Prokuratura już kolejny miesiąc sprawdza, czy Czarzasty popchnął policjanta. "Trwa postępowanie dowodowe"

Wciąż nie zakończyło się dochodzenie warszawskiej Prokuratury Okręgowej w Warszawie w sprawie naruszenia nietykalności policjanta - ustalił portal Gazeta.pl. Zdaniem Komendy Stołecznej Policji, miał się tego dopuścić wicemarszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty. I choć policja wprost twierdziła, że marszałek odepchnął funkcjonariusza, śledczy wciąż prowadzą "postępowanie dowodowe". Wicemarszałek zaznacza, że to on sam został popchnięty i uderzony.

Sprawa ma związek z wydarzeniami, do których doszło 18 listopada ubiegłego roku w trakcie protestów po wyroku Trybunału Konstytucyjnego ws. aborcji. Wicemarszałek Włodzimierz Czarzasty wraz z posłanką Lewicy Anną-Marią Żukowską chcieli wrócić na teren Sejmu. Siedziba parlamentu była wówczas otoczona policyjnym kordonem.

- Podszedłem do kordonu policji, przedstawiłem się, poinformowałem, że nazywam się Włodzimierz Czarzasty, poinformowałem, że jestem wicemarszałkiem Sejmu. Ponieważ nie miałem legitymacji, to pani posłanka Żukowska wyjęła swoją legitymację, poinformowała, że jest posłanką, oraz zaświadczyła, pokazując ten dokument, że jestem marszałkiem i jestem posłem - relacjonował dzień później Włodzimierz Czarzasty na mównicy sejmowej. Dodał, że "taka osoba może zaświadczyć za drugą osobę, bo wynika to z rozporządzenia Rady Ministrów".

- Po pierwsze, zostałem zatrzymany, po drugie, zostałem pchnięty na maskę samochodu, po trzecie, jak zostałem pchnięty na tę maskę samochodu, poczułem uderzenie z tyłu, w plecy. Zostałem unieruchomiony siłą. I zostałem pozbawiony wolności. (...) Po tym wydarzeniu podeszła ochrona sejmowa, strażnicy, i jak powiedzieli, że jestem posłem, dopiero zostałem puszczony - twierdził. Wicemarszałek podkreślał w wywiadach, że nie naruszył nietykalności policjanta.

Prokuratura Okręgowa: Trwa postępowanie dowodowe

Stołeczna policja przekonywała, że to policjant został odepchnięty przez wicemarszałka Sejmu, przez co miał on uderzyć nogą w hak pojazdu. - Funkcjonariusz, który wykonywał swoje obowiązki służbowe przed Sejmem, jest w tej chwili w szpitalu, ma uszkodzone prawe kolano - rzepkę i więzadła. Na wiele tygodni będzie wyłączony ze służby. Będziemy wyjaśniali ten incydent, bo to są rzeczy niedopuszczalne - komentował wówczas szef MSWiA Mariusz Kamiński.

Inne nagrania z incydentu publikowała na Twitterze również Lewica. "Policja użyła siły wobec Marszałka" - komentowano.

W tym samym miesiącu Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła dochodzenie ws. naruszenia nietykalności funkcjonariusza. Jak poinformowała nas we wtorek rzeczniczka prokuratury Aleksandra Skrzyniarz, postępowanie wciąż prowadzone jest "w sprawie", a nie przeciwko konkretnej osobie.

"Trwa postępowanie dowodowe. Mając na uwadze dobro postępowania Prokuratura Okręgowa w Warszawie nie udziela szczegółowych informacji dotyczących wykonanych, jak i planowanych czynności procesowych na obecnym etapie" - dodała Aleksandra Skrzyniarz.

Zobacz wideo Włodzimierz Czarzasty wyjaśnia zajście pod sejmem: Dzisiaj rano się dowiedziałem, że pobiłem policjanta