Jest śledztwo ws. Strajku Kobiet. Chodzi m.in. o "wandalizm ideologiczny" w kościołach

Jak ustalił serwis wpolityce.pl, 19 listopada Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła śledztwo w sprawie trzech wątków dotyczących Strajku Kobiet. Chodzi o protesty, które odbyły się w związku z orzeczeniem TK nt. aborcji. W rozmowie z PAP doniesienia portalu potwierdziła prok. Aleksandra Skrzyniarz.

Wpolityce.pl podaje, że chodzi o sprowadzenie niebezpieczeństwa dla życia i zdrowia wielu osób, którym było spowodowanie zagrożenia epidemiologicznego poprzez organizację protestów. Kolejnym wątkiem śledztwa ma być "znieważanie księży i katolików ze względu na ich przynależność wyznaniową". Chodzi o protesty organizowane przed lub w świątyniach.

Przypomnijmy, że w niedzielę, 25 października, kobiety postanowiły pójść do kościołów na msze, aby zamanifestować swoje oburzenie wyrokiem TK. Na niektórych budynkach pojawiły się także napisy.

Badane w sprawie są również słowa liderki Strajku Kobiet Marty Lempart, która w Radiu ZET, jak pisze serwis, "nawoływała (...) do wdzierania się do kościołów w czasie mszy świętych i publicznie propagowała ten akt wandalizmu ideologicznego".

Protesty po wyroku TK

W czwartek 22 października Trybunał Konstytucyjny uznał, że aborcja w przypadku ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu lub jego nieuleczalnej choroby zagrażającej życiu jest niezgodna z konstytucją. Spowodowało to falę protestów w całej Polsce. Demonstranci manifestowali swój sprzeciw pod siedzibami TK i PiS, pod kuriami czy kościołami, a także przed domem Jarosława Kaczyńskiego.

W środę, 18 listopada, w Warszawie odbył się kolejny protest. Planowana była blokada Sejmu. Wcześniej jednak oddziały policji skutecznie odcięły dostęp do parlamentu. Z tego powodu blokada zmieniła się w marsz, który doszedł przed siedzibę TVP Info na placu Powstańców Warszawy. Tam policja otoczyła demonstrantów i rozbijała protest, używając m.in. gazu. Kontrowersje wzbudzili nieumundurowani funkcjonariusze, którzy stosowali środki przymusu bezpośredniego.

Z kolei w poniedziałek protestujący zgromadzili się pod siedzibą Ministerstwa Edukacji Narodowej. Był on wyrazem sprzeciwu wobec m.in. zapowiadanych przez ministra Przemysława Czarnka konsekwencji dla nauczycieli i nauczycielek popierających Strajk Kobiet. Uczestnicy domagali się jego dymisji oraz rzetelnej edukacji seksualnej. Wciąż aktualny był także postulat dotyczący dostępu do bezpiecznej aborcji w Polsce. Doszło do zatrzymań, m.in. fotoreporterki Agaty Grzybowskiej.

Zobacz wideo Strajk Kobiet. Tak wyglądały protesty po zatrzymaniu fotoreporterki Agaty Grzybowskiej