Ograniczenia w sylwestra. Politycy obozu rządzącego sami mówią już o "wątłych" podstawach prawnych

- Ta podstawa prawna jest bardzo mocno wątpliwa. Radziłbym żebyśmy traktowali - rządzący, opozycja i społeczeństwo - te obostrzenia związane z sylwestrem jako prośbę o odpowiedzialność - powiedział w programie "Kawa na ławę" w TVN24 poseł KP PiS i członek Porozumienia Kamil Bortniczuk, odnosząc się do zapowiedzianego przez rząd zakazu przemieszczenia się 31 grudnia i 1 stycznia. Choć politycy obozu rządzącego sami przyznają, że rozporządzeniami nie można wprowadzać podobnych zakazów, to sytuacja epidemiczna wymaga, by apel o pozostanie w domu w sylwestra potraktować z całą powagą.

W czwartek minister zdrowia Adam Niedzielski poinformował o nowych obostrzeniach, które będą obowiązywać od 28 grudnia do 17 stycznia. Wśród nich znalazł się zakaz przemieszczania się na terenie całego kraju, obowiązujący od godziny 19:00 31 grudnia 2020 r. do godziny 6:00 1 stycznia 2021 r. Wyjątkiem będą m.in. niezbędne czynności służbowe oraz inne wskazane w rozporządzeniu (nie zostało ono jeszcze opublikowane w całości, znamy tylko jego zarys). 

Zobacz wideo Minister Dworczyk przedstawił dokument dotyczący narodowego programu szczepień

W sylwestrową noc będzie obowiązywał zakaz przemieszczania się wprowadzony rozporządzeniem

Od początku epidemii większość restrykcji wprowadzanych jest za pomocą rozporządzeń, a za ich podstawę prawną rządzący uznają przede wszystkim ustawę z 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi. Taka ścieżka ustanawiania restrykcji od początku krytykowana jest nie tylko przez opozycję, ale i prawników, którzy wskazują, że ograniczenia, w tym te dotyczące poruszania się, należy wprowadzać za pomocą ustawy. Istotne jest też to, że rządzący nie zdecydowali się na wprowadzenie stanu klęski żywiołowej.

Boris JohnsonWielka Brytania. Świąteczny lockdown w Londynie i południowo-wschodniej Anglii

- W Polsce nie mamy stanu nadzwyczajnego w postaci stanu klęski żywiołowej, w związku z czym nie można bez żadnych ograniczeń wprowadzać restrykcji dotyczących korzystania z naszych praw i wolności obywatelskich tylko i wyłącznie na poziomie rozporządzeń - stwierdził w sobotę w TVN24 Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar. Była to reakcja na zapowiedź rządu o wprowadzeniu "godziny policyjnej" w sylwestrową noc.

- Ustawa o chorobach zakaźnych może jedynie określać sposób przemieszczania się, natomiast nie może nam zakazywać wychodzenia w ogóle z domu - dodał. 

Politycy obozu rządzącego sami przyznają, że obostrzenia wprowadzane są na "wątłych" podstawach prawnych

O zapowiedzianych przez rząd obostrzeniach politycy rozmawiali w niedzielę w "Kawie na ławę" w TVN24. Prowadzący program Konrad Piasecki zapytał w pewnym momencie Kamila Bortniczuka, posła KP PiS i członka Porozumienia, o podstawę prawną wprowadzenia "godziny policyjnej" 31 grudnia. Dziennikarz zaznaczył jednocześnie, że z duchem takiego rozwiązania należy się zgodzić, ponieważ sylwester, co oczywiste, sprzyja spotkaniom w dużym gronie. 

- Ta podstawa prawna jest bardzo mocno wątpliwa. Radziłbym żebyśmy traktowali - rządzący, opozycja i społeczeństwo - te obostrzenia związane z sylwestrem jako prośbę o odpowiedzialność. Sylwester służy nieodpowiedzialnym zachowaniom, związanym też z alkoholem - odparł Bortniczuk. 

- Wszyscy znamy konstytucję. Ograniczenia swobód obywatelskich wymagają zmiany ustawowej. Ta regulacja ustawowa, która dotyczy spraw "covidowych", jest wątpliwa. Gdyby ktoś dostał mandat i poszedł później do sądu, jest duże prawdopodobieństwo, że by tę sprawę wygrał - dodał polityk. 

Jednocześnie Bortniczuk zaapelował do społeczeństwa o to, by w sylwestra stosować się do zasad sanitarnych i obostrzeń. - Nie chodzi o to, by kogoś pałować, gazować czy zamykać na dołku w sylwestra. Rząd apeluje o odpowiedzialne zachowania, tak by szybko móc powrócić do normalności po epidemii. Jeśli chcemy poważnie podchodzić do walki z koronawirusem i szczepień, to traktujmy się wszyscy poważnie. W mojej gminie jest trzech czy czterech policjantów na służbie. Gdyby ludzie rzeczywiście wyszli na ulice, żeby składać sobie życzenia, to ten przepis rzeczywiście jest nie do wyegzekwowania. Musimy się więc opierać na zaufaniu i wzajemnej odpowiedzialności - podkreślił.

Dera: Jeśli nie chcemy całkowitego lockdownu, musimy zachowywać się odpowiedzialnie

O "wątłych" podstawach prawnych w przypadku restrykcji mówił też prezydencki minister Andrzej Dera, który przyznał rację cytowanemu wcześniej Rzecznikowi Praw Obywatelskich. 

- Funkcjonujemy na podstawie ustawy z 2008 r. Albo będziemy mieć podejście formalistyczne, tak jak RPO mówiący o tym, że nie ma podstaw ustawowych. I tu ma rację. Ale to formalnie nie jest przecież godzina policyjna - mówi się tak o tym jedynie potocznie. Chodzi o to, by powstrzymać się od przemieszczania się i o odpowiedzialność społeczną. Jeśli nie chcemy całkowitego lockdownu, musimy zachowywać się odpowiedzialnie - zaznaczył. 

Dera powiedział też, że zakaz poruszania wynika z ustawy z 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi, co spotkało się z ripostą ze strony prowadzącego program. 

- Panie ministrze przestudiowałem tę ustawę i tam nie ma takiej możliwości, jak wprowadzenie zakazu poruszania się dla wszystkich w określonych godzinach. Jest jedynie możliwość zakazu określonego poruszania się - stwierdził Piasecki.

- To właśnie na tej zasadzie będzie wprowadzone - odpowiedział prezydencki minister. 

Każdego dnia w Polsce umierają setki zakażonych osób

Niezależnie od tego, że obostrzenia wprowadzane są pozaustawowo, a rządzący zmieniają wersje i sami przyznają, że nie jest to "optymalna" ścieżka ograniczania swobód obywatelskich, apele o pozostanie w domu w sylwestra i brak spotkań w większym gronie należy potraktować poważnie. Każdego dnia w Polsce umierają bowiem setki zakażonych osób - część z nich wyłącznie z powodu choroby COVID-19. Wysokie wskaźniki zgonów obserwujemy już od kilku tygodni.

Według portalu ourworldindata.org, w Polsce w ciągu ostatniego tygodnia średnia dzienna liczba zgonów w przeliczeniu na milion mieszkańców wyniosła 9,7 (stan na 19 grudnia). To więcej niż np. w Niemczech (7,2), Szwecji (6,7), Wielkiej Brytanii (6,4), Francji (6,2) i Hiszpanii (3,9). 

Dzienna liczba zgonów spowodowanych COVID-19 na milion mieszkańców (średnia tygodniowa)Dzienna liczba zgonów spowodowanych COVID-19 na milion mieszkańców (średnia tygodniowa) Our World in Data, ourworldindata.or

Dzienne przyrosty zachorowań, choć mniejsze niż w październiku i listopadzie, wciąż - czasem poza weekendami - utrzymują się powyżej 10 tys. Trudno zgodzić się więc z niedawną wypowiedzią premiera, który stwierdził, że "wygrywamy z epidemią". Sytuację wkrótce mogą zmienić natomiast szczepionki. 

Warto też pamiętać, że wiele europejskich krajów wprowadziło na czas świąt podobne lub nawet dalej idące restrykcje. Bez uzasadnionej przyczyny nie będzie można opuszczać domu m.in. we Włoszech, na Słowacji i w części Wielkiej Brytanii. Zakaz będzie tam obowiązywał do pierwszych dni nowego roku. Ostrzejszą wersję lockdownu wprowadzono też m.in. w Niemczech i Danii. 

Włochy walczą z koronawirusem. Przechodnie na Piazza del Popolo w Rzymie.Włochy. Lockdown na święta. Zamknięte sklepy, ograniczenia w wychodzeniu z domu

Więcej o: