"Kaczyński jest niezadowolony z powrotu do rządu". Mówi, że to "orka na ugorze"

Jacek Gądek
Jarosław Kaczyński jest wicepremierem dwa miesiące. - Jest niezadowolony z tego, że wrócił do rządu - mówi rozmówca bliski rządowi. I codziennie krąży między domem na Żoliborzu, centralą PiS przy ul. Nowogrodzkiej a kancelarią premiera.

Zobacz nagranie. Czy Jarosław Kaczyński powinien wypowiedzieć się ws. działań policji?

Zobacz wideo

Zarządzenie nr 162 premiera Mateusza Morawieckiego z 9 października ws. powołania Komitetu Rady Ministrów ds. Bezpieczeństwa Narodowego i Spraw Obronnych. Twór to stworzony na siłę, aby Jarosław Kaczyński - szef tego komitetu - miał swoją działkę w rządzie.

- Nie chciał, ale musiał. W dodatku jego powrót do rządu okazał się nieskuteczny, bo nie wygasił wojny Zbigniewa Ziobry i Mateusza Morawieckiego. Bywa często w kancelarii premiera, ale widać, że nie lubi tej pracy. Jest niezadowolony z tego, że wrócił do rządu - słyszymy od ważnego polityka obozu rządzącego.

Komitet niejawny

W komitecie ds. bezpieczeństwa ma pod sobą cztery osoby. Ministra obrony narodowej Mariusza Błaszczaka - jednego z najwierniejszych druhów, gotowego na każde skinienie palca przez prezesa. Szefa MSWiA, koordynatora ds. służb specjalnych Mariusza Kamińskiego - niebezkrytycznego wobec Kaczyńskiego, czego dowód dał, gdy nie zgodził się na szybką siłową rozprawę z demonstracjami głównie kobiet po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego zaostrzającym ustawę antyaborcyjną. Ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę - to z jego powodu prezes PiS wszedł do rządu, bo chciał stać się rozjemcą w regularnej wojnie ministra i premiera.

Polityk ZP: - Ziobro wywalczył sobie zadziwiającą autonomię.

Podstawowy polityczny cel wejścia Kaczyńskiego do rządu i stworzenia dla niego komitetu ds. bezpieczeństwa nie został osiągnięty.

W komitecie jest też szef MSZ prof. Zbigniew Rau - ale on nie ma żadnej politycznej wagi, a ministrem - to opinia ze środka PiS - został jedynie "na emeryturkę" i z braku lepszych kandydatur.

Przeczytaj także: Oficjalnie w PiS kadzą nowemu ministrowi. Ale tak różowo nie jest. "Bufon", "odcina kupony od życiorysu"

Nie chce się zajmować "bieżączką"

Wedle naszych informacji w KPRM Kaczyński bywa prawie codziennie.

Nie chce się zajmować bieżącymi sprawami. Ale robi wyjątki, w szczególności gdy na ulice wyszły setki tysięcy osób, by protestować przeciwko orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego zaostrzającemu ustawę antyaborcyjną.

- Chciał rozpędzać i pałować protesty kobiet, ale minister Mariusz Kamiński się mu postawił - nie mógł się nadziwić nasz rozmówca bliski Nowogrodzkiej, gdy mówił o tym przed miesiącem. Zapędy prezesa PiS ujawniła wówczas "Gazeta Wyborcza", wedle której komendant główny gen. Jarosław Szymczyk był już na wylocie z policji, bo też się nie godził na rozpędzanie protestów. Z czasem policja zaczęła się z protestującymi obchodzić brutalnie, a generał dymisji nie złożył.

Rząd się nie chwali komitetem

Rząd nie chwali się urobkiem komitetu J. Kaczyńskiego. Nasi rozmówcy przekonują, że spotkania tego gremium są "robocze". Szef komitetu ma prawo zarządzić niejawność tych spotkań, a rząd nie podaje publicznie żadnych informacji, nad czym pracuje to gremium.

Na biurko Kaczyńskiego - słyszymy - spływają projekty ustaw z resortów, które mu podlegają, ale żadnego własnego projektu nie sfinalizował. Prezes cały czas się bowiem wgryza w tematykę, a nie ordynuje głębsze zmiany.

Orka i bagno

Wedle naszych informacji efekt tego wgryzania jest dla prezesa PiS przygnębiający. Prezes miał dojść do wniosku, że państwo nie jest sterowne przy użyciu procedur, ale że trzeba nim zawiadywać ręcznie, bo dyspozycje "z góry" nie są realizowane "na dole", co miało się okazać szczególnie dotkliwe w czasie epidemii.

- Kaczyński mówi, że to orka na ugorze - słyszymy od polityka Zjednoczonej Prawicy bliskiego rządowi.

Ważny polityk obozu władzy dodaje: - Kaczyński zobaczył, że państwo jest w złym stanie.

Wicepremier miał zacząć od przeglądu całej struktury bezpieczeństwa i zarządzania kryzysowego - od "czapy", czyli MSWiA, po gminy. - Wyszło, że to jest bagno, którego nie ruszano od 30 lat - opisuje jeden z rozmówców z PiS.

- Prezes chciałby to zmienić, ale wie też, że to kupa roboty. Kaczyński jako pierwszy w KPRM chce się wziąć całościowo za bezpieczeństwo państwa, chce uporządkować całe prawodawstwo ws. bezpieczeństwa - dodaje.

Trójkąt Kaczyńskiego

Prezes PiS dzieli czas między centralę PiS przy ul. Nowogrodzkiej, kancelarię premiera przy Alejach Ujazdowskich a dom na Żoliborzu. Już jako wicepremier - opisuje jeden z rozmówców - przyjeżdża do pracy wcześniej, niż zwykł, gdy był poza rządem. I zostaje w biurze czasami nawet do godziny 23. W tym biurze, w którym akurat jest. - A najpierw jest na Nowogrodzkiej, a potem jedzie do kancelarii premiera. Albo odwrotnie. Zależy, gdzie ma pierwsze sprawy do załatwienia. Dzieli czas 50/50 między oba te miejsca.

Więcej o: