Porozumienie Jarosława Gowina może utrącić podatek od mediów. "Pewnie zablokujemy tę ustawę"

Jacek Gądek
Porozumienie Jarosława Gowina, choć formalnie nie podjęło jeszcze decyzji, to będzie blokować podatek od reklam - przekonują politycy tej formacji. Decyzja ma zapaść jutro na posiedzeniu zarządu.

Zobacz nagranie: Prof. Wiesław Godzic: Będziemy mieć Budapeszt nad Wisłą"

Zobacz wideo

Parlamentarzysta Porozumienia o ustawie nakładającej na media podatek od reklam: - Pewnie ją zablokujemy.

"Pewnie", bo decyzja ma dopiero zapaść. Niemniej - jak wynika z naszych rozmów - klimat wokół opodatkowania mediów jest w Porozumieniu zły. - Posłowie są nieprzychylni tym rozwiązaniom, więc najprawdopodobniej skończy się na naszym sprzeciwie - słyszymy.

Ministerstwo Finansów przedstawiło projekt ustawy de facto wprowadzający nowy podatek od reklam. W uzasadnieniu wskazano, że celem jest pozyskanie pieniędzy na zwalczanie skutków pandemii Covid-19.

Połowa z 800 mln zł, które ministerstwo chce pozyskać, miałaby trafić do Narodowego Funduszu Zdrowia. Przedstawiciele mediów alarmują, że jeśli rząd nie wycofa się z planu nałożenia podatku, to może doprowadzić on do osłabienia, a nawet likwidacji części mediów działających w Polsce.

Posłowie wierni Jarosławowi Gowinowi są puzzlami, bez których rząd Zjednoczonej Prawicy nie złoży w całość podatku od reklam. Wynika to z prostej arytmetyki: klub PiS ma w Sejmie minimalną większość - 234 posłów (większość to 231). Wśród 234 posłów jest 12 wiernych Gowinowi, zatem z nim samym to 13 szabel. Bez głosów "gowinowców" podatek od reklam nie ma większości.

- Byłoby dziwne, gdyby formacja, która dba o przedsiębiorców, głosowała za nowym podatkiem - podkreśla jedna z osób z Porozumienia.

Zarząd Porozumienia - ten pod wodzą Jarosława Gowina - ma się spotkać jutro i dyskutować o projekcie ustawy.

W Porozumieniu działają dwa zarządy - jeden nie uznaje drugiego. Ten pod wodzą Gowina ma za sobą większość posłów (13 z 17), a ten pod wodzą uznającego się za p.o. prezesa partii Adama Bielana ma ich czterech (doliczając też Jadwigę Emilewicz - pięć). Grupa Bielana grawituje w kierunku Nowogrodzkiej i PiS, ale z drugiej strony ci posłowie (zwłaszcza Jacek Żalek, Kamil Bortniczuk i Jadwiga Emilewicz) są nastawienie prorynkowo, co kłóci się nakładaniem kolejnego podatku na biznes

Grupa Gowina stara się coraz wyraźniej wybijać na samodzielność, zatem ustawa o opodatkowaniu mediów jest doskonałą okazją, aby tę swoją aspirację pokazać.

Porozumienie Gowina wydało oświadczenie ws. pomysłu na opodatkowanie mediów. Czytamy w nim: "Porozumienie Jarosława Gowina z niepokojem analizuje projekt nowego podatku od mediów. Projekt ten na żadnym etapie nie był z nami konsultowany. Jednocześnie z uwagą wsłuchujemy się w głos mediów i obywateli. Finalne stanowisko Porozumienia Jarosława Gowina przedstawi w najbliższych dniach Zarząd partii". Bije z niego limitowany sceptycyzm.

Adam Bielan jednak twierdzi, że "ten projekt - mówi w telewizji wPolsce - oczywiście był konsultowany z Jarosławem Gowinem, a to oświadczenie (…) dowodzi tego, że Gowin będzie wykorzystywać każdą okazję, żeby wbić szpilę własnemu rządowi, rządowi, w którym wciąż zasiada i żeby huśtać łódką". - Myślę, że polityka appeasementu wobec Jarosława Gowina niestety przynosi tego rodzaju żniwo - dodawał.

Politycy bliscy Gowinowi zaczynają już jednak publicznie bić w podatek od mediów. Andrzej Sośnierz - uznawany w partii za indywidualność - stwierdził wprost, że "jeśli chcemy więcej pieniędzy na zdrowie, to zwiększmy wprost składkę zdrowotną, a nie wprowadzajmy podatek od mediów". I dodawał, że jeśli taka ustawa znajdzie się w Sejmie, będzie głosował za jej odrzuceniem.