Premier zwleka z publikacją wyroku TK ws. aborcji. Konstytucjonalistka: Kuriozalna i niebezpieczna sytuacja

Orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego dotyczące aborcji wciąż czeka na publikację w Dzienniku Ustaw, choć przepisy mówią, że powinno stać się to niezwłocznie. Rada ministrów we wtorek zapowiedziała, że do publikacji dojdzie dopiero wtedy, gdy TK przedstawi pisemne uzasadnienie. - Stanowisko rządu jest kuriozalne. To, co robi rząd, to totalne nieporozumienie - ocenia w rozmowie z Gazeta.pl dr hab. Joanna Juchniewicz, konsytucjonalistka z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie.

Trybunał Konstytucyjny w orzeczeniu wydanym 22 października stwierdził, że przepisy umożliwiające przerywanie ciąży z powodu ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu są niezgodne z ustawą zasadniczą. Wyrok wywołał falę protestów w całym kraju.

Konstytucja mówi, że orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego powinny być opublikowane "niezwłocznie". Tymczasem we wtorkowym stanowisku wydanym przez radę ministrów stwierdzono, że "sytuacja bardzo poważnych napięć społecznych wymaga przeanalizowania właściwej daty tej publikacji". Rząd podkreślił, że "nie istnieje regulacja zobowiązująca Prezesa Rady Ministrów do publikacji wyroku Trybunału Konstytucyjnego w terminie oznaczonym konkretną liczbą dni lub datą".

Przyłębska Julia, Jarosław KaczyńskiRząd kluczy ws. publikacji wyroku TK. "Nie istnieje regulacja zobowiązująca premiera"

W stanowisku czytamy również, że orzeczenie "powinno zostać opublikowane niezwłocznie po ogłoszeniu przez Trybunał Konstytucyjny uzasadnienia". " Ponadto Trybunał Konstytucyjny już w ustnym uzasadnieniu wyroku zasygnalizował zasadność przeprowadzenia zmian ustawodawczych w związku z podjętym orzeczeniem" - dodano.

Konstytucjonalistka: Nie przymykajmy na to oczu

- Stanowisko rządu jest kuriozalne. To, co robi rząd, to totalne nieporozumienie - komentuje w rozmowie z Gazeta.pl dr hab. Joanna Juchniewicz, konstytucjonalistka z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie.

Ekspertka podkreśla, że słowo "niezwłocznie" oznacza "bez zbędnej zwłoki". - Mowa o sytuacji, w której nie ma żadnych okoliczności stojących na przeszkodzie, by opublikować orzeczenie. Taką przeszkodą, która mogłaby doprowadzić do przesunięcia terminu publikacji, mogłaby być np. awaria serwerów - wyjaśnia.

Parlament Europejski (zdjęcie ilustracyjne)PE przyjął rezolucję ws. protestów w Polsce. "Miażdżąca krytyka orzeczenia"

- Rząd twierdzi, że najpierw chce przygotować zmiany ustawodawcze, by nie powstała luka. Tymczasem Trybunał Konstytucyjny miał szansę na to, by dać Sejmowi czas na zmianę tych przepisów. Konstytucja przewiduje taką możliwość. TK mógł stwierdzić w orzeczeniu, że przepis utraci moc obowiązującą np. za kilkanaście miesięcy. Trybunał tego nie zrobił

- zaznacza.

Według dr hab. Joanny Juchniewicz brak pisemnego uzasadnienia wcale nie sprawia, że orzeczenia nie można opublikować. Jako przykład podaje jedno z kwietniowych postanowień TK, które zostało opublikowane dwa dni później. Uzasadnienie nie powstało do dziś. Co więcej, zdaniem prawniczki ogłoszenie uzasadnienia w Monitorze Polskim, tak jak planuje rząd, byłoby naruszeniem obowiązujących przepisów. 

- W mojej ocenie premier i cała rada ministrów potwierdzili swoim stanowiskiem to, że ich intencją jest zwlekanie. To wyraźne naruszenie prawa - uważa konstytucjonalistka.

- Nie możemy przymykać na to oczu i stwierdzić, że jeśli to orzeczenie akurat nas osobiście nie dotyczy, to nic się nie stało. To przekroczenie pewnej granicy, za nią jest już brak praworządności i bezprawie. To bardzo niebezpieczna sytuacja, kolejny rząd również może w przyszłości stwierdzić "opóźnimy publikację, bo to orzeczenie nam się nie podoba" - podsumowuje.

Zobacz wideo Referendum ws. aborcji? "Hołownia chce umyć ręce od odpowiedzialności"
Więcej o: