Giertych żąda dla Gmyza kary bezwzględnego więzienia. Adwokat zaproponował "ugodę"

"[...] dziś jest przełom. Roman Giertych żąda w prywatnym akcie oskarżenia nie tylko pieniędzy, ale i kary bezwzględnego więzienia. Super" - napisał na Twitterze Cezary Gmyz, korespondent TVP w Berlinie. W odpowiedzi na wpis Giertych zaproponował dziennikarzowi ugodę, jeśli "okaże skruchę" i "wyda swoich mocodawców". Za to, jak relacjonowano zatrzymanie adwokata, rodzina Giertychów pozwała do sądu zarówno samą telewizję publiczną, jak i dwóch jej dziennikarzy.

"Mam za sobą kilkadziesiąt w większości wygranych procesów związanych z wykonywaniem przeze mnie zawodu dziennikarza. Ale dziś jest przełom. Roman Giertych żąda w prywatnym akcie oskarżenia nie tylko pieniędzy, ale i kary bezwzględnego więzienia. Super" - poinformował na Twitterze Cezary Gmyz, korespondent TVP w Berlinie.

Giertych odpowiada na wpis Gmyza. "Proszę nie płakać. Jak Pan okaże skruchę..."

Do wpisu Gmyza odniósł się później sam Giertych, proponując "ugodową" ścieżkę rozwiązania sporu. "Proszę nie płakać. Jak Pan okaże skruchę, wyda swoich Mocodawców i przeprosi, to może zgodzimy się na rok prac społecznych. Proponowałbym po 20 h tygodniowo pracy w ośrodku leczenia uzależnień" - napisał były wicepremier.

Na początku listopada Barbara Giertych poinformowała o pozwie przeciwko TVP. Adwokatka domaga się przeprosin emitowanych przed "Wiadomościami" oraz 500 tys. zł zadośćuczynienia. Chodzi o to, w jaki sposób telewizja publiczna relacjonowała zatrzymanie jej męża. 

- Mają chyba jakieś dyżury, bo są różne samochody, więc się zmieniają i filmują nas, jak wychodzimy z psem czy na zakupy - mówiła w rozmowie z TOK FM córka mecenasa Maria Giertych. 

Roman GiertychBarbara Giertych złożyła pozew przeciwko TVP. "Wnosimy o 500 tys. zł"

Giertychowie pozwali do sądu zarówno TVP, jak i dwóch jej dziennikarzy

Wcześniej, w rozmowie z portalem Wirtualne Media, Giertych zapowiedziała, że poza pozwem cywilnym wobec TVP do sądu przesłano już trzy akty oskarżenia wobec Gmyza, Samuela Pereiry (portal tvp.info) oraz Piotra Nisztora ("Gazeta Polska"). - Działamy w trybie art. 212 kodeksu karnego, zarzucając zniesławienie. Domagamy się dla nich prac społecznych - mówiła wówczas adwokatka. Zapytana o to, za co konkretnie chce pozwać wspomnianych trzech dziennikarzy, odpowiedziała: "Za całokształt. Za to, co publikowali po zatrzymaniu mojego męża".

Po tym, jak 15 października Giertych został zatrzymany przez CBA, Gmyz szeroko komentował tę sprawę zarówno w mediach społecznościowych, jak i w programach publicystycznych TVP, która poświęcała akcji CBA długie antenowe godziny. 

W jednym ze wpisów na Twitterze dziennikarz przekazał, że do sprawy Giertycha zatrzymano również Piotra Ś., byłego prezesa Młodzieży Wszechpolskiej. "Znany miłośnik zamawiania pięciu piw w sposób pokazany na zdjęciu" - pisał Gmyz. Informował też, że Wojciech Giertych, dominikanin i stryj Romana Giertycha, zwrócił się do włoskich organów ścigania, by nie wydawały Polsce materiałów, które miano odnaleźć we włoskiej posiadłości mecenasa.

Barbara Giertych oświadczyła później, że skontaktował się z nią jeden z włoskich policjantów, by "przeprosić za podjęcie bez weryfikacji wniosku CBA o przeszukanie". 

15 października Centralne Biuro Antykorupcyjne dokonało przeszukania w domu byłego posła i wicepremiera. Podczas akcji funkcjonariuszy Roman Giertych zasłabł i trafił do szpitala. Służby zarzucają mu działanie na szkodę giełdowej spółki w latach 2010-2014 - miano wyprowadzić z niej ponad 90 milionów złotych. Wobec polityka nie zastosowano środka zapobiegawczego w postaci aresztu tymczasowego. Z kolei sąd zdecydował o wypuszczeniu na wolność innych zatrzymanych, w tym biznesmena Ryszarda Krauze.

Zobacz wideo Kulisy wejścia CBA do PZPN-u