Sieradz. Przykleiła kartkę na drzwiach biura poselskiego Joanny Lichockiej. Trafi przed sąd

Anna Sikora z Sieradza przykleiła kartkę z napisem "Zaginęły prawa człowieka. Znalazcę prosimy o kontakt" na drzwiach biura poselskiego Joanny Lichockiej. Policja chciała nałożyć na nią grzywnę w wysokości 400 zł, ale kobieta jej nie przyjęła. Sprawą zajmie się sąd.
Zobacz wideo Emilewicz: Aborcja na życzenie jest dla mnie moralnie i etycznie nieakceptowalna

Pod koniec listopada na drzwiach biura poselskiego Joanny Lichockiej (PiS) zawisła kartka z napisem: "Zaginęły prawa człowieka. Znalazcę prosimy o kontakt". Sprawą zainteresowała się policja. Na przesłuchanie w charakterze świadka wezwano Annę Sikorę, jedną z organizatorek protestów w obronie praw kobiet. Aktywistka przyznała się do zarzucanego jej czynu, a policja chciała ją ukarać grzywną w wysokości 400 zł. Kobieta nie przyjęła kary, dlatego sprawa trafi do sądu - relacjonuje Wirtualna Polska.

Policja twierdzi, że Anna Sikora popełniła wykroczenie z art. 63a. Kodeksu wykroczeń. Mówi on, że:

Kto umieszcza w miejscu publicznym do tego nieprzeznaczonym ogłoszenie, plakat, afisz, apel, ulotkę, napis lub rysunek albo wystawia je na widok publiczny w innym miejscu bez zgody zarządzającego tym miejscem, podlega karze ograniczenia wolności albo grzywny.

Jak pandemia zmieniła nasze życie?Tak pandemia zmieniła nasze życie. "To był najgorszy rok"

Sikora: Obecna władza całymi garściami czerpie z dorobku czasów PRL-u

Anna Sikora skomentowała tę sprawę za pośrednictwem strony Dziewuchom Dziewuchy Sieradz.

"Dzisiaj tłumaczyłam się na sieradzkiej komendzie z przywieszenia kartki A4 na szkolną taśmę klejącą na drzwiach biura poselskiego Prawa i Sprawiedliwości (tak, tej posłanki która »wycierała oko« środkowym palcem) Za tę »straszliwą zbrodnię« policja chciała nałożyć na mnie 400 złotych grzywny. Tak, dobrze czytacie, za przyklejenie kartki A4 na szkolną taśmę klejącą, która jak mocniej kichniesz, to sama się odkleja" - czytamy we wpisie.

Aktywistka zauważyła, że art. 63a. Kodeksu wykroczeń został wprowadzony w 1983 roku, a więc w czasach PRL-u. Jej zdaniem obecna władza "całymi garściami czerpie z dorobku tamtych czasów".

"Prawo obywateli do krytyki władzy i wyrażania swojej opinii ma gwarancję w art. 54 Konstytucji. Mieszkam w demokratycznym państwie i mam zagwarantowane prawo do krytyki władzy, z którą się nie zgadzam. Nie zgadzam się na deptanie praw kobiet i nie będę się na to godzić do końca moich dni. Grzywny nie przyjęłam, bo uważam to za absurd i próbę zastraszania obywateli. Trzymajcie kciuki za mnie. Nie dam się złamać. Jeszcze będzie przepięknie, jeszcze będzie normalnie" - napisała Anna Sikora.

Art. 63a. Kodeksu wykroczeń. Sąd uniewinnił organizatorkę protestu przed rezydencją abp. Głódzia

Na początku grudnia pisaliśmy, że za wykroczenie z art. 63a. Kodeksu wykroczeń odpowiadała także Joanna Krysiak, która zorganizowała manifestację pod gdańską rezydencją abp. Sławoja Leszka Głódzia. W Dzień Dziecka 2019 roku na płocie hierarchy zawisły transparenty, misie i lalki z zaklejonymi ustami. Kiedy na miejsce zdarzenia przyjechała policja i poprosiła ją o usunięcie zawieszonych na ogrodzeniu rzeczy, Krysiak odmówiła. Kobieta została spisana przez funkcjonariuszy, a sprawa trafiła do sądu. W grudniu 2020 roku Sąd Rejonowy Gdańsk-Południe uniewinnił ją, stwierdzając, że "działania obwinionej należy rozumieć w kategorii wolności słowa". 

Abp Sławoj Leszek Głódź. Zdjęcie z 2017 r.Transparenty na płocie abp. Głódzia. Organizatorka manifestacji uniewinniona