Sondaż. Większość Polaków popiera pomysł referendum ws. aborcji. Większe poparcie wśród mężczyzn

Większość - ponad 55 proc. - uczestników nowego badania popiera pomysł, by o kształcie prawa aborcyjnego zdecydować w referendum. Takiego głosowania chce więcej mężczyzn niż kobiet. Największe poparcie ma ono wśród najmłodszej części wyborców.
Zobacz wideo Bodnar: Moim zdaniem Polska łamie prawa człowieka ws. aborcji

Po opublikowaniu w Dzienniku Ustaw wyroku Trybunału Konstytucyjnego Julii Przyłębskiej Polska ma jedne z najbardziej restrykcyjnych przepisów aborcyjnych na świecie. Ciążę można przerywać tylko, gdy jest ona wynikiem gwałtu lub zagraża zdrowiu albo życiu kobiety. 

Wyrok wywołał duże protesty społeczne, których uczestnicy domagają się liberalizacji prawa aborcyjnego. Nie ma jednak jasności co do tego, jak to zrobić. Strajk Kobiet zbiera podpisy pod projektem ustawy "gwarantującej wszystkie prawa reprodukcyjne, w tym dostęp do rzetelnej edukacji seksualnej, antykoncepcji, badań prenatalnych, ochrony przed złym traktowaniem na oddziałach ginekologicznym, legalnej aborcji". Lewica mówi też o projekcie "ustawy ratunkowej", która nie legalizują aborcji, ale znosi jakąkolwiek karę za jej przeprowadzenie.

Innym pomysłem jest zmiana prawa na drodze referendum. Według nowego sondażu dla "Wprost" przeprowadzenie referendum ws. prawa aborcyjnego popiera 55,4 proc. Polaków. Przeciwnych takiemu referendum jest 34 proc. uczestników badania, a 10,6 proc. nie ma zdania. 

Poparcie jest dużo wyższe wśród wyborców opozycji (79 proc.) niż w elektoracie partii rządzącej (39 proc.). Referendum chce większa część mężczyzn (61 proc.) niż kobiet (49 proc.). Najbardziej entuzjastyczni wobec tego pomysłu są najmłodsi wyborcy - grupa wiekowa 18-29 lat opowiedziała się w 83 proc. za referendum. Najmniejsze poparcie dla referendum jest w grupie 40-49 lat (36 proc. za referendum).

Lewica o zagrożeniach związanych z referendum

Część środowisk walczących o prawo do aborcji sprzeciwia się przeprowadzeniu referendum w tej sprawie. Ostrzegają m.in. przed tym, że władza mogłaby tak stworzyć pytanie, że wpłynęłoby to na wynik. 

- Pytanie w nim ustaliłby Sejm, więc może być tak, że obywatele i obywatelki zbiorą milion podpisów pod inicjatywą, a PiS ułoży pytanie: "Czy jesteś za zabijaniem dzieci?" - mówiła "Śniadaniu w Polsat News" posłanka Lewicy Marcelina Zawisza.

RPO: Referendum tylko poprzedzone szeroką debatą

Rzecznik Praw Obywatelskich wyjaśniał natomiast, jak przeprowadzano referendum w Irlandii, która miała jeszcze bardziej restrykcyjne prawo aborcyjne i dopiero w 2013 roku dopuszczono możliwość przerwania ciąży w przypadku zagrożenia życia matki i obniżono wymiar kary z dożywotniego więzienia do 14 lat pozbawienia wolności. W 2018 roku przeprowadzono referendum, które uchyliło ósmą poprawkę do konstytucji, którą w 1983 roku zakazano aborcji.  

Zdaniem Adama Bodnara należałoby, podobnie jak w Irlandii, stworzyć panel obywatelski, reprezentujący cały przekrój społeczeństwa. Panel ten powinien przeprowadzić szerokie konsultacje i dyskusję na temat tego, jak prawo aborcyjne powinno wyglądać, a następnie przedstawić rekomendacje dla parlamentu.

- W Irlandii referendum zostało przeprowadzone po tym panelu, ale zostało przeprowadzone po głębokiej, wielomiesięcznej dyskusji obserwowanej w mediach, z udziałem ekspertów - bioetyków, prawników, lekarzy, organizacji społecznych - w taki sposób, aby społeczeństwo mogło sobie wyrobić pogląd. I dopiero później panel przedstawił pakiet pytań referendalnych i to referendum zostało przeprowadzone - mówił prawnik. Dodał, że byłby "absolutnym przeciwnikiem sięgania po referendum" bez debaty społecznej i w momencie, kiedy poszczególne siły polityczne są "okopane w swoich poglądach". 

Więcej o: