Moda na Obajtka. Jak prezes Orlenu stał się "nowym Morawieckim"? [ANALIZA]

Łukasz Rogojsz
Kilka tygodni temu tygodnik "Wprost" uznał go za Człowieka Roku 2020, teraz także tygodnik "Sieci" przyznał mu swoją nagrodę - tytuł Człowieka Wolności 2020 roku. Jarosław Kaczyński mówi o nim, że ma "coś takiego, co daje pan Bóg, a co trudno zdefiniować". Pozycja prezesa Orlenu Daniela Obajtka w obozie Zjednoczonej Prawicy w ciągu kilku miesięcy wzrosła niebagatelnie. Ale nie ma w tym cienia przypadku.

- Praca jaką wykonał jest tytaniczna, a jej efekty widoczne i odczuwalne w wielu aspektach: krajowej gospodarki, świata kultury, sztuki, mediów i sportu - rozpływał się nad Obajtkiem współprowadzący galę Michał Adamczyk z redakcji "Wiadomości" TVP1. Wtórowała mu inna twarz TVP - Dorota Łosiewicz: - Dokonania naszego laureata z zapartym tchem obserwuje cała Polska i chyba możemy zgodnie to przyznać, czekaliśmy od dawna na menedżera tej klasy. Menedżera, który przywrócił Polakom wiarę w patriotyzm gospodarczy.

Zachwytom nad dokonaniami prezesa Orlenu nie było jednak końca, bo swoje trzy grosze dodali także przedstawiciele obozu władzy. Chwaliła go cała wierchuszka "dobrej zmiany" - od marszałkini Sejmu Elżbiety Witek, przez wicepremierów Piotra Glińskiego i Jacka Sasina, na prezesie Prawa i Sprawiedliwości Jarosławie Kaczyńskim skończywszy.

Witek życzyła Obajtkowi realizacji wszystkich jego planów.

Jeżeli jest jeszcze coś, co może pan zrobić dla zwiększenia bezpieczeństwa naszego kraju, dla zwiększenia poczucia wolności szeroko pojętej, to po prostu proszę to zrobić

- apelowała. Premier Gliński opiewał zaś globalny rozmach, z jakim pod wodzą laureata nagrody Człowieka Wolności 2020 roku działa PKN Orlen:

Multi-energetyczny koncern, który tworzy Daniel Obajtek, przeniesie nas ekonomicznie do wyższej ligi, stworzy możliwości jakich nasza gospodarka dotąd nie miała. (…) Jest znakomitym menadżerem, który swój talent i umiejętności zaprzęga do budowania silnej, bogatej, wolnej Polski. Patriotą myślącym kategoriami wspólnoty, człowiekiem niezwykle dla wolności cennym

Nie mniej szczodrze chwalił prezesa Orlenu odpowiadający w rządzie za aktywa państwowe wicepremier Sasin:

Jestem przekonany, że Daniel Obajtek nie powiedział jeszcze ostatniego słowa, że ten tytuł to nie jest tytuł, który jest pewnym ukoronowaniem jego dotychczasowych osiągnięć, ale to jest pewien etap, a jeszcze wielokrotnie o prezesie Danielu Obajtku usłyszymy. Bo człowiek taki jak on, nie spoczywa na laurach. Człowiek taki jak on, nie zamyka etapu po to, żeby cieszyć się odniesionym sukcesem. To jest człowiek, który podejmuje się zawsze nowych wyzwań

Słodko. Przesłodko wręcz. Faktycznie ostatnie miesiące, być może nawet cały 2020 rok, były dla Obajtka niezwykle udane. Nie tylko biznesowo, ale również - a może należałoby napisać: przede wszystkim? - politycznie. Od początku wybuchu pandemii koronawirusa akcje Obajtka w obozie "dobrej zmiany" niezmiennie zwyżkują. Kolejne nagrody, ale też deszcze pochwał są tego jedynie efektem. Dlaczego prezes Orlenu w zasadzie z dnia na dzień stał się tak istotną figurą w politycznej układance Zjednoczonej Prawicy? Nie ma w tym cienia przypadku.

Zobacz wideo Czy zakup Polska Press przez Orlen to rzeczywiście "czysty biznes"?

Powód pierwszy: faworyt prezesa

Nie od dziś wiadomo, że wszelkie zaszczyty w szeregach Zjednoczonej Prawicy są możliwe dopiero po uzyskaniu uprzedniej akceptacji ze strony lidera tego obozu. Znany ze swojej podejrzliwości i trzymania dystansu wobec innych prezes Kaczyński niełatwo obdarza zaufaniem, o sympatii już nie wspominając. Jednak wszystko wskazuje na to, że prezesowi Orlenu udało się zdobyć i jedno, i drugie.

W końcu Kaczyński rzadko kiedy mówi o kimś, że jest "zupełnie niezwykłym człowiekiem, jeżeli chodzi o talent organizacyjny, dynamikę, łatwość podejmowania decyzji i to celnych decyzji, słusznych decyzji".

Ma ogromne możliwości, ma niezwykłą determinację i coś takiego, co daje pan Bóg, a co trudno zdefiniować. Aurę, która pozwala mu ludzi mobilizować, jednoczyć wokół jakiegoś celu

- rozpływał się nad Obajtkiem Kaczyński w wywiadzie dla telewizji wPolsce.pl, który odbił się szerokim echem na polskiej scenie politycznej.

Także przy okazji wręczenia nagrody Człowieka Wolności 2020 roku tygodnika "Sieci" Kaczyński nie szczędził ciepłych słów swojemu nowemu ulubieńcowi.

Ogromnie sobie cenię, że mogłem go poznać, jeszcze jako wójta gminy Pcim. (…) To niezwykły menadżer, niezwykły gospodarz i prawdziwy Polski patriota. (…) Już wiele dla Polski uczynił i myślę, że uczyni jeszcze dużo, dużo więcej, bo ma ogromne możliwości i wielką determinację

- zapewnił w rozmowie z Michałem Karnowskim. Prezes PiS-u podkreślił, że Obajtek to "człowiek niezwykły, niezależnie od tego czy działa w jednej gminie (…), czy w instytucji państwowej, czy mniejszej spółce państwowej, czy większej spółce państwowej".

Idziemy dobrą drogą i tego by nie było, gdyby nie prezes Daniel Obajtek

- zaznaczył Kaczyński.

Skoro zdobycie względów prezesa PiS-u przez Obajtka jest faktem, warto się zastanowić, jak do tego doszło. Słowo-klucz brzmi tutaj: lojalność. Obajtek to wierny człowiek partii, który ani tej partii, ani spraw, o które ona walczy nigdy nie zawiódł. Jeśli Nowogrodzka uznała, że jest potrzebny w Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, szedł tam i zostawał jej prezesem. Jeśli partia rzuciła go na odcinek spółek skarbu państwa, też robił to, czego od niego oczekiwano - najpierw jako przewodniczący rady nadzorczej Lotosu, potem jako prezes zarządu Energii i wreszcie jako prezes PKN Orlen.

Kaczyńskiemu imponuje też fakt, że Obajtek jest sprawczy i konsekwentny. Przełamuje znienawidzony przez lidera Zjednoczonej Prawicy imposybilizm. Realizuje to, co zapowiada. A że są to przedsięwzięcia zgodne z linią Nowogrodzkiej, więc wywołują uśmiech zadowolenia na twarzy prezesa PiS-u. Ten docenia również fakt, że Obajtek mimo wielkich pieniędzy i najwyższych stanowisk nie dał się porwać - przynajmniej na razie - liberalnemu "salonowi" i nie odciął się od partii, której zawdzięcza wszystko. Nadal głosi przywiązanie do wartości, które są też wartościami Zjednoczonej Prawicy. I, co ważniejsze, deklaruje chęć pełnej współpracy z obecną ekipą rządzącą. To zaś oznacza, że można i warto w niego inwestować, bo jeszcze na niejednym odcinku może się "dobrej zmianie" przydać.

Powód drugi: "straszak" na Morawieckiego

Niewykluczone, że jednym z tych odcinków będzie kiedyś wielka, krajowa polityka. Cytowane powyżej pochwały Kaczyńskiego z wywiadu dla telewizji wPolsce.pl wywołały sporą konsternację w szeregach Zjednoczonej Prawicy. Do tego stopnia, że po korytarzach Nowogrodzkiej zaczęła krążyć plotka o możliwości zmiany na stanowisku premiera. Plotką szybko zaczęła żyć cała Polska.

Sam Obajtek w wywiadzie dla radia Wnet zapewnił, że "nigdzie nie zamierza się ruszać".

Powiedziałem już parę razy, że mamy bardzo duże działania w Orlenie, które musimy zrobić. Nie wybieram się w żadnym przypadku w tym zakresie nigdzie

- uzasadnił. Dla załagodzenia atmosfery, pochwalił też szefa rządu:

Ja z panem premierem bardzo dobrze współpracuję. Wspólnie mamy wiele tematów, które są ważne dla gospodarki i cenię sobie tę współpracę. A wszystko to, to jest jedna wielka spekulacja, to są opary absurdów

Opary absurdu czy nie, Obajtek jest dla Nowogrodzkiej użytecznym "straszakiem" na Morawieckiego, który politycznie mocno zużył się na przestrzeni ostatniego roku, przygnieciony ciężarem walki z pandemią koronawirusa.

Nikt w naszym obozie o Obajtku źle nie będzie mówił ani pisał. Jest zbyt silny

- przyznał na początku lutego Jackowi Gądkowi jeden z polityków bliskich Nowogrodzkiej. Jak pisaliśmy na Gazeta.pl, Kaczyński z rozmysłem buduje zarówno społeczną rozpoznawalność Obajtka, jak i daje mu szansę na zdobycie doświadczenia w zarządzaniu wielkimi organizacjami. Czy z myślą o wymianie (pewnego dnia) szefa rządu, czas pokaże.

Na taką zmianę bardzo liczyłaby Solidarna Polska i jej lider Zbigniew Ziobro. Jego konflikt z Morawieckim obrósł już na prawicy legendą, a obaj politycy od ponad pięciu lat nieustannie zwalczają się na rozmaitych płaszczyznach - rząd, obóz Zjednoczonej Prawicy, spółki skarbu państwa. Nie bez powodu na gali tygodnika "Sieci" jeden z najbliższych ludzi Ziobry, wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł, przechodził sam siebie w opiewaniu zalet Obajtka.

Napoleon Bonaparte mówił, że dla Polaków nie ma rzeczy niemożliwych. Jakby znał prezesa Obajtka. Szarża Daniela Obajtka w polskim biznesie, jak ta pod Somosierrą, do której odnosił się Napoleon, budzi podziw

- snuł historyczno-biznesowe analogie Warchoł.

Jednak nie tylko w Solidarnej Polsce Obajtek może w przyszłości znaleźć politycznego sojusznika. Innym potencjalnym wsparciem jest tzw. Zakon PC, czyli politycy z czasów Porozumienia Centrum, którzy stanowią najbliższe otoczenie prezesa Kaczyńskiego. Im podobnie jak Ziobrze wybitnie nie podoba się perspektywa przejęcia schedy po Kaczyńskim przez Morawieckiego. Z kolei Obajtek stanowi wartościową kartę w rozgrywce przeciwko obecnemu premierowi. Kartę, z której rywale szefa rządu mogą chcieć skorzystać.

Im mocniej jednak jego pozycja będzie rosnąć, tym większą liczbę krytyków, rywali czy nawet wrogów będzie mieć w Zjednoczonej Prawicy. Zresztą już dzisiaj nie wszyscy na Nowogrodzkiej "kupują" bajkę o amerykańskim śnie prezesa Obajtka.

Obajtek? Ale to przecież jest Dyzma

- mówi nam polityk z obozu rządzącego.

Powód trzeci: chluba "dobrej zmiany"

Jest jeszcze jeden powód zwyżkujących od miesięcy notowań Obajtka. Jeśli spojrzeć na minione pięć i pół roku rządów "dobrej zmiany", prezes Orlenu jest tak naprawdę jedynym menedżerem wielkiej państwowej spółki, który coś osiągnął i którego dokonaniami można się pochwalić w partyjnej propagandzie. Przy powracających niczym bumerang zarzutach opozycji i branżowych ekspertów o "krótkiej ławce" Zjednoczonej Prawicy oraz nieudolności w zarządzaniu ambitnymi przedsięwzięciami, Obajtek staje się dla Nowogrodzkiej tym cenniejszy.

W przekazie Zjednoczonej Prawicy Obajtek jest postacią symboliczną, bo pokonał drogę od zera do bohatera. Zaczynał ćwierć wieku temu w firmie Elektroplast w małopolskiej Stróży, żeby dzisiaj zarządzać gigantem energetycznym o międzynarodowej renomie. To działa na wyobraźnię nie tylko polityków, ale przede wszystkim wyborców prawicy. Człowiek z ludu, a jednak zaszedł na sam szczyt (że drogę tę pokonał przy wybitnym udziale partii rządzącej, to już można nieco przemilczeć).

Obajtek umiejętnie układa agendę działań kierowanego przez siebie Orlenu. Z jednej strony, angażuje się w to, co ważne dla Zjednoczonej Prawicy. Zasila reklamami prorządowe media, wspiera cenionych polskich sportowców - Roberta Kubicę i Bartosza Zmarzlika (obaj wygłosili mini-laudacje pod adresem Obajtka podczas gali tygodnika "Sieci") - pomaga rządowi w walce z pandemią koronawirusa czy wreszcie przejmuje od należącego do niemieckich właścicieli wydawnictwa Polska Press potężną sieć gazet lokalnych i regionalnych. Z drugiej strony, realizuje też ambitne przedsięwzięcia biznesowe, bo tak należy określić nieuchronną fuzję Orlenu z Lotosem, zmierzające do finalizacji przejęcie przez paliwowego giganta PGNiG czy wreszcie kupno przez Orlen mocno podupadłego Ruchu.

Wszystko to sprawia, że mit Obajtka na prawicy rośnie z każdym miesiącem. A przy wsparciu i zaufaniu prezesa Kaczyńskiego będzie rosnąć jeszcze długo, o ile sam Obajtek nie pokpi sprawy. Prezes Orlenu, choć wywodzi się z zupełnie innego środowiska i przebył zupełnie inną drogę zawodową, może stać się dla Zjednoczonej Prawicy "nowym Morawieckim". I przydać się, kiedy ten "stary" stanie się dla rządzących bardziej obciążeniem niż atutem.

Więcej o: