Wyrok TK ws. aborcji. Adam Bodnar mówi o "realizacji porządku fundamentalistycznego"

Orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego to - zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich - "realizacja porządku fundamentalistycznego". Co z tym zrobić po zmianie władzy? - Należałoby, podobnie jak w Irlandii, stworzyć panel obywatelski, reprezentujący cały przekrój społeczeństwa - uważa Adam Bodnar i dodaje, że jest przeciwnikiem organizacji referendum, jeśli nie będzie go poprzedzała szeroka debata publiczna.

W środę Trybunał Konstytucyjny opublikował uzasadnienie wyroku ws. aborcji. Stało się to 97 dni po jego ustnym ogłoszeniu 22 października. Sędziowie orzekli wówczas, że aborcja ze względu na ciężkie i nieodwracalne wady płodu jest niezgodna z konstytucją.  

O konsekwencjach tej decyzji mówił na antenie Radia ZET Adam Bodnar. - Bardzo wyraźnie zaznaczy się nierówność polskiego społeczeństwa. Tylko kobiety zamożne mają możliwość wyjechania do Republiki Czech, na Słowację czy do Szwecji. A jeśli ktoś nie ma jak przeżyć do pierwszego, to jak ta osoba ma zorganizować pieniądze na wyjazd? - pytał Rzecznik Praw Obywatelskich. Jego zdaniem orzeczenie TK to "realizacja porządku fundamentalistycznego".

Zobacz wideo Opublikowano wyrok TK w sprawie aborcji. Polki i Polacy w wielu miastach wyszli na ulicę

- Pojawiły się wypowiedzi, że wprawdzie nie będzie tej przesłanki w postaci wad genetycznych, ale jeszcze zostaje podstawa wykonania aborcji, jaką jest zagrożenie dla życia lub zdrowia matki, np. kiedy ciąża, która nie została usunięta, będzie powodowała takie pogorszenie się stanu psychicznego, depresję, że to będzie samo w sobie stanowiło podstawę do wykonania zabiegu aborcji - tłumaczył Bodnar

Prowadząca rozmowę zauważyła, że lekarze będą się zastanawiać, czy mogą "podciągnąć" tę przesłankę do skierowania na aborcję. - Nie wystarczy, że z jednego przepisu przerzucamy się na drugi i nie ma kłopotu. W każdym takim przypadku to lekarz będzie musiał podjąć decyzję. Co więcej, ten stan psychiczny też trzeba będzie potwierdzić pewnie opiniami specjalistów. Trzeba będzie wziąć za to odpowiedzialność jako szpital - tłumaczył RPO.

W praktyce to oznacza, że kilkaset legalnych aborcji, które były przeprowadzane na podstawie tego przepisu, zostaną wyeliminowane z polskiego prawa. Co więcej, jeżeli ktokolwiek przekroczy tę granicę, to już sobie wyobrażam głębokie zainteresowanie prokuratora, zainteresowanie prawicowych organizacji, które będą ją zawiadamiały i wręcz groźby, nie tylko stawiania zarzutów, ale też stosowania środków zapobiegawczych w stosunku do lekarzy, którzy na taką decyzję się zdobędą

- przewidywał Bodnar.

Co po PiS-ie? Powtórka z Irlandii

W przypadku zmiany władzy - zdaniem Bodnara - należałoby, podobnie jak w Irlandii, stworzyć panel obywatelski, reprezentujący cały przekrój społeczeństwa. Panel ten powinien przeprowadzić szerokie konsultacje i dyskusję na temat tego, jak prawo aborcyjne powinno wyglądać, a następnie przedstawić rekomendacje dla parlamentu.

W Irlandii referendum zostało przeprowadzone po tym panelu, ale zostało przeprowadzone po głębokiej, wielomiesięcznej dyskusji obserwowanej w mediach, z udziałem ekspertów - bioetyków, prawników, lekarzy, organizacji społecznych - w taki sposób, aby społeczeństwo mogło sobie wyrobić pogląd. I dopiero później panel przedstawił pakiet pytań referendalnych i to referendum zostało przeprowadzone

- mówił prawnik. Dodał, że byłby "absolutnym przeciwnikiem sięgania po referendum" bez debaty społecznej i w momencie, kiedy poszczególne siły polityczne są "okopane w swoich poglądach". 

Wywożenie protestujących to naruszenie praw człowieka

Rzecznik Praw Obywatelskich był też pytany o postępowanie policji w trakcie protestów. - Wywożenie do posterunków poza Warszawą jest absolutnie zbędne i stanowi moim zdaniem naruszenie praw człowieka, ale to nie pierwszy raz. Policja taką metodę odkryła w czasie strajku przedsiębiorców. W kwietniu 2020 roku zdarzało się, że demonstranci byli wywożeni nawet do Ostrołęki - mówił i wyjaśniał, że chodzi o utrudnienie zatrzymanym dostępu do adwokata. Bodnar przypomniał jednocześnie, że dzięki zaangażowaniu adwokatów pro bono i działalności kolektywu antyrepresyjnego Szpila żaden z demonstrantów przez ostatnich kilka miesięcy nie został bez pomocy prawnej. 

- Ale też chodzi o to, żeby nie było demonstracji solidarnościowych przy komisariatach. Policja w pewnym sensie zapewnia sobie spokój, ale to nie tak powinno działać, ponieważ tego typu wywożenie stanowi też formę pozbawienia wolności. Później sądy potwierdzają nielegalność bądź bezzasadność zatrzymania, co się skończy odpowiedzialnością odszkodowawczą - mówił rzecznik.

Bodnar o słowach prezydenta: Absolutnie nieodpowiedzialne

Bodnar przyznał również, że był zszokowany słowami Andrzeja Dudy o tym, że policja działa prawidłowo, bo nikt w trakcie protestów nie zginął. Przypomniał, że prezydent jest strażnikiem konstytucji, a konstytucja zakazuje tortur, nieludzkiego i poniżającego traktowania. - Jakby prezydent dostrzegał nawet najmniejsze oznaki takiego traktowania, już wtedy powinien mówić, że jest tym zaniepokojony - dodał.

RPO uznał słowa Dudy za "absolutnie nieodpowiedzialne" i "niepotrzebne". Stwierdził też, że jest to zbieżne ze słowami ministra Wąsika czy Komendanta Głównego Policji, którzy mówią o pełnym zaufaniu do funkcjonariuszy. 

Rolą przełożonych powinno być wyjaśnianie nadużyć, weryfikowanie skarg. Ale także powinna być refleksja nad sprawami, które policja przegrywa masowo. Jeżeli prezydent idzie tym tropem, to znaczy, że tworzymy państwo policyjne, gdzie policja może zrobić wszystko i nie spotka policjantów za to żadna odpowiedzialność

- powiedział Adam Bodnar.