"Rz": Rząd chce powołać sąd ochrony wolności słowa. W prawie mają się też pojawić ślepe pozwy

"Rzeczpospolita" opisuje projekt ustawy o ochronie wolności słowa, który przygotowało Ministerstwo Sprawiedliwości. Propozycje resortu mają pozwolić na skuteczną walkę z fake newsami. Projekt przewiduje utworzenie sądu ochrony wolności słowa i wprowadzenie tzw. ślepego pozwu.

Jak donosi "Rzeczpospolita", w myśl projektu przygotowywanego przez rząd portale społecznościowe nie będą mogły usuwać treści lub blokować kont użytkowników, jeśli nie dochodzi do naruszenia polskiego prawa. W sytuacji, gdy dojdzie do zablokowania konta lub usunięcia treści, użytkownik będzie mógł złożyć skargę w danym serwisu, a ostatecznie także do sądu.

Zbigniew StonogaZbigniew Stonoga nie otrzymał azylu w Norwegii. "Trwają targi z Ziobrą"

Inaczej sprawa ma wyglądać w sytuacji, gdy użytkownik publikuje treści bezprawne. Po otrzymaniu skargi na taką treść, portal musi rozpatrzeć ją w ciągu 24 godzin. W innym przypadku w ciągu siedmiu dni zdecydować ma sąd. "Rz" informuje, że zgodnie z założeniami w jednym z sądów okręgowych ma powstać sąd ochrony wolności słowa, co ma zapewnić całej procedurze sprawność. Postępowanie ma się odbywać wyłącznie elektronicznie. Jeśli portal nie zastosuje się do decyzji sądu lub dopuści się innych naruszeń przepisów, Urząd Komunikacji Elektronicznej może nałożyć karę do 8 mln zł.

Zobacz wideo Kto zostanie nowym Rzecznikiem Praw Obywatelskich?

Adam Bodnar o ślepym pozwie: Popieram

"Rzeczpospolita" donosi też, że w polskim prawie ma się pojawić ślepy pozew. "Powód, którego dobra osobiste zostaną naruszone przez nieznaną mu osobę, będzie mógł złożyć pozew o ochronę dóbr osobistych bez wskazania danych pozwanego" - czytamy w artykule. W myśl projektu wystarczą jedynie adres URL, pod którym znajduje się obraźliwa treść, data i godzina publikacji oraz nazwa profilu. Dalej sąd może wystąpić do portalu o przekazanie danych użytkownika. - Od lat popieram wprowadzenie tej instytucji. Nic się w tej sprawie nie zmieniło - mówi dziennikowi Adam Bodnar, rzecznik praw obywatelskich. Bodnar nie chce na razie oceniać reszty projektu.

W naszych propozycjach kładziemy nacisk nie na szybkie kasowanie treści bezprawnych na podstawie nakazu ministra sprawiedliwości, lecz na brak nadmiernej cenzury dzięki możliwości dochodzenia swoich praw do wolności słowa przed polskim sądem. Nasz projekt jest w założeniach i konstrukcji zbieżny z zaprezentowanym we wtorek przez Komisję Europejską projektem Digital Service Act

- przekonuje Sebastian Kaleta, wiceminister sprawiedliwości.

Mateusz MorawieckiSowiński: Premier nie może pełnić urzędu, gdy Ziobro go wprost krytykuje

Jak podkreśla, projekt "daje jednak większe gwarancje użytkownikowi, którego aktywność w mediach społecznościowych może być cenzurowana". - Po uruchomieniu prac rządowych nad projektem zostanie on poddany konsultacjom, aby ustawa dawała pełne gwarancje ochrony wypowiedzi tam, gdzie nie naruszają one prawa. Dzisiaj dochodzenie swoich praw przed sądem w związku z naruszeniami wynikającymi z aktywności w sieci jest znacząco utrudnione, bo brak adekwatnych do zmienionej rzeczywistości procedur - dodaje.

Więcej o: