Jarosław Kaczyński nawoływał do przemocy? Prokuratura nie rozpocznie śledztwa w tej sprawie

Prokuratura Rejonowa w Warszawie odmówiła wszczęcia postępowania w sprawie Jarosława Kaczyńskiego. Doniesienie do śledczych na wicepremiera złożyli posłowie Lewicy i Koalicji Obywatelskiej.
Zobacz wideo Decyzja TK ws. aborcji. "To nie jest orzeczenie"

O decyzji Prokuratury Rejonowej Warszawa Śródmieście poinformował poseł Koalicji Obywatelskiej Cezary Tomczyk. Zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa złożone zostało przez KO i Lewicę po oświadczeniu Jarosława Kaczyńskiego, które pojawiło się w mediach społecznościowych.

Jarosław Kaczyński nawoływał do obrony kościołów. Prokuratura nie zbada, czy było to nawoływanie do przemocy

W opublikowanym 27 października 2020 roku po godz. 18:00 komunikacie Jarosław Kaczyński odniósł się do wyroku Trybunału Konstytucyjnego, który uznał, że aborcja z przesłanek embriopatologicznych jest niezgodna z konstytucją. Prezes Prawa i Sprawiedliwości napisał, że osoby uczestniczące w protestach Strajku Kobiet dopuszczają się przestępstwa, a władze mają prawo i obowiązek przeciwstawić się tym wydarzeniom. Jarosław Kaczyński pisał też o "atakach na kościoły" i wzywał sympatyków PiS do ich "obrony".

Po oświadczeniu, w którym prezes PiS wzywa do przeciwstawienia się demonstracjom, miały miejsce różne incydenty i ataki kontrmanifestantów na uczestników Strajków Kobiet m.in. w Gdyni, Wrocławiu, Białystoku czy Warszawie. Posłowie dodatkowo złożyli zawiadomienie dotyczące wypowiedzi wicepremiera, które padły podczas posiedzeń Sejmu.

Śledztwo w sprawie Jarosława Kaczyńskiego miało dotyczyć przestępstwa polegającego na nawoływaniu do przemocy i wydaniu funkcjonariuszom poleceń, które naraziły na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu osoby uczestniczące w strajkach kobiet. Prokuratura Rejonowa w Warszawie odrzuciła jednak te zawiadomienia z powodu "braku znamion czynu zabronionego".

Prokuratura wycofała wniosek o areszt dla pseudokibica, który zaatakował dziennikarkę 'GW'"Sojusz władzy z kibolami". Zaatakował dziennikarkę, aresztu nie będzie

Protesty Strajku Kobiet organizowane były w wielu miastach w Polsce od 22 października, kiedy Trybunał Konstytucyjny ogłosił wyrok w sprawie legalności aborcji. Sędziowie orzekli, że jedna z trzech przesłanek (dotycząca możliwości przerwania ciąży ze względu na poważne wady płodu), jest niezgodna z konstytucją. Przeciwnicy wyroku wyszli na ulicę, a podczas niektórych protestów doszło do przepychanek z policją czy osobami, które po oświadczeniu Jarosława Kaczyńskiego wyszły "bronić kościołów".

Kolejne podejrzenie przestępstwa zgłoszone w zawiadomieniu dotyczy wystąpienia prezesa PiS z listopada. Protesty przeniosły się wtedy także przed Sejm. Posłowie opozycji, chcąc pokazać solidarność z manifestującymi, założyli maseczki z czerwoną błyskawicą, która jest symbolem Strajku Kobiet. Jarosław Kaczyński zarzucił wtedy politykom, że zachęcają do demonstracji w trakcie epidemii koronawirusa i rosnącej liczby zakażeń. "Macie krew na rękach, łamiecie artykuł 165. Powtarzam, nie powinno was być w tej izbie. Dopuściliście się zbrodni" - mówił prezes PiS.

Jadwiga Emilewicz i Jarosław Kaczyński w Sejmie.Emilewicz: Jarosław Kaczyński "był zaskoczony skalą" protestów

Więcej o: