Kolejne protesty Strajku Kobiet. "Konstytucja to nie katecheza", "won". Wspierano "ściganą" nauczycielkę

We wtorek demonstracje Strajku Kobiet odbyły się m.in. w Kielcach, Łodzi czy Gdańsku. "Konstytucja to nie katecheza", "Won stąd", "Nie damy się zastraszyć", "Trzeba było nas nie wk***" - to niektóre z haseł na transparentach. Podczas demonstracji solidaryzowano się m.in. z nauczycielką z Tczewa, którą wezwano na przesłuchanie do kuratorium w związku z jej udziałem w Strajku Kobiet.

Wtorek 2 lutego był kolejnym dniem demonstracji Strajku Kobiet. Protesty przybrały na sile po ubiegłotygodniowym opublikowaniu w Dzienniku Ustaw orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, które niemal całkowicie zakazuje legalnej aborcji w Polsce. Tym razem strajkujący solidaryzowali się m.in. z aktywistką Katarzyną Augustynek znaną jako Babcia Kasia, która w ostatnich dniach została po raz kolejny zatrzymana. Z jej relacji wynika, że w trakcie przesłuchania została brutalnie potraktowana przez funkcjonariuszy. Policja nazywa jej relację "szeregiem kłamstw".

Zobacz wideo Kobiety wyszły na ulice. "To doświadczenie formacyjne dla pokolenia"

Strajk Kobiet w Łodzi, Gdańsku i Kielcach. "Won"

Protesty odbyły się w m.in. w Łodzi, gdzie demonstrujący zebrali się przy placu Zwycięstwa pod Muzeum Kinematografii. Przeszli ulicami miasta z przyniesionymi przez siebie garnkami. "Kobiety mają gotować, to wam ugotują piekło!" - informowali organizatorzy protestu. - Jestem przekonana, że rząd sobie tę publikację skrupulatnie skalkulował. Po pierwsze, wziął nas na przeczekanie, licząc, że protesty ucichną i zmęczenie będzie tak duże, że nie będziemy wychodzić na ulice. Po drugie, zimą dużo trudniej jest zmobilizować ludzi do demonstrowania. Po trzecie, publikacja wyroku ma przykryć nieudolną walkę z pandemią i brak pomocy dla przedsiębiorców. Jeśli nie wychodzimy na ulice, robimy dokładnie to, czego rząd oczekuje - powiedziała w rozmowie z "Wyborczą Łódź" Magda Gałkiewicz ze stowarzyszenia "Łódzkie Dziewuchy".

Strajk Kobiet - protest w ŁodziStrajk Kobiet - protest w Łodzi Fot. Tomasz Stańczak / Agencja Gazeta

We wtorek protest odbył się też w Kielcach. Protestujący z transparentami "won stąd", "konstytucja to nie katecheza" czy "trzeba było nas nie wku****" przeszli pod siedzibę PiS, gdzie zatańczyli poloneza. - PiS odwołał studniówki, to sami sobie ją zorganizowaliśmy. Za 100 dni może PiS już nie będzie - powiedział jeden z uczestników protestu w rozmowie z "GW".

Strajk Kobiet - protest w ŁodziFot. Paweł Małecki / Agencja Gazeta

W Gdańsku pod hasłem "murem za Ochocką" odbyła się "solidarnościówka" z dyrektorką prywatnej szkoły podstawowej w Tczewie i członkinią partii Wiosna, polonistką Iwoną Ochocką, "ściganą" przez kuratorium za udział w Strajku Kobiet. Ochockiej zarzucono, że namawiała swoich uczniów do udziału w jesiennych demonstracjach. Jak opisuje TOK FM, jej wtorkowe spotkanie z rzeczniczką dyscyplinarną Kuratorium Oświaty w Gdańsku trwało ponad 1,5 godziny. Ochocka podczas przesłuchania wygłosiła oświadczenie, w którym stwierdziła: - Mamy prawo protestować. Kobiety mają rozum i wolną wolę oraz prawo o decydowaniu o sobie. Nauczyciele mają prawo wyrażać swoje poglądy, nie mówię tutaj o polityce, ale o spojrzeniu na świat.

Ochocka przedstawiła listę 50 osób gotowych poświadczyć, że na żadnym z protestów nie uchybiła godności zawodu i obowiązkom nauczyciela. Część z nich stawiła się przed siedzibą urzędu wojewódzkiego, by okazać dyrektorce wsparcie. "Nie damy się zastraszyć" - można było przeczytać na transparentach.

Wystąpienie nauczycielki Iwony OchockiejWystąpienie nauczycielki Iwony Ochockiej Fot. Bartosz Bańka / Agencja Gazeta

Więcej o: