Terlecki przyznał, że TVP "sprzyja obozowi władzy". "Jest też od tego, by przedstawiać sukcesy rządu"

- A dzisiaj z telewizją [publiczną - przyp. red.] jest wszystko w porządku? Nikt nie kłamie, nie ma złośliwości, tak? - zapytała Ryszarda Terleckiego dziennikarka. - Dzisiaj jest pluralizm. Jest telewizja, która sprzyja obozowi władzy i są telewizje, które sprzyjają opozycji - odpowiedział polityk.

- Protesty dotyczą generalnie projektu, tzn. pomysłu, żeby media, szczególnie, żeby media zagraniczne, wielkie koncerny medialne płaciły podatki w Polsce i płaciły te podatki sprawiedliwie, tak jak płacą polskie firmy - powiedział w radiowej Trójce Ryszard Terlecki, na co zareagowała prowadząca rozmowę Beata Michniewicz, podkreślając, że te koncerny już płacą podatki. - Chodzi o to, żeby więcej płaciły, tak? - zapytała. - No tak, chodzi o to, żeby płaciły sprawiedliwie, tzw. żeby nie była to sytuacja, że ich dochody, zyski, przychody, jak tam nazwiemy, były rażąco wyższe niż firm, które działają w Polsce i płacą normalnie podatki - stwierdził polityk.

Posłanka Prawa i Sprawiedliwości Joanna Lichocka z pogardliwym gestem na sali sejmowej, 13 lutego 2020.Rok temu Lichocka wykonała słynny gest. "Świętowała" pieniądze dla TVP

"Zamknąć usta czy mikrofony i kamery tym, którzy sprzyjają albo myślą podobnie jak rząd"

Ryszard Terlecki we wtorek napisał na Twitterze: "Opozycja powołuje w Sejmie międzyklubowy zespół, który pod hasłem wolności mediów będzie chciał wprowadzić cenzurę. Kto się nabierze na ich kłamstwa? A może raczej powinni powołać zespół pod nazwą: jak sprawnie po raz siódmy przegrać wybory?".

O ten wpis polityk został zapytany na antenie Trójki. - Mam na myśli tę całą ogromną, trochę może komiczną kampanię na temat mediów publicznych, tzn. jedni mówią, że trzeba je zlikwidować, inni, że TVP Info, jeszcze inni, że w ogóle nie powinno być mediów publicznych. Jednym słowem zamknąć usta czy mikrofony i kamery tym, którzy sprzyjają albo myślą podobnie jak rząd, obóz rządzący, a zostawić tylko tych, którzy wspierają opozycję. To powrót do sytuacji sprzed 2015 roku, gdy dzisiejsza opozycja, a wtedy władza, miała monopol na informacje - powiedział Terlecki.

Beata Michniewicz zauważyła, że w przeszłości podobne głosy pojawiały się również ze strony Prawa i Sprawiedliwości i przytoczyła słowa Adama Hofmana: "W TVP agitka goni agitkę, złośliwość konkuruje ze złośliwością, będziemy musieli powołać nową telewizję publiczną. Oczywiście bez ludzi, którzy zajmowali się brudną robotą". Dodała, że Jarosław Kaczyński potem powiedział, że w pełni podpisuje się pod tą wypowiedzią. - Chcieliśmy po prostu, żeby przestała ordynarnie kłamać. I to się szczęśliwie udało - odpowiedział na to Ryszard Terlecki.

- A dzisiaj z telewizją jest wszystko w porządku? Nikt nie kłamie, nie ma złośliwości, tak? - zapytała dziennikarka. - Dzisiaj jest pluralizm. Jest telewizja, która sprzyja obozowi władzy i są telewizje, które sprzyjają opozycji - powiedział Terlecki. Na pytanie, czy to znaczy, że telewizja publiczna sprzyja władzy, polityk stwierdził, że "bardzo by chciał, żeby tak było". - Od tego jest telewizja publiczna, żeby troszczyła się także o interes państwa, (...) publiczna jest też od tego, by przedstawiać działania rządu, jego plany, jego sukcesy, a nie tylko szczuć publiczność na rząd, na obóz rządzący - dodał.

Czytaj także:

Zobacz wideo Andrzej Sośnierz o propozycji nowego podatku medialnego
Więcej o: