Nie przesądzamy, w jakich konfiguracjach pójdziemy do wyborów. Ale jesteśmy to wam winni, żeby zbudować takie porozumienie, żeby zbudować taką koalicję, taki program, żebyście byli pewni, że wszystko, o czym dzisiaj mówimy, będzie mogło być zrealizowane

- kontynuował Budka podczas konwencji PO.

Liczba 276 jest nieprzypadkowa, ponieważ gwarantowałaby opozycji możliwość odrzucania w nowym Sejmie prezydenckiego weta. Zarysowana przez Budkę i prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego Koalicja 276 miałaby wprowadzić szereg zmian - m.in. likwidację TVP Info i zniesienie abonamentu radiowo-telewizyjnego, likwidację Funduszu Kościelnego i zastąpienie go odpisem podatkowym czy referendum ws. odwołania posła lub senatora.

Zobacz wideo Czy sojusz partii opozycyjnych w ramach Koalicji 276 jest możliwy?

Koniec śmiechów ze zjednoczonej opozycji

Wydawało się, że zaproponowana przez duet Budka-Trzaskowski inicjatywa to kolejna desperacka próba ucieczki przed Platformy przed słabnącymi sondażami i rosnącym w siłę Szymonem Hołownią. Po 2015 roku opozycja próbowała się jednoczyć już kilka razy i nigdy nie osiągnęła zamierzonego celu - odsunięcia Zjednoczonej Prawicy od władzy. Zaliczyła za to spektakularną klęskę w najdogodniejszych dla siebie wyborach - do Parlamentu Europejskiego. Propozycja Koalicji 276 została więc przyjęta chłodno, chociaż Budka zapewniał, że jest ona wynikiem analiz socjologicznych i sondaży przedłożonych kierownictwu Platformy przez trzy niezależne, ogólnopolskie ośrodki badania opinii publicznej.

embed

Śmiechy ustały, gdy OKO.press opublikowało wyniki zamówionego przez siebie sondażu IPSOS-u, w którym sprawdziło dwa warianty startu opozycji - wszystkich partii samodzielnie oraz opozycji (konkretnie Koalicji Obywatelskiej, Polski 2050, Lewicy i PSL) w ramach Koalicji 276. Okazało się, że w obu przypadkach Zjednoczona Prawica straciłaby władzę.

Przy samodzielnym starcie wszystkich ugrupowań opozycyjnych, koalicja rządząca uzyskałaby 29 proc. poparcia, co przełożyłoby się na 172 miejsca w Sejmie nowej kadencji. Platforma Obywatelska i Polska 2050 zdobyłyby po 20 proc. głosów, bo dałoby im odpowiednio 96 i 107 mandatów [różnica w liczbie mandatów między KO i Polską 2050 wynika z przyjętego algorytmu wyliczania mandatów, który schodzi na poziom poszczególnych okręgów i odwołuje się do danych z poprzednich wyborów - przyp. red.]. Z kolei Konfederacja i Lewica uzyskałyby po 10 proc. głosów, co przełożyłoby się odpowiednio na 43 i 41 miejsca w izbie niższej parlamentu. Z tego wariantu płynie prosty wniosek: Koalicja Obywatelska wraz z Polską 2050 i Lewicą rządziłyby w nowej kadencji (razem mają 244 mandaty) niezależnie od tego, czy Zjednoczona Prawica weszłaby w sojusz z Konfederacją, czy nie.

embed

Także w drugim wariancie - zakładającym powstanie i start Koalicji 276 - opozycja dystansuje Zjednoczoną Prawicę. Tyle że tutaj stosunek głosów wynosi 57 do 29 proc., co w przeliczeniu na miejsca w Sejmie gwarantowałoby opozycji 280 przedstawicieli, a Zjednoczonej Prawicy zaledwie 140. Konfederacja z wynikiem na poziomie 10 proc. wprowadziłaby do Sejmu 39 ludzi. W tym wariancie również sojusz "dobrej zmiany" z konfederatami nie pomógłby obecnej ekipie rządzącej zachować władzę. Co więcej, przy wspólnym starcie opozycja realizuje założony cel w postaci zdobycia liczby mandatów (276), która umożliwiałaby odrzucenie prezydenckie weta.

Hołownia coraz bliżej KO

Jednak wypracowanie porozumienia ws. wspólnego startu może być na opozycji sztuką niełatwą. Analiza sondaży wskazuje bowiem, że właśnie dochodzi tam do przesilenia i już niedługo możemy mieć nowego lidera opozycyjnej strony sceny politycznej. Z każdym tygodniem zmniejsza się bowiem dystans dzielący Koalicję Obywatelską i Polskę 2050. Na początku lutego przewaga Koalicji nad formacją Szymona Hołowni, jeśli chodzi o średnie wyniki ze styczniowych sondaży, wynosiła 3,37 pkt proc. (20,96 do 17,59 proc.). Uwzględniając wszystkie 24 badania przeprowadzone w 2021 roku, przewaga KO nad Polską 2050 stopniała do 2,22 pkt proc. (20,45 do 18,23 proc.).

Widać, że Koalicja Obywatelska nie może wydobyć się z trendu spadkowego. Aktualna sondażowa średnia z 2021 roku (20,45 proc.) jest aż o 6,95 pkt proc. niższa od wyniku (27,4 proc.), który ta formacja uzyskała jesienią 2019 roku w wyborach prezydenckich. Co więcej, na 24 sondaże, jakie mamy obecnie do wglądu, w pięciu to Polska 2050 uzyskuje najwyższy wynik z ugrupowań opozycyjnych. W dwóch kolejnych wynik formacji Hołowni i Koalicji Obywatelskiej jest remisowy.

Słusznie zauważa więc w rozmowie z Gazeta.pl prof. Andrzej Rychard. Socjolog, pytany o powody wyjścia przez Koalicję Obywatelską z inicjatywą Koalicji 276, wskazuje m.in. strach przed coraz silniejszą Polską 2050.

Niewątpliwie czynnikiem motywującym Platformę do tego kroku była rosnąca popularność Szymona Hołowni. Nie wchodząc w istotę jego programu i kierunku, w którym podąża - tutaj jest jeszcze wiele znaków zapytania - widać, że ma jedną rzecz, której dramatycznie brakuje Platformie. Widać, że jest u niego wola, jest chęć i jest pewna przemyślana taktyka działania na najbliższy czas

- ocenia dyrektor Instytutu Filozofii i Socjologii Polskiej Akademii Nauk (PAN).

Zjednoczona Prawica wciąż mocno na minusie

Sporo dzieje się też jednak po rządowej stronie sceny politycznej (i sondażowej). Podstawowy wniosek jest taki, że Zjednoczona Prawica wciąż jest w sondażowym odwrocie i nie może odbić się po stratach poniesionych w ostatnim półroczu. Jeśli Nowogrodzka miałaby gdzieś szukać pozytywów, to w tym, że chwilowo udało jej się zatrzymać trend spadkowy.

Gdy na początku lutego podsumowywaliśmy na Gazeta.pl wyniki piętnastu styczniowych badań, średni wynik Zjednoczonej Prawicy wynosił 32,34 proc. Aktualnie, mając pod lupą wyniki 24 badań przeprowadzonych w 2021 roku, wynik ten nieznacznie podskoczył do 32,47 proc. Można śmiało stwierdzić, że wynosząca 0,13 pkt proc. zwyżka jest efektem sondażu Pollstera dla "Super Expressu", przeprowadzonego w dniach 29 stycznia - 1 lutego. Zjednoczona Prawica uzyskała w nim aż 41,4 proc. głosów, co jest wynikiem wyraźnie wyższym od sondażowej średniej "dobrej zmiany".

Co więcej, we wspomnianych 24 badaniach z 2021 roku Zjednoczona Prawica w zaledwie pięciu osiąga lub przekracza pułap 35 proc. głosów. Również w pięciu nie dobija nawet do poziomu 30 proc. Przypomnijmy, wybory w październiku 2019 roku obecny obóz władzy wygrał z wynikiem 43,59 proc., który i tak był niższy od ówczesnych szacunków sondażowych. Aktualna sondażowa średnia Zjednoczonej Prawicy jest aż o 11,12 pkt proc. niższa od wyniku z jesieni 2019 roku.

embed

Prof. Jarosław Flis,socjolog i ekspert od systemów wyborczych w wywiadzie dla "Polska The Times" z początku lutego zauważył:

Dzisiaj sondaże dają PiS-owi niewiele ponad 30 proc. poparcia, a w październiku 2019 roku to poparcie sięgało 47 proc. Więc PiS straciło 15 proc. poparcia, to wychodzi jakiś jeden punkt procentowy poparcia miesięcznie

Dużym zmartwieniem dla Zjednoczonej Prawicy może być też to, że wedle zdecydowanej większości sondaży formacje opozycyjne (KO, Polska 2050 i Lewica) nawet startując osobno mogłyby odebrać "dobrej zmianie" władzę. Co więcej, nawet koalicja z Konfederacją nie w każdym przypadku uratowałaby od przeniesienia się w Sejmie do ław opozycji.

Rząd na cenzurowanym

Zjednoczoną Prawicę martwić mogą też aktualne nastroje społeczne. Pesymistyczne spojrzenie Polaków na otaczającą rzeczywistość utrzymuje się od października ubiegłego roku. I tak z cyklicznego badania CBOS-u wynika, że tylko 29 proc. naszych rodaków ocenia sytuację w Polsce jako dobrą, z kolei jedynie 16 proc. optymistycznie ocenia sytuację polityczną w kraju. Odmiennego zdania jest odpowiednio: 54 i 49 proc. respondentów.

embed

Najbardziej rządzących może jednak martwić coraz większy pesymizm gospodarczy społeczeństwa. Ledwie co piąty Polak dobrze ocenia sytuację gospodarczą w kraju, podczas gdy aż 40 proc. wyraża tutaj swój pesymizm. O ile odsetek odpowiedzi negatywnych jest identyczny jak w styczniu, o tyle wskaźnik odpowiedzi pozytywnych zmalał o 3 pkt proc. Wszystko to, co zrozumiałe, przekłada się na stosunek Polaków do rządu. Jako zwolennicy gabinetu Mateusza Morawieckiego określa się niespełna jedna trzecia społeczeństwa (30 proc.), podczas gdy krytyczny stosunek do rządu wyraża 40 proc. Po raz ostatni więcej sympatyków niż krytyków rząd miał w pierwszej połowie października ubiegłego roku (38 proc. zwolenników i 34 przeciwników).

Również jeśli chodzi o zaufanie do polityków Zjednoczona Prawica nie ma wielu powodów do zadowolenia. Numerem jeden w oczach Polaków wciąż jest Szymon Hołownia, któremu ufa połowa badanych (brak zaufania deklaruje 21 proc.). Zostawia w tyle m.in. prezydenta Andrzeja Dudę (stosunek zaufania do nieufności: 49 do 38 proc.) oraz premiera Morawieckiego (44 do 43 proc.). Pierwszą piątkę polityków, cieszących się największym zaufaniem społecznym uzupełniają prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski (38 proc.) i lider PSL Władysław Kosiniak-Kamysz (35).

embed

Niekwestionowanym liderem, jeśli chodzi o brak zaufania, niezmiennie pozostaje Jarosław Kaczyński (55 proc.), który wyprzedza ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę (49) i premiera Morawieckiego (43). W pierwszej piątce (a właściwie szóstce, bo dwa ostatnie miejsca są ex-aequo) polityków, którym Polacy ufają najmniej jest aż czwórka przedstawicieli Zjednoczonej Prawicy. Poza wspomnianymi Kaczyńskim, Ziobrą i Morawieckim jest to również wicepremier i minister aktywów państwowych Jacek Sasin (41). Ze strony opozycji w TOP5 polityków, którym ufamy najmniej znaleźli się z kolei Trzaskowski i Budka (obu nie ufa po 39 proc. Polaków).

Więcej o: