"Jesteśmy w pułapce". PiS szuka rozwiązania: zarządzenie ws. aborcji albo... nic i czekanie

Jacek Gądek
Centrala Prawa i Sprawiedliwości nie zdecydowała, co począć z orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego ws. aborcji i jego uzasadnieniem. Próba zmiany ustawy antyaborcyjnej to pewny rozłam w klubie PiS. Ale w grę wchodzą inne rozważane rozwiązania.

Zobacz nagranie. Adam Bielan o dwóch scenariuszach dot. regulacji kwestii wad letalnych:

Zobacz wideo

Polityk PiS przekonuje: - Jesteśmy teraz w pułapce. Prezes nie może wykonać ruchu, który by choć częściowo przywrócił status quo ante [poprzedni stan rzeczy] ws. aborcji, bo zbuntuje mu się duża część klubu PiS w Sejmie. I zbuntują mu się też sędziowie Trybunału.

Zwykłe zarządzenie?

Rozważania jednak trwają. Nie jest wykluczone, że - to pierwsza opcja - na mocy jakiegoś zarządzenia wady letalne płodu, jako zagrożenie dla zdrowia i życia kobiety, wprost zostaną wskazane jako przesłanka do legalnej aborcji. Ta droga nie angażowałaby Sejmu, ale na przykład ministra zdrowia, Narodowy Fundusz Zdrowia czy konsultantów krajowych w sprawach położnictwa albo perinatologii. Czy to jest wykonalne? W PiS nie ma jasnej odpowiedzi na to pytanie.

Inny poseł z klubu PiS: - Takie zarządzenie byłoby naciąganiem prawa, bo jak można jakimś zarządzeniem łagodzić wyrok trybunału oparty na konstytucji?

PiS ma już jednak przećwiczone rządzenie państwem za pomocą rozporządzeń. Wszystkie obostrzenia wymierzone w pandemię koronawirusa są wprowadzane - a przez prawników i sądy podważane jako niekonstytucyjne - na mocy zwykłych rozporządzeń.

Przeczytaj także:

Prawnik o wyroku TK: Legalizacja tortur i fundamentalizm

Prof. Łętowska o wyroku TK ws. aborcji: Wszystkie drogi są otwarte

Rozwiązanie: nie robić nic

Ale jest i opcja druga, bo - mówi nasz rozmówca bliski Nowogrodzkiej - bardzo możliwe, że PiS... nie zrobi nic i zaczeka, aż wykształci się nowa praktyka stosowania przez lekarzy istniejącej w ustawie antyaborcyjnej przesłanki o zagrożeniu dla zdrowia i życia kobiety.

Tego de facto by chciał Jarosław Kaczyński. Wprost to powiedział jeszcze w grudniu dla "Rzeczpospolitej", gdy korygował przekaz PiS ws. aborcji. W odpowiedzi na pytanie o legalność aborcji w razie stwierdzenia wad letalnych, stwierdził: - To jest sprawa do dyskusji, ale to raczej należy do tego przepisu, którego nie uchylono, mówiącego o zagrożeniu dla życia i zdrowia matki.

Teraz ten przekaz Kaczyńskiego powtarzają inni politycy z obozu rządzącego. Nawet jeśli nie czytali jeszcze uzasadnienia TK.

Strach przed "oszołomami"

Poseł z obozu rządzącego: - Faktycznie może się wykształcić taka praktyka, że wady letalne będą przynajmniej przez niektórych lekarzy kwalifikowane jako zagrożenie dla zdrowia matki.

Ale od razu dodaje: - Gorzej, że znajdą się też jakieś oszołomy i będą pisać donosy na takich lekarzy. A że się oszołomy znajdą, to jest przecież pewne.

Efektem mogłaby być zatem lawina zawiadomień na prokuraturę o popełnianiu przestępstw przez lekarzy, którzy decydują się na umożliwienie kobiecie dokonania aborcji z uwagi na wady letalne płodu powodujące zagrożenie dla zdrowia bądź życia kobiety.

Prokuratura jest w rękach ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, a jego formacja jest w obozie rządzącym jastrzębiem ws. aborcji. W czasie gdy wstrzymywana była publikacja orzeczenia TK, politycy Solidarnej Polski nie stawiali sprawy tej publikacji na ostrzu noża. Niemniej, praktyka prokuratury byłaby uzależniona od polityki, a to powoduje ogromne ryzyko dla lekarzy i kobiet.

Krok wstecz z ustawą

Mówi polityk PiS: - To wisiało nad nami. Przedłużanie sytuacji, w której wyrok nie jest opublikowany, mogło już nam szkodzić.

A trwało to trzy miesiące.

22 października TK wydał orzeczenie: aborcja ze względu "duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu" jest niezgodna z konstytucją. Rząd - decyzją premiera Mateusza Morawieckiego - wstrzymywał publikację wyroku przez trzy miesiące, choć Rządowe Centrum Legislacji ma obowiązek go publikować "niezwłocznie". Tłumaczenie było takie: czekamy na uzasadnienie wyroku. Zwłoka w rzeczywistości wynikała z tego, że PiS nie chciało ostudzić atmosferę. Po sporach wśród sędziów TK - co ujawniliśmy w Gazeta.pl - TK opublikował uzasadnienie wyroku, a w ślad za tym rząd opublikował także sam wyrok. Zatem aborcja ze względu na "duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu" jest już nielegalna.

Marek się wyrwał

Teraz politycy Zjednoczonej Prawicy publicznie powtarzają jak mantrę, że najpierw trzeba przeanalizować 153 strony uzasadnień do wyroku TK ws. ustawy antyaborcyjnej, a potem zastanowić się nad tym, co zrobić. Polityk PiS: - Tylko Marek Suski się wychylił.

Dlaczego?

Marek Suski wczoraj wieczorem w PR24: - Będą prowadzone prace nad nową ustawą [nowelizującą ustawę antyaborcyjną]".

Marek Suski dziś rano w RMF FM: Czy będą prace nad zmianą ustawy antyaborcyjnej? - Niekoniecznie.

Jak tłumaczył się Suski, "jeszcze nie znałem zawartości uzasadnienia. To uzasadnienie będzie poddane głębokiej analizie i dopiero wtedy, po tej analizie, będzie decyzja, czy są potrzebne prace, czy nie są".

Rozmówca z PiS: - Marek powiedział twardo o nowej ustawie, ale dzisiaj już zaprzecza. Kazali mu zdementować to, co wcześniej mówił.

Patia i klub najważniejsze

To, że klub PiS w Sejmie nie jest w stanie przeforsować jakiejkolwiek nowelizacji ustawy antyaborcyjnej, jest oczywiste. Ba, obecny Sejm nie jest w stanie w żaden sposób zmienić tej ustawy. Projekt prezydenta Andrzeja Dudy, choć miał zielone światło na wniesienie go Sejmu, trafił do "zamrażarki", bo podzielił klub PiS. A spoistość klubu - 234 posłów - i samej partii jest dziś dla prezesa PiS najważniejsza.

W klubie tym jest grupa twardych zwolenników zakazu aborcji, ale i grupa osób chcących, by aborcja ze względu na wady letalne płodu była legalna. A i są też zwolennicy wyrzuconego do kosza "kompromisu aborcyjnego".

Tym bardziej słowa Suskiego wywołały w szeregach partii zdziwienie.

Co zrobi prezes PiS?

PiS nie ma jasnej strategii, co począć z wyrokiem i uzasadnieniem. Niepewność wiąże się z tym, że protesty na ulicach znów będą liczne, ale jak bardzo, nie sposób określić. W PiS można usłyszeć przewidywania, że będą duże, ale nie aż tak wielkie jak przed trzema miesiącami.

Polityk PiS bliski Nowogrodzkiej: - Trudno podjąć jakąkolwiek formalną decyzję. Będziemy analizować i wyciągać wnioski. I będziemy liczyć, by z czasem wykształciła się życiowa praktyka, w której wady letalne będą interpretowane jako zagrożenie dla zdrowia lub życia kobiety, czyli tak jak to mówił prezes.

Centrala PiS w swoich ruchach - słyszymy - musi mieć na uwadze nie tylko spoistość klubu w Sejmie, ale także poglądy elektoratu. - Większość naszego elektoratu już zaakceptowała orzeczenie TK, choć na początku ludzie ci byli w lekkim szoku. Połowę strat w sondażach już odrobiliśmy.

***

Terminacje ciąży z powodu przesłanki embriopatologicznej (uznanej przez TK za niekonstytucyjną) stanowią ok. 98 proc. wszystkich legalnych aborcji w Polsce. W mocy pozostają dwie inne przesłanki, mówiące o zagrożeniu życia lub zdrowia kobiety i ciąży powstałej w wyniku czynu zabronionego.