PiS chce odebrać możliwość nieprzyjęcia mandatu. "Pokłosie demonstracji i porażek w sądach"

Do Sejmu trafił projekt ustawy autorstwa posłów PiS, który wprowadza zmiany dotyczące postępowania ws. wykroczeń. Projekt zakłada, że zniesiona zostanie możliwość odmowy przyjęcia mandatu. Zamiast tego możliwe byłoby zaskarżenia już nałożonego mandatu karnego do sądu. Sądy rozpatrują - nieraz na korzyść ukaranych - przypadki odmowy mandatów nałożonych w związku z restrykcjami epidemicznymi.

W piątek do sejmu trafił poselski projekt nowelizacji Kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia. Jego wnioskodawcami są posłowie klubu PiS, a ich reprezentantem poseł Jan Kanthak. Jako motyw zmiany wymienione jest m.in. "odciążenie sędziów".

Projekt zakłada zmiany dot. mandatów i grzywny. Znosi on istniejącą obecnie możliwość odmowy przyjęcia mandatu - w takim wypadku sprawa jest kierowana do sądu i ten orzeka, czy kara jest zasadna. Zgodnie z projektem ustawy obywatel nie będzie mógł odmówić przyjęcia mandatu. Kara zostanie nałożona i dopiero po tym będzie można zaskarżyć nałożony mandat karny do sądu w terminie 7 dni.

"Odmowa przyjęcia mandatu niejednokrotnie ma charakter impulsywny"

Ukarana osoba musiałaby wskazać, czy zaskarża mandat co do winy, czy co do kary. Ponadto "odwołanie powinno wskazywać wszystkie znane skarżącemu dowody na poparcie swych twierdzeń, pod rygorem utraty prawa do powoływania tych dowodów w dalszym postępowaniu". Sąd mógłby orzec o utrzymaniu mandatu lub jego uchyleniu, ale też "wymierzyć karę surowszą lub surowszego rodzaju, jak również orzec środek karny". Druga ze zmian umożliwienia referendarzom sądowym - zamiast sędziów - wymierzania kar nagany albo grzywny w postępowaniu nakazowym.

Autorzy w uzasadnieniu piszą, że "przeważająca większość spraw o wykroczenia wnoszonych do sądu w związku z odmową przyjęcia mandatu przez sprawcę kończy się wydaniem prawomocnego wyroku skazującego". Ich zdaniem "odmowa przyjęcia mandatu przez sprawcę niejednokrotnie ma charakter impulsywny i nieprzemyślany, a w konsekwencji powoduje konieczność podjęcia szeregu czynności związanych z wytoczeniem oskarżenia w sprawie o wykroczenie".

Sądy podważają "covidowe" mandaty

Po publikacji projektu w sieci pojawiły się negatywne komentarze. Niektórzy wskazują w nich, że zmiana w ustawie to pokłosie tego, co dzieje się z mandatami nakładanymi na podstawie rozporządzeń covidowych. To np. kary za otwarcie biznesu zamkniętego w drodze rozporządzenia, brak maseczki czy udział w zgromadzeniu.

Szczególnie na demonstracjach (m.in. Strajkach kobiet) organizatorzy i zespoły antyrepresyjne wzywały uczestników, by odmawiali przyjęcia mandatów i zmuszali policję do udowodnienia w sądzie, że kara jest zasadna. A niektóre sądy już orzekają, że obostrzenia wprowadzone rozporządzeniem nie mogą ograniczać niektórych wolności

Na przykład Wojewódzki Sąd Administracyjny w Opolu uchylił karę nałożoną na fryzjera w związku z nieprzestrzeganiem obostrzeń. W uzasadnieniu wyroku podano m.in., że ograniczenie praw i wolności konstytucyjnych nie może nastąpić poprzez rozporządzenie, ale przez wprowadzenie stanu klęski żywiołowej - opisuje portal mycompanypolska.pl

"Projekt zmian w wykroczeniach jest zły. Moim zdaniem to celowe działanie władzy celem utrudnienia dochodzenia swoich praw w sądzie i to pokłosie demonstracji i porażek władzy/Policji w sadach. Uzasadnienie kuriozalne. Władza wie lepiej jakie emocje są dla nas dobre. Niebywałe" - napisał adwokat i doktor nauk prawnych Uniwersytetu Jagiellońskiego Wojciech Górowski.

"Projekt usuwający możliwość odmowy przyjęcia mandatu to realny krok w stronę państwa policyjnego i politycznego sterowania represjami. Wielka władza w ręce prawnych amatorów, co szczególnie dobitnie pokazał czas pandemii. Wymiar sprawiedliwości ma sprawować sąd, a nie policja!" - tak projekt ocenił dr hab. Mikołaj Małecki, prawnik i autor bloga Dogmaty Karnisty.