Krystyna Pawłowicz o tym, co się wydarzyło w Malinowym Zdroju. "Przebywam na pobycie leczniczym. Kłamstwa"

Krystyna Pawłowicz, sędzia Trybunału Konstytucyjnego i była posłanka PiS, odniosła się do doniesień, jakoby przebywała w hotelu w Solcu Zdroju. "Przebywam tu na pobycie leczniczym" - napisała. Lokalne media informowały wcześniej, że po tym, jak w budynku doszło do pożaru, została ewakuowana przez SOP.

Krystyna Pawłowicz w rozmowie z Polską Agencją Prasową odniosła się do doniesień o jej pobycie w hotelu w Solcu Zdroju. Jak informowaliśmy, z ustaleń lokalnych mediów wynikało, że Pawłowicz była jedną z około stu osób ewakuowanych po niewielkim pożarze, do którego doszło w pomieszczeniu technicznym w budynku. "Po Krystynę Pawłowicz szybko podjechało bmw Służby Ochrony Państwa i pani sędzia szybko wyjechała z uzdrowiska" - podawało "Echo Dnia".

Zobacz wideo Komisja sprawiedliwości. Pawłowicz o lewackich mordach, Gasiuk-Pihowicz: "Pani przyszła prosić o pracę"

Pawłowicz o swoim pobycie w hotelu. "Nawet nie wiem, ilu jest gości tutaj"

Była posłanka PiS i obecna sędzia Trybunału Konstytucyjnego zamieściła na swoim Twitterze wpis o treści: "WSZYSTKO co piszą media, z wyjątkiem notatki PAP jest KŁAMSTWEM. Odsyłam do info PAP. I proszę porównać skalę KŁAMSTW lewackich mediów".

W oświadczeniu cytowanym przez PAP mówi z kolei:

Mocno podkreślam, że przebywam w hotelu Malinowy Zdrój na pobycie leczniczym. Jestem tutaj gościem i korzystam z tego miejsca z zachowaniem wszelkich rygorów sanitarnych. Nawet nie wiem, ilu jest tutaj gości, ponieważ nie jest ich jeszcze zbyt wielu
Nie było żadnego zagrożenia i osobiście nie widziałam, by ktoś był ewakuowany. W trakcie tego zdarzenia osobiście przebywałam cały czas w swoim pokoju.

Pawłowicz dodaje też, że jej zdaniem w hotelu w Solcu Zdroju doszło "tylko do awarii technicznej w odległym skrzydle budynku, z powodu której doszło do zadymienia". - Informacje o pożarze są kłamstwem - wskazuje. Co innego mówiła jednak straż pożarna. Przypomnijmy - oficer prasowy komendy powiatowej straży pożarnej w Busku-Zdroju Piotr Dziedzic w rozmowie z "Wyborczą Kielce" przekazał, że pożar rozpoczął się w jednym z pomieszczeń technicznych "prawdopodobnie od zwarcia w elektrycznej tablicy rozdzielczej". - Spłonęło wyposażenie tego pomieszczenia, ale ogień nie wydostał się poza nie - doprecyzował. Potwierdził też, że na miejscu było około stu gości i 15 pracowników hotelu - goście mieli zostać ewakuowani z hotelu jeszcze przed przybyciem strażaków.

Pawłowicz twierdzi, że "informacje o pożarze są kłamstwem". Co innego mówiła straż

Dla porównania, takiej samej informacji udzielił dyżurny operacyjny Wojewódzkiego Stanowiska Koordynacji Ratownictwa Państwowej Straży Pożarnej w Kielcach w rozmowie z TVP Kielce. Bezpośrednio po pożarze na stronie regionalnej telewizji publicznej pojawiła się notka o treści: "Blisko 100 osób personelu i gości ewakuowano po tym, jak w hotelu Malinowy Zdrój w Solcu Zdroju Wybuchł pożar. Na szczęście strażacy szybko poradzili sobie z ogniem". TVP Kielce doprecyzowała też: "W akcji ratunkowej wzięło udział 5 jednostek straży pożarnej, w sumie 19 strażaków. Ogień szybko ugaszono, potem przestąpiono do oddymiania pomieszczeń".

Zgodnie z przepisami epidemicznymi hotele zostaną ponownie otwarte 12 lutego. Na razie mogą przyjmować jedynie osoby będące na wyjazdach służbowych. W hotelu, w którym przebywała Krystyna Pawłowicz, świadczone są usługi medyczne SPA i zabiegi fizjoterapii. Na stronie hotelu można znaleźć informację: "Wymagana jest konsultacja z lekarzem lub fizjoterapeutą (cena 50 zł/osoba) w celu uzyskania skierowania oraz min. 1 zabieg leczniczy na dobę" - wskazano. Z kolei 4 lutego na stronie pojawiła się informacja z zaproszeniem do korzystania m.in. z "zimowej rehabilitacji" czy balneoterapii (leczenie poprzez wodę).