Jourova o proteście mediów: Czarne ekrany po prostu krzyczały. To może być smutna codzienność

- Skoro rozmawiamy o wolności wypowiedzi, chciałabym odnieść się do sytuacji w Polsce. Wszyscy widzieliśmy czarne ekrany. Uważam, że były one dość wymowne. Czarne ekrany po prostu krzyczały - powiedziała wiceprzewodnicząca Komisji Europejskiej Vera Jourova podczas debaty poświęconej regulacji rynku cyfrowego w UE. Jak dodała, rządy państw członkowskich nie powinny tłumić mediów poprzez nakładanie na nie nowych obciążeń finansowych.

W środę polskie media protestowały przeciwko planom wprowadzenia podatku od reklam, inicjując akcję "Media bez wyboru". Na 24 godziny portale internetowe wyłączyły swoje strony, a kanały telewizyjne wstrzymały nadawanie. Czarne plansze i ekrany nie umknęły uwadze ważnych urzędników Unii Europejskiej, w tym wiceprzewodniczących Komisji Europejskiej, Very Jourovej i Fransa Timmermansa.  

Zobacz wideo Media bez wyboru. Gazeta.pl wzięła udział w proteście wydawców

Jourova o proteście mediów: To, co wyrażały czarne ekrany, może jutro stać się smutną codziennością

- To, co jest kwestią tego protestu, a wyraziło się w czarnych ekranach, może jutro stać się smutną codziennością. Musimy chronić wolność słowa również wspieranie niezależnych mediów. A nie poprzez tłumienie ich za pomocą nowych obciążeń finansowych - podkreśliła wiceprzewodnicząca Komisji Europejskiej.

Dodała, że podobne zastrzeżenia KE wysuwała również wobec innych państw członkowskich. - Rekomendowaliśmy rządom, że powinny one wspierać media, również finansowo. Zwłaszcza, że również one są często na pierwszej linii walki z pandemią - mówiła.

O rynku mediów i jego problemach wywołanych przez pandemię, Jourova wspomniała też na Twitterze.  "Pandemia mocno uderzyła w sektor mediów. Musimy je wspierać, zarówno te duże, jak i mniejsze. W tym celu należy wykorzystać fundusz naprawczy UE w sposób promujący wolność i pluralizm mediów. Te wartości są sercem każdej demokracji. Rządy powinny pomagać mediom, tak by te mogły dalej funkcjonować" - stwierdziła. 

Protest mediów skomentował też inny wiceprzewodniczący KE - Frans Timmermans. "Demokracja nie może rozkwitać w ciemności. Wolne i niezależne media są fundamentem naszego wspólnego europejskiego domu" - czytamy we wpisie na Twitterze.

Podatek od reklam. Co zawiera projekt ustawy?

Największe polskie redakcje protestowały w środę wobec planów wprowadzenia "składki" od reklam. Danina solidarnościowa, jak nowy podatek nazywa rząd, zdaniem premiera Mateusza Morawieckiego uderzyć ma głównie w duże, globalne firmy. Szef rządu wskazał palcem kilka takich podmiotów - Apple, Google, Facebook, Amazon. "Ile one podatków płacą w Rzeczypospolitej, we Francji, albo w Niemczech. Warto takie ćwiczenie wykonać, bo okaże się, że bardzo niewiele. One korzystają z rajów podatkowych" - stwierdził Morawiecki. Rządzący podkreślają, że projekt wciąż jest na etapie konsultacji. Środki z nowego podatku mają wesprzeć służbę zdrowia i kulturę. 

W rzeczywistości reklama internetowa ma być opodatkowana, jeśli firma spełni dwa warunki - na rynku globalnym musi osiągnąć przychody z reklamy na poziomie 750 mln euro, a na Polskim więcej niż 5 mln euro. W stacjach telewizyjnych, rozgłośniach radiowych, kinach oraz na nośnikach zewnętrznych, podatek ma wynieść od 7,5 do 10 proc.

Premier MorawieckiMedia bez wyboru. O co chodzi w akcji i z nowym podatkiem?

Niższa ze stawek obowiązywać ma dla firm osiągających przychody do 50 mln zł. Jest jeszcze i drugi warunek - dla reklam, które, zdaniem ustawodawcy, przynoszą niekorzystne skutki społeczne, podatek ma wynieść 10 proc. dla firm osiągających przychód do 50 mln zł. Większe firmy od tego typu reklam zapłacą 15 proc. podatku. 

***

W środę odbył się protest pod hasłem "Media bez wyboru". Wiele stacji telewizyjnych, radiowych, a także portale internetowe, w tym Gazeta.pl, dołączyło do akcji. To sprzeciw przeciwko planom rządu, aby, pod przykrywką zwalczania skutków epidemii COVID-19, wprowadzić dodatkowy podatek od reklam.

Rolą mediów nie jest walka ze skutkami pandemii - to rola rządu. Naszą rolą jest rzetelne informowanie Obywateli. Nie ma wolnego kraju bez niezależnych mediów. Nie ma wolności bez wolności wyboru. Dlatego walczymy o wielość i różnorodność mediów w Polsce. A przede wszystkim - o prawo wyboru dla Was, naszych Czytelników.

List otwarty do władz Rzeczypospolitej Polskiej i liderów ugrupowań politycznych można przeczytać poniżej:

Media bez wyboruMedia bez wyboru