Emilewicz po wyjeździe na narty: Niestety, mama wygrała we mnie z posłanką

- Dzisiaj bym z nimi nie wyjechała. Zdaję sobie sprawę z tego, że reakcja ludzi, którzy byli zamknięci w domach, była w pełni uzasadniona - mówiła Interii Jadwiga Emilewicz. Polityczka dodała, że ona sama nie jeździła na nartach i powtórzyła, że jej synowie są od lat członkami klubu narciarskiego.

Portal tvn24.pl ujawnił, że Jadwiga Emilewicz razem ze swoimi synami była na wyjeździe w Suchem między 2 a 6 stycznia. Dzieci polityczki uczestniczyły w zgrupowaniu narciarskim, mimo tego, że nie posiadały uprawnień do jeżdżenia na nartach w reżimie sanitarnym. Synowie Emilewicz musieliby uprawiać sport zawodowy, być członkami kadry narodowej lub olimpijskiej, aby legalnie szusować. Wnioski o wydanie odpowiedniej licencji dla synów polityczki wpłynęły do Polskiego Związku Narciarskiego dopiero 7 stycznia.

Zobacz wideo Jak Emilewicz zareagowała, gdy spytaliśmy ją o obchodzących obostrzenia związane z hotelami i stokami narciarskimi? (Wypowiedż z 17.12)

,Drugi dzien 11 posiedzenia Sejmu IX kadencjiOzdoba o wyjeździe Emilewicz: To szkodzi Zjednoczonej Prawicy

Jadwiga Emilewicz chciała spędzić czas z dziećmi

Posłanka przyznała, że wyjazd na narty miał być czasem z rodziną. Jej synowie od wielu lat uczestniczą w zawodach narciarskich. - Mam nadzieję, że moje narty będą się kojarzyć z matką i politykiem, która co prawda popełniła błąd, ale potrafiła się przyznać, przeprosić i odzyskać zaufanie - oznajmiła Jadwiga Emilewicz we wtorek na łamach Interii. Polityczka przyznała, że niestety "mama wygrała z posłanką".

Niestety, nie zadałam sobie pytania, czy to wypada. Powinniśmy byli zostać w domu, bo taki jest koszt obowiązków, których się podjęłam

- dodała polityczka. Tłumaczyła, że przez ostatnie pięć lat spędziła mało czasu z dziećmi i myślała, że taki wyjazd jest zgodny z przepisami.

Wyjazd na narty odbił się czkawką dla Emilewicz

Jak przekazała, posłanka otrzymywała nieprzychylne komentarze z internetu, a także ze strony partyjnych kolegów. Emilewicz wspomniała, że błąd wytknął jej między innymi minister Kowalski i poseł Wypij. Premier Mateusz Morawiecki powiedział, że "zachowała się nierozsądnie i popełniła błąd".

Jak pisał w piątek Jacek Gądek, gdyby nie kryzys wizerunkowy spowodowany wyjazdem na narty możliwe, że Jadwiga Emilewicz wróciłaby do rządu na stanowisko ministra klimatu i środowiska. Taki powrót byłby na rękę między innymi Mateuszowi Morawieckiemu.

Jadwiga Emilewicz przyznała się do błędu i przeprosiła. - Popełniłam błąd i bardzo za to przepraszam. Politykom wolno mniej, zwłaszcza w tak trudnej sytuacji jak pandemia. Nie powinnam była jechać. Z pokorą przyjmuję krytykę internautów, mediów, klubowych kolegów i opozycji. To, co się wydarzyło, nie powinno mieć miejsca - mówiła posłanka. Polityczka dodała, że nie wie, kto ręcznie dopisał ją na listę uczestników zgrupowania.