PiS boi się wywrotki na "covidowej górce". Flagowy program Morawieckiego musi czekać

Jacek Gądek
"Nowy ład" - flagowy program rządu ma poślizg. - Zastanawiamy się, kiedy go odpalić. Ludzie żyją przede wszystkim covidem i trudno się przebić z czymkolwiek innym - mówi ważny polityk z obozu rządzącego. Znów rośnie liczba zakażeń, a minister zdrowia alarmował, że nadciąga trzecia fala pandemii.

Zobacz nagranie. Czy TVP cenzuruje polityków Zjednoczonej Prawicy? Jan Maria Jackowski:

Zobacz wideo

Mówi osoba z rządu: - "Nowy ład" ma być punktem zwrotnym, ale na górce przecież się nie robi zwrotów.

Na "górce" covidowej, a ta się wypiętrza. - Nie ma decyzji co do terminu - dodaje inny rozmówca, również z rządu.

"Nowy ład" to plan, który ma być receptą na wyjście z gospodarczego dołka po pandemii koronawirusa. To drugi już - po "Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju do roku 2020" (z 2017 r.) - masterplan gospodarczy. Całość z "klocków", które dostarczają premierowi osoby odpowiedzialne za poszczególne działy, składał w całość Piotr Arak, ekonomista i bardzo bliski współpracownik Mateusza Morawieckiego. Dla premiera "Nowy ład" to sposób na nowe otwarcie i pokazanie, że jest sprawnym szefem rządu.

Ekipa rządząca póki co jest wpatrzona w statystyki zakażeń i szczepień. Minister zdrowia Adam Niedzielski zaczął alarmować: - Odwrócenie tendencji staje się faktem. (...) Trend dla tygodniowej stopy wzrostu po raz pierwszy od połowy listopada jest dodatni.

Niedzielski mówił wprost, że "z ogromnym niepokojem" odczytuje kolejne dane. Optymistyczny scenariusz jest teraz taki, że dziennie będzie do 10 tys. zachorowań, podczas gdy liczba ta spadała już do ok. 5 tys. - Albo czeka nas trzecia fala, albo uda nam się ją wytłumić - mówił minister.

Wytłumianie w praktyce może oznaczać przywrócenie na parę tygodni niektórych obostrzeń - np. ponowne zamknięcie hoteli.

Dwa kluczowe czynniki wzrostu zakażeń - jak mówił Niedzielski na posiedzeniu sejmowej komisji zdrowia - to napływ brytyjskiej mutacji koronawirusa, którą dużo łatwiej jest się zakazić (jej udział oceniany jest na ok. 5 proc. i rośnie), a po drugie to podupadająca dyscyplina społeczna. - Nie chciałbym, aby Krupówki były początkiem trzeciej fali pandemii - przestrzegał minister zdrowia. Na zakopiańskich Krupówkach odbyła się impreza, a tłum lekceważył obostrzenia. Krupówki to oczywiście symbol, a w istocie chodzi o to, że po otwarciu hoteli Polacy ruszyli w podróże, co ułatwia wirusowi się rozprzestrzeniać.

Osoba z rządu: - Albo zwiększy się dyscyplina społeczna, albo - tak jak w innych krajach - będzie trzeba zastosować kilka nowych regulacji. Niekoniecznie musi to jednak trwać długo.

Nowe wypłaszczenie to wówczas kwestia około miesiąca.

- W warunkach przybierającej na sile epidemii trudno ogłaszać przejście do "nowego ładu" - mówi jeden z rozmówców. A ten - słyszymy - potrzebuje jeszcze redakcyjnego szlifowania i niewielkich korekt, a nie wielkich merytorycznych zmian.

Osoba bliska Nowogrodzkiej: - Ogłoszenie "Nowego ładu" miało być przed świętami, potem w styczniu, w lutym, a teraz jest już mowa o marcu albo nawet i kwietniu.

Ostatnie plany zakładały ogłoszenie go na przełomie lutego i marca. Rozmówca bliski Nowogrodzkiej: - Boimy się trzeciej fali. Liczymy na to, że zwłaszcza Pfizer (jeden z dostawców szczepionki) w drugim kwartale bardzo zwiększy dostawy szczepionek i będzie można ruszyć z kopyta.

Brak fiolek z preparatem to główny powód ślimaczącego się programu szczepień.

Więcej o: