Ziobro o opinii Departamentu USA ws. zarzutów dla Lempart. Nawiązał do szturmu na Kapitol. "Ja bym spytał"

Zbigniew Ziobro odniósł się do komentarza rzecznika Departamentu Stanu USA, który skomentował postawienie zarzutów liderce Strajku Kobiet Marcie Lempart. Minister sprawiedliwości w odpowiedzi mówił m.in. o szturmie na Kapitol i "amerykańskich filmach". - To jest przykład klasycznej sytuacji, że wypowiada się o sytuacji w Polsce osoba zapytana ad hoc, bez znajomości rzeczy, bez znajomości okoliczności - dodał.

W ubiegłym tygodniu Ner Price, rzecznik Departamentu Stanu USA, stwierdził, że zarzuty wobec liderki Strajku Kobiet Marty Lempart są "częścią zwężania przestrzeni dla społeczeństwa obywatelskiego w Polsce". Minister sprawiedliwości i prokurator generalny Zbigniew Ziobro został zapytany o te słowa w "Salonie Politycznym" Trójki.

Zbigniew Ziobro odpowiada rzecznikowi Departamentu Stanu USA

Ja bym pana rzecznika spytał, czy te zarzuty wobec manifestantów, którzy wkroczyli na Kapitol i tam protestowali, to właśnie część tego rodzaju zawężania dyskusji i debaty w Stanach Zjednoczonych? Myślę, że to jest przykład klasycznej sytuacji, że wypowiada się o sytuacji w Polsce osoba zapytana ad hoc, bez znajomości rzeczy, bez znajomości okoliczności

- powiedział.

Jeżeli mamy do czynienia z sytuacją, że ktoś plułby na policjantów w Stanach Zjednoczonych, znieważał ich, wyzywał, to widzimy nieraz różne relacje. Filmy amerykańskie, które odzwierciedlają jednak pewną rzeczywistość, pokazują, jaki los spotyka takiego nieszczęśnika, który zdecyduje się na takie zachowanie wobec amerykańskiej policji. Ta stanowczość i twardość prawa tam jest

- dodał Ziobro.

Zobacz wideo Konieczny o mandatach: Nawet za czasów PRL-u istniały kolegia ds. wykroczeń

Zarzuty dla Marty Lempart

W środę 10 lutego Marta Lempart usłyszała zarzuty popełnienia przestępstwa znieważenia funkcjonariuszy policji, a także publicznego pochwalania popełnienia przestępstw na antenie radiowej oraz sprowadzenia niebezpieczeństwa dla życia i zdrowia wielu osób poprzez stworzenie zagrożenia epidemiologicznego. Zarzuty postawiła Prokuratura Okręgowa w Warszawie. Za zarzucane przestępstwa podejrzanej grozi do 8 lat więzienia.

Do zdarzeń, o których mowa w zarzutach, miało dojść między innymi 28 listopada minionego roku, w czasie jednej z warszawskich manifestacji.

Więcej o: