Gowin o koalicjantach: Pewnych słów należy unikać, jeśli chce się być traktowanym poważnie

- Nie brakuje w naszym koalicyjnym obozie tych, którzy widzą w Europie raczej zagrożenie niż szansę, nie ufają wolnemu rynkowi i samorządom - powiedział wicepremier Jarosław Gowin. Skrytykował on niektóre wypowiedzi koalicjantów z Solidarnej Polski. Mówił o "dyletanctwie" i zauważył, że alternatywą dla UE jest "orbita wpływów Kremla.

Przed szczytem Rady Europejskiej jasno zarysował się podział między koalicjantami PiS. Jarosław Gowin, szef Porozumienia, zachęcał do kompromisu. Solidarna Polska Zbigniewa Ziobry mówiła "weto albo śmierć" - choć ostatecznie ani nie doszło do zawetowania unijnego budżetu, ani SP nie wyszła z rządu, ani koalicji. 

Gowin powiedział w rozmowie z Onet.pl, że brał pod uwagę, iż SP może zdecydować się wyjść z koalicji. - Od początku jednak uważałem, że jest to mało prawdopodobne. Po pierwsze, w tym momencie jedyna realna alternatywa dla rządów Zjednoczonej Prawicy to przyspieszone wybory, co byłoby skrajną nieodpowiedzialnością - powiedział wicepremier. 

- Mamy całe sektory gospodarki dotknięte kryzysem. I mamy do wydania niemal 800 mld złotych z funduszy unijnych. To szansa na poprawienie stanu służby zdrowia, na duże inwestycje w system edukacji, na skok cywilizacyjny. Rozbijanie rządu byłoby w tej sytuacji niezrozumiałym i niewytłumaczalnym błędem - powiedział.

"Albo się jest członkiem UE, albo wpada się w orbitę wpływów Kremla"

Komentując ostre słowa niektórych polityków SP - europosłanka Beata Kempa pisała o "oddaniu suwerenności" - Gowin stwierdził, że "pewnych słów należy unikać, jeśli chce się być traktowanym w przyszłości poważnie". -  Od lat mam zresztą wrażenie, że rola europosła nie sprzyja twardemu stąpaniu po ziemi - dodał.

- Nie brakuje w naszym koalicyjnym obozie tych, którzy widzą w Europie raczej zagrożenie niż szansę, nie ufają wolnemu rynkowi i samorządom, za to nadzieję pokładają w rozbudowanym, scentralizowanym państwie 

- powiedział Gowin. Komentując przekonywanie przez polityków SP, że członkostwo w Unii się Polsce nie opłaca, wicepremier powiedział, że "bardziej raziło dyletanctwo tych analiz niż ich merkantylizm".

Jarosław Gowin stwierdził, że "następne wybory zdecydują, w którą stronę podąży polska prawica" i są dwie bardzo odmienne wizje co do tego. - Ten spór dopiero jednak przed nami powiedział. Zwrócił też uwagę na kontekst geopolityczny polskiej obecności w UE.

- Przy polskim położeniu geograficznym alternatywa jest prosta: albo się jest członkiem UE, albo wpada się w orbitę wpływów Kremla. Także od tej strony warto analizować spór o weto. Stanowisko, które zwyciężyło w ramach obozu rządowego, było również podyktowane wyborem cywilizacyjnym i geopolitycznym - powiedział. 

Więcej o: