Bielan twierdzi, że Gowin wiedział o podatku medialnym. "Będzie wykorzystywać okazję, by wbić szpilę"

Adam Bielan przekonuje, że projekt podatku od reklam był konsultowany z Jarosławem Gowinem. - (...) Jarosław Gowin będzie wykorzystywać każdą okazję, by wbić szpilę własnemu rządowi i by huśtał łódką - powiedział europoseł. Wcześniej rzeczniczka Porozumienia wydała oświadczenie, że koalicyjna partia "z niepokojem analizuje projekt podatku".

- Znam założenia tego projektu i wiem, że tego rodzaju daniny obowiązują w wielu krajach Unii Europejskiej. Ten projekt był oczywiście konsultowany z wicepremierem Jarosławem Gowinem, a oświadczenie byłej rzeczniczki Porozumienia dowodzi tego, że Jarosław Gowin będzie wykorzystywać każdą okazję, by wbić szpilę własnemu rządowi i żeby huśtać łódką - powiedział  w Telewizji wPolsce Adam Bielan. - Myślę, że polityka appeasementu wobec tego polityka przynosi tego rodzaju żniwo. Mam nadzieję, że tak jak grupa polityków Porozumienia w kwietniu ubiegłego roku, tak inni politycy Zjednoczonej Prawicy to dostrzegą.

Polityka appeasementu to inaczej polityka ustępstw. Określenie to jest najczęściej używane w kontekście postawy państw zachodnich wobec Adolfa Hitlera przed II wojną światową. 

Zobacz wideo Czarzasty o Millerze: Byłoby rozsądniej, gdyby skorzystał ze swojego seksistowskiego bon motu

Stanowisko Porozumienia ws. podatku medialnego

Słowa Bielana stoją w sprzeczności z oświadczeniem, które w środę wydało Porozumienie. "Porozumienie Jarosława Gowina z niepokojem analizuje projekt nowego podatku od mediów. Projekt ten na żadnym etapie nie był z nami konsultowany" - napisała rzeczniczka partii. "Jednocześnie z uwagą wsłuchujemy się w głos mediów i obywateli. Finalne stanowisko Porozumienia przedstawi w najbliższych dniach Zarząd partii" - dodała. 

Podatek od reklam uderzy w niezależne media

Największe polskie redakcje protestują przed planowanym wprowadzeniem "składki" od reklam. Danina solidarnościowa, jak nowy podatek nazywa rząd, zdaniem premiera Mateusza Morawieckiego uderzyć ma głównie w duże, globalne firmy. Szef rządu wskazał palcem kilka takich podmiotów - Apple, Google, Facebook, Amazon. "Ile one podatków płacą w Rzeczypospolitej, we Francji, albo w Niemczech. Warto takie ćwiczenie wykonać, bo okaże się, że bardzo niewiele. One korzystają z rajów podatkowych" - stwierdził szef rządu. 

W rzeczywistości reklama internetowa ma być opodatkowana, jeśli firma spełni dwa warunki - na rynku globalnym musi osiągnąć przychody z reklamy na poziomie 750 mln euro, a na Polskim więcej niż 5 mln euro. W stacjach telewizyjnych, rozgłośniach radiowych, kinach oraz na nośnikach zewnętrznych, podatek ma wynieść od 7,5 do 10 proc. Niższa ze stawek obowiązywać ma dla firm osiągających przychody do 50 mln zł. Jest jeszcze i drugi warunek - dla reklam, które, zdaniem ustawodawcy, przynoszą niekorzystne skutki społeczne, podatek ma wynieść 10 proc. dla firm osiągających przychód do 50 mln zł. Większe firmy od tego typu reklam zapłacą 15 proc. podatku. 

Redakcje protestują. "Media bez wyboru"

W środę ruszyła akcja "Media bez wyboru". W reakcji na zapowiedź wprowadzenia nowego podatku od reklam niezależne media wystosowały list otwarty do rządzących oraz przedstawicieli wszystkich sił politycznych. Można przeczytać go w tym artykule >>. Podpisało się pod nim łącznie kilkadziesiąt firm medialnych, redakcji ogólnopolskich i lokalnych portali, kanałów telewizyjnych i dzienników. 

List nie był jednak jedyną formą wyrażenia obaw i sprzeciwu wobec zamiarów rządzących. W środę największe portale internetowe w Polsce wyłączyły swoje strony, zamieszczając na nich wyłącznie komunikat o akcji "Media bez wyboru". 

Więcej o: