Georgette Mosbacher złożyła rezygnację z urzędu. Czy wierzy w teorie Trumpa? "Nie. Wybory wygrał Biden"

Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami ambasadorka USA w Polsce Georgette Mosbacher złożyła rezygnację i 20 stycznia przestanie pełnić swoje stanowisko. Choć Mosbacher jest nominatką Donalda Trumpa, nie podziela jego poglądów. - Wybory wygrał Joe Biden - powiedziała.

Georgette Mosbacher od września 2018 roku pełni funkcję ambasadorki Stanów Zjednoczonych w Polsce. Tydzień po wyborach prezydenckich, kiedy wiadomo już było, że Joe Biden uzyska większość głosów elektorskich, Mosbacher mówiła, że złoży rezygnację z urzędu, bo nie jest zawodową dyplomatką.

- Takie są zasady obowiązujące ambasadorów nominowanych politycznie. Rezygnację należy złożyć do czasu zaprzysiężenia nowego prezydenta. Złożyłam ją więc z dniem 20 stycznia. To będzie mój ostatni dzień na urzędzie ambasadorki - powiedziała w najnowszej rozmowie z Polsat News. Ambasadorka zdradziła jednocześnie, że będzie nadal zaangażowana w regionie i nie opuszcza Polski na dobre.

Mosbacher: Wiem, że Trump był głęboko rozczarowany wyborami

Dziennikarz stacji pytał Mosbacher, czy - jako nominatka Donalda Trumpa - zgadza się z jego spiskowymi teoriami na temat sfałszowania wyborów.

Nie. Wybory wygrał Joe Biden. Wygrał głosowanie w Kolegium Elektorskim. W odniesieniu do poszczególnych stanów, tego, czy liczenie głosów było uczciwe - w większości przypadków myślę, że tak. Nie mam informacji, którymi dysponuje prezydent Trump i mam wiele szacunku dla prezydenta Trumpa. Wiem, że był bardzo głęboko rozczarowany, ale połowa Stanów Zjednoczonych jest z prezydentem Trumpem. Odpowiadając jednak, kto będzie prezydentem 20 stycznia - będzie nim Joe Biden

- powiedziała jednoznacznie.

Zobacz wideo Ambasadorka USA nie pierwszy raz skomentowała sytuację mediów w Polsce

Ambasadorka zabierze do Nowego Jorku "trzy pocałunki"

Ambasadorka przyznała, że do Nowego Jorku zabierze z Polski "trzy pocałunki". - U nas całuje się tylko w jeden policzek. Uwielbiam jednak te dodatkowe dwa pocałunki - powiedziała. Dodała, że zostanie z nią też "głęboka sympatia do Polski", dumę z funkcji, którą pełniła i swoje osiągnięcia oraz wszystkie dobre chwile z Polakami.

Mosbacher stwierdziła też, że relacje naszych krajów "są wyjątkowe i to historycznie od bardzo dawna", a 10 milionów Polaków, którzy żyją w USA, to ludzie "ambitni, produktywni, kochają swoje rodziny, chodzą do kościoła i są za to podziwiani". - I dlatego politycy nie mogą ich ignorować. Nie sądzę więc, by cokolwiek się zmieniło, bo Polska jest bardzo ważna nie tylko strategicznie, ale ze względu na wspólne wartości i to, co jest nam bliskie - mówiła. 

Już przed ponad miesiącem ambasadorka wyjaśniała, że w Waszyngtonie obowiązuje ponadpartyjne porozumienie dotyczące kierunków współpracy i - niezależnie od tego, kto będzie pełnił urząd prezydenta - Polska będzie ważnym partnerem USA na flance wschodniej NATO. - Będziemy obserwować zachowanie dotychczasowych relacji na zasadzie "business as usual" - podsumowała.