Ziobro reaguje na "sukces" Morawieckiego. Solidarna Polska omówi skutki decyzji ze szczytu

Mateusz Morawiecki przekonywał, że warunki dot. mechanizmu praworządności - które zapisano w konkluzjach unijnego szczytu - są "trwałym aktem prawa europejskiego". Jednak według ekspertów konkluzje wcale nie są prawem, a ustaleniem politycznym. Tak samo ocenia to też minister sprawiedliwości w rządzie Morawieckiego, Zbigniew Ziobro.
Zobacz wideo Polska i Węgry w kontrze do reszty Unii? Bielan: Sytuacja się zmieniła

Polsko-węgierskim sukcesem na szczycie Rady Europejskiej chwalił się premier Mateusz Morawiecki, gdy ogłoszono porozumienie ws. unijnego budżetu. 

W ramach kompromisu mechanizm łączenia finansowania z praworządnością pozostał. Jednak w konkluzjach szczytu Rady Europejskiej zapisano wytyczne i warunki co do możliwości użycia tego mechanizmu. Te warunki i ich zapisanie w konkluzjach szczytu zadowoliły Polskę i Węgry. - W konkluzjach jest bardzo wyraźne zdanie, że nawet samo ustalenie, że jest jakiś problem z tak zwaną praworządnością nie wystarczy do uruchomienia mechanizmu sankcyjnego - powiedział premier Morawiecki.

- Te konkluzje są trwałym aktem prawa europejskiego. Są bliskie prawu pierwotnemu, są w tym sensie bliskie traktatom. Są ponad rozporządzeniami. Ale rozporządzenie, które musi być zgodne z konkluzjami, nie jest proste do zmiany - zapewnił. Jednak eksperci - ale też koalicjanci PiS - poddają to w wątpliwość. Konkluzje są bowiem bardzo ważnym ustaleniem politycznym, ale nie aktem prawnym. 

Analityk prawny FOR Patryk Wachowiec pisze, że "wszystko", co Morawiecki mówił o konkluzjach szczytu to nieprawda. "Konkluzje nie są 'aktem prawnym'. Tym bardziej nie można mówić o ich miejscu w hierarchii aktów prawa UE. Z uwagi na brak mocy wiążącej nie stanowią żadnej gwarancji" - napisał.

Wachowiec napisał - powołując się na wyrok TSUE - że "Konkluzje Rady Europejskiej nie mają mocy wiążącej, nie mogą wpływać na obowiązki Komisji i naruszać kompetencji ustawodawczych PE i Rady oraz wprost wpływać na treść aktu prawnego".

Dziennikarz Tomasz Bielecki zwrócił uwagę, że o ile konkluzje nie mają mocy prawnej, to mają moc polityczną. "Konkluzje nie są prawnie wiążące, ale - o ile nie łamią przepisów Unii - jednak są bardzo wiążące ws. działań Unii z racji rangi Rady Europejskiej, dla której są politycznym zobowiązaniem, umową" - napisał zwracając uwagę, że "Unia bywa skomplikowana".

Ziobro zaprzecza Morawieckiemu. "Konkluzje nie są obowiązującym prawem"

Warto dodać, że na to samo zwracał uwagę koalicjant PiS. Zbigniew Ziobro jeszcze przed szczytem utrzymywał, że "'Konkluzje interpretujące' i 'wytyczne' nie są prawem!" "Prawem jest rozporządzenie. Jeżeli rozporządzenie łączące budżet z ideologią wejdzie w życie, będzie to znaczące ograniczenie suwerenności Polski i złamanie europejskich traktów" - pisał.

Podobnie skomentował w czwartek wieczorem już samo porozumienie. "Rozporządzenie warunkujące korzystanie z należnego Polsce budżetu Unii Europejskiej od arbitralnej, politycznej i ideologicznej oceny Komisji Europejskiej niestety wejdzie w życie. Wynegocjowane Konkluzje Rady Europejskiej nie są obowiązującym prawem i mają wyłącznie charakter politycznego stanowiska. Stwierdzał to wielokrotnie w swoim orzecznictwie Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej" - napisał. "Zarząd Solidarna Polska zbierze się teraz, aby omówić skutki podjętej podczas szczytu decyzji" - zapowiedział.

Więcej o: