Anglojęzyczny profil IPN zablokowany przez pomyłkę. Facebook przeprasza. "Zdarza się popełnić błędy"

Anglojęzyczny profil Instytutu Pamięci Narodowej został zablokowany przez pomyłkę. W poniedziałek IPN podał, że portal Facebook ograniczył dostęp do konta prowadzonego przez instytut, powodem miał być post sprzed siedmiu miesięcy dotyczący niemieckich planów germanizacji polskich dzieci.

"Po interwencji władz państwowych, wielu instytucji publicznych, mediów oraz masowej akcji społecznej Facebook, po czterech dniach odblokował anglojęzyczny profil IPN z postem dotyczącym niemieckich zbrodni na polskich dzieciach" - informuje Instytut Pamięci Narodowej.

"Instytut Pamięci Narodowej dziękuje wszystkim osobom, instytucjom oraz mediom, które stanęły w obronie wolnego słowa. Mamy nadzieję, że dzięki temu wsparciu oraz refleksji właścicieli i menadżerów Facebooka, te standardy nie będą już więcej przez portal łamane" - stwierdza dalej Instytut. 

Facebook poinformował, że rzeczywiście doszło do blokady konta, jednak powodem nie było celowe działanie a pomyłka. Jak poinformował portal, powodem była zła interpretacja postu, jakiej dokonały automatyczne narzędzia, które błędnie uznały, że post IPN narusza politykę portalu dotyczącą niebezpiecznych osób i organizacji.

Facebook. Zdjęcie ilustracyjneFacebook zablokował anglojęzyczny profil IPN. "Cenzurowanie informacji"

Facebook przeprasza za zablokowanie profilu IPN

"Dostęp do strony Instytutu Pamięci Narodowej na Facebooku został ograniczony w wyniku błędu naszych zautomatyzowanych narzędzi i został już przywrócony. Bardzo przepraszamy za wszelkie niedogodności" - informuje biuro prasowe portalu, cytowane przez Wirtualne Media.

Zobacz wideo Jak nie dać sobie ukraść konta na Twitterze i Facebooku? Poradnik dla polityków PiS (i nie tylko) [TOPtech]

"Przypadkowo błędnie oceniły one (automatyczne narzędzie - red.) treści opublikowane na tej stronie, w tym post o Heinrichu Himmlerze, stwierdzając, że naruszają one naszą politykę dotyczącą Niebezpiecznych osób i organizacji. Nasz zespół dokładnie sprawdził te treści i potwierdził, że nie naruszają one naszych zasad, a treści i dostęp do strony zostały przywrócone. Każdego tygodnia badamy miliony treści i czasami - tak jak w tym przypadku - zdarza nam się popełniać błędy" - czytamy w komunikacie. 

Więcej o: