Radosław Sikorski o zamieszkach w USA: Bierność służb państwowych nie jest przypadkowa

Radosław Sikorski stwierdził, że zamieszki, do których doszło na terenie Kapitolu, źle świadczą o amerykańskich służbach. Powiedział też, że powinno się odwołać Donalda Trumpa z urzędu prezydenta Stanów Zjednoczonych.
Zobacz wideo Komentarze po szturmie na Kapitol. Leszczyna: W Polsce mamy Trumpa bis

Europoseł i były minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski był gościem portalu Onet. Komentując zamieszki, do których doszło w Waszyngtonie, przypomniał, że już parę miesięcy temu pisał o tym, iż emocje, które budzi Trump, prowadzą do wojny domowej. Sikorski stwierdził także, że sytuacja, do której doszło na terenie Kapitolu, bardzo źle świadczy o amerykańskich służbach.

- Kiedy jeszcze Biuro Ochrony Rządu u nas dobrze działało, to wiedzieliśmy przed wizytami w jakimś mieście, czy jest ryzyko protestów. [...] Ta bierność służb państwowych USA jest niebezpieczna i ona nie jest przypadkowa - mówił Sikorski.

Polityk stwierdził, że to, co się wydarzyło, jest "niebywałe", bo w Kapitolu przebywają m.in. wiceprezydent USA i senatorowie, a w normalnych warunkach wejście do tego budynku bez zgody ochrony jest niemożliwe. 

Donald TrumpTrump reaguje na zaprzysiężenie Bidena. "Koniec najwspanialszej kadencji"

Radosław Sikorski: Gabinet prezydenta powinien ogłosić, że Trump jest niezdolny do pełnienia urzędu

Radosław Sikorski został zapytany o to, co może się wydarzyć w Stanach Zjednoczonych przez najbliższe dwa tygodnie, a więc w czasie, kiedy Donald Trump będzie jeszcze prezydentem. 

- Gabinet USA powinien się zebrać i na podstawie 25. poprawki do konstytucji Stanów Zjednoczonych ogłosić, że pan Trump jest niezdolny do pełnienia urzędu i go złożyć z urzędu, natychmiast - powiedział europoseł. Na Twitterze Sikorski napisał z kolei, że gabinet obecnego prezydenta USA może "uznać go za niepoczytalnego i natychmiast złożyć z urzędu".

USA. W wyniku zamieszek zginęły cztery osoby

Zamieszki w Waszyngtonie wybuchły po wiecu Donalda Trumpa, podczas którego powiedział, że nigdy nie uzna zwycięstwa Joe Bidena w wyborach prezydenckich. Efektem tych słów było wtargnięcie wyborców Trumpa na teren Kapitolu. Zwolennicy Donalda Trumpa sforsowali barierki ochronne i wkroczyli do siedziby Kongresu, w związku z czym przerwano prace amerykańskiego parlamentu, który miał zatwierdzić wygraną Joe Bidena w wyborach prezydenckich. W wyniku zamieszek zginęły cztery osoby, a 52 zostały aresztowane.

Pierwsze posiedzenie 117. Kongresu USA.Zamieszki na Kapitolu. Jak wygląda procedura wyboru nowego prezydenta USA?

Więcej o: