Leszek Miller o szczepieniu: Zadzwoniłem po leki i dowiedziałem się, że jest możliwość

Leszek Miller przekonuje, że otrzymał szczepionkę jako pacjent placówki Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. - Mam 75 lat, różne schorzenia i najzwyczajniej w świecie boję się tego wirusa. Co tydzień latam do Brukseli i gdy wracam, po kontakcie z dziesiątkami osób, to mam duszę na ramieniu - powiedział były premier.

Leszek Miller to jedna z osób spoza grupy zero, którą zaszczepiono w placówce Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. - Jestem po prostu pacjentem, nie premierem i z dodatkowych dawek, które Agencja Rezerw Materiałowych przekazała Warszawskiemu Uniwersytetowi Medycznemu, mogły skorzystać m.in. rodziny pracowników i pacjenci placówek uniwersytetu. Od wielu lat jestem jednym z takich pacjentów, wysoko oceniam poziom świadczeń medycznych placówki, w której się leczę i z ufnością poddałem się szczepieniu, bardzo dziękuję kierownictwu tej placówki za tę inicjatywę - powiedział w "Faktach po faktach" TVN24 Leszek Miller. 

Leszek Miller: Mam 75 lat, różne schorzenia i boję się tego wirusa

Warto zaznaczyć, że sama Agencja Rezerw Materiałowych zaprzecza, jakoby przekazywała WUM dodatkowe szczepionki dla osób spoza grupy zero. 

SzczepienieWUM już 30 grudnia pisał o dodatkowych szczepionkach z Agencji Rezerw Materiałowych

- Ponieważ od lat jestem pacjentem, zatelefonowałem po leki do placówki, w której się leczę, i dowiedziałem się, że jest możliwość szczepienia dla pacjentów. Zapytałem, czy mogę z tego skorzystać, a odpowiedź była pozytywna - powiedział były premier. 

Miller stwierdził, że część polityków i dziennikarzy "rozdmuchała to wydarzenie do monstrualnych rozmiarów". - Mam 75 lat, różne schorzenia i najzwyczajniej w świecie boję się tego wirusa. Co tydzień latam do Brukseli i gdy wracam, po kontakcie z dziesiątkami osób, to mam duszę na ramieniu. Teraz już po pierwszym szczepieniu ten lęk będzie mniejszy i nie chodzi przecież o mnie, tylko o moich najbliższych - powiedział. - Skorzystałem z zaistniałej możliwości zgodnie z obowiązującymi przepisami. Nie traktowałem tego jako branie udziału w zorganizowanej promocji szczepień. Postanowiłem o mojej decyzji i szczepieniu poinformować na Twitterze, bo nie chciałem sprawiać wrażenia, że robię coś potajemnie - dodał.

NFZ: Do 6 stycznia dopuszczalne jest szczepienie rodzin pracowników szpitali

31 grudnia na stronie NFZ pojawił się komunikat dotyczący szczepień w okresie świąteczno-noworocznym. "Odpowiadając na apel Naczelnej Izby Lekarskiej o jak najefektywniejsze wykorzystanie szczepionek dostarczonych do szpitali w okresie świąteczno-noworocznym, do 6 stycznia, oprócz szczepienia pracowników szpitali, dopuszczalne jest także szczepienie członków ich rodzin oraz pacjentów, którzy w tym czasie przebywają w szpitalu, a których stan zdrowia na to pozwala" - informowano.

NFZ stwierdza w notatce, że "dzięki tej możliwości szpitale węzłowe maksymalnie wykorzystają dawki szczepionki, które mogłyby nie być podane zgłoszonym do szczepień medykom i personelowi niemedycznemu, ze względu na nieobecność w czasie świąt i w okresie noworocznym". "Przypominamy, że szczepionki trafiają do szpitali w partiach zawierających wielodawkowe fiolki. Fiolki muszą być użyte w krótkim czasie po ich dostarczeniu, dlatego podanie szczepionek rodzinom medyków i pacjentom pozwoli na ich maksymalne wykorzystanie" - podkreślił Fundusz.

Szczepionka przeciw COVID-19 pozwoli nam pokonać pandemię, wrócić do normalności i ochronić życie i zdrowie wielu osób. Poniżej zamieszczamy pakiet niezbędnych i najważniejszych informacji o szczepieniach udostępnionych przez Światową Organizacją Zdrowia.