Debata na komisji w PE. Kempa o "bolszewickim dyktacie". "Jesteśmy dumnym narodem w środku Europy"

Na posiedzeniu komisji wolności obywatelskich, sprawiedliwości i spraw wewnętrznych Parlamentu Europejskiego odbyła się debata dot. praworządności i sytuacji społeczności LGBT w Polsce i na Węgrzech. Beata Kempa przekonywała, że w Polsce "nie dzieje się nic, co odbiega od normy w Hiszpanii czy we Francji". Z kolei Andrzej Halicki porównał rządy PiS do komunizmu i bolszewizmu.

- Obywatele polscy wybrali już Zjednoczoną Prawicę trzeci raz, a Węgrzy Viktora Orbana już cztery razy. Dla was praworządność oznacza atak na nasze wartości. Czym jest ten spór o praworządność? Komisja Europejska i Parlament Europejski wskazują jako uchybienie praworządności brak związków małżeńskich czy prawa jednopłciowych małżeństw do adopcji dzieci, tym samym unieważniają polską definicję rodziny - powiedziała na komisji wolności obywatelskich, sprawiedliwości i spraw wewnętrznych Beata Kempa. 

Debata na komisji w PE. Beata Kempa o "bolszewickim dyktacie" 

Podczas debaty o praworządności i prawach mniejszości seksualnych w Polsce Kempa przekonywała, że w Polsce "nie dzieje się nic, co odbiega od normy w Hiszpanii czy we Francji". - Jednak to nas Komisja Europejska bezpardonowo atakuje - mówiła. - Nie uszczęśliwiajcie nas na siłę, nie tędy droga i proszę o to, by europosłowie nas nie pomawiali. Nie będziemy godzić się z żadnym dyktatem, nie będziemy godzić się z taką tezą, że trzeba nam odebrać środki, bo mamy inne poglądy czy inaczej rozumiemy wartości europejskie niż liberałowie, czy socjaliści - podkreślała europosłanka. 

Zobacz wideo Kosiniak-Kamysz komentuje użycie gazu przez policję wobec Barbary Nowackiej

Kempa powtórzyła, że Polska "nie przyjmie żadnego dyktatu". - Jesteśmy dumnym narodem w środku Europy. Już raz mieliśmy bolszewicki dyktat, dzisiaj każdy inny, narzucający nam z góry inne wartości niż te, które przyjęliśmy, jest nie do przyjęcia - powiedziała.

Po niej do dyskusji włączył się Andrzej Halicki. - Polski rząd nie ma mandatu do reprezentowania wszystkich Polaków, bo jest tylko rządem PiS-u i nie ma mandatu do tego, aby walczyć z wartościami demokratycznymi - powiedział. - Nie ma mandatu, by walczyć z Unią Europejską i jej instytucjami, bo 80 proc. Polaków popiera obecność w UE - dodał. 

Następnie europoseł stwierdził, że PiS przypomina władzę "komunistyczną i bolszewicką". 

Więcej o: