W Senacie o zatrzymaniach na protestach. "Policja nas popycha, szarpie, pałuje, gazuje"

Bezsasadne zatrzymania, utrudnianie kontaktów z prawnikami czy przewożenie na komisariaty poza Warszawą - tak adwokatki podczas posiedzenia senackiej komisji opisywały działania funkcjonariuszy policji wobec osób zatrzymywanych na protestach. - Chodzę na protesty, walczę o swoje prawa i codziennie mierzę się z tym, że policja nas popycha, szarpie, pałuje, gazuje - mówiła natomiast obecna w Senacie aktywistka.

W Senacie rozpoczęło się posiedzenie Komisji Człowieka, Praworządności i Petycji dotyczące działań policji podczas demonstracji 18 listopada. W posiedzeniu nie wzięli udziału przedstawiciele MSWiA, których zaproszono. Po wystąpieniach polityków głos zabrała Katarzyna Gajowniczek-Pruszyńska z Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie.

Agata GrzybowskaProtest pod MEN. Fotoreporterka mówi o błyśnięciu fleszem, policja o naruszeniu nietykalności

Zatrzymania "spełniają wymogi niezasadności, nielegalności i nieprawidłowości"

-  Od kilkudziesięciu miesięcy czynnie zaangażowani w świadczenie pomocy prawnej zatrzymanym dostrzegają nieprawdopodobną eskalację ilości zatrzymań. Mamy 2017 rok i zdarzenia z udziałem Obywateli RP i 49 zatrzymań, mamy 2020 rok, sierpień i dywanowe zatrzymania manifestujących osób na Krakowskim Przedmieściu. Mamy rozstrzygnięcie TK z 20 października i trwające do dzisiaj protesty i manifestacje - powiedziała na wstępie. - Wiemy, że większość zażaleń, jakie zostały złożone na czynności zatrzymań w sierpniu 2020 zakończy się sukcesem w sądach. To bardzo gorzkie zwycięstwo, my nie chcielibyśmy do tego doprowadzać. Wiemy też, że wszystkie czynności, jakie miały miejsce przez ostatni miesiąc, które bardzo skrupulatnie oddajemy pod kontrolę sądu, również w ten sposób zakończą. One wszystkie spełniają wymogi niezasadności, nielegalności i nieprawidłowości - powiedziała adwokatka. 

Następnie mówiła Karolina Gierdal, prawniczka z Kampanii Przeciw Homofobii oraz kolektywu Szpila, która zajmuje się koordynacją pomocy prawnej dla zatrzymanych. Jak poinformowała Gierdal, od 21 października do poniedziałkowych protestów włącznie zatrzymano 72 osoby. - Mamy bardzo duże doświadczenia co do tego, w jaki sposób przebiegają te zatrzymania i jak nam udaje się dotrzeć do osób zatrzymanych. Mam wrażenie, że taktyka policji oraz to, jak przebiegają wydarzenia danego dnia zależy od czynników, których ja nie znam. Wydaje się, że jest pewna taktyka przewidziana na dany dzień, ale jaka to będzie taktyka trudno powiedzieć - stwierdziła.  - Mierzymy się z tym, że policja stara się, przynajmniej w mojej ocenie, utrudniać nam działania i dotarcie do osób zatrzymanych - dodała.

Zobacz wideo Strajk Kobiet. Tak wyglądały protesty po zatrzymaniu fotoreporterki Agaty Grzybowskiej

"Sytuacja najbardziej kuriozalna"

Jak opisywała, "sytuacja najbardziej kuriozalna" miała miejsce 19 listopada. - Obrońcy (osób zatrzymanych na protestach - red.) byli już na komendzie przy ul. Żytniej, która była właściwa do prowadzenia postępowania i przedstawili swoje upoważnienia do obrony. My, jako kolektyw odebraliśmy telefony z policji, zwracające uwagę, że obrońcy są na dole i czekają, a w tym czasie osoby były wywożone do Grodziska Mazowieckiego - relacjonowała prawniczka.

Według Gierdal często zatrzymani, mimo że mają numer telefonu do pomocy prawnej, i tak nie mogę zadzwonić. - Jest to często utrudniane w ten sposób, że policjanci mówią: "to tylko numer telefonu, kto jest po jego drugiej stronie? Czy jest tam konkretny prawnik? Proszę podać imię i nazwisko, jeśli nie, nie wykonamy tego telefonu" - opowiedziała adwokatka. 

Odnosząc się do samego przebiegu protestu Gierdal powiedziała, że "są takie dni, kiedy jest spokojnie i wyraźnie, że demonstranci i konflikty są wyciszane, ale są też dni, kiedy ewidentnie widać pewne zwarcie i tendencję do tego, żeby osoby zatrzymać". - Trudno nam powiedzieć, który dzień będzie spokojny, a kiedy osoby będą zatrzymywane. Nie ma na to reguły - stwierdziła.

Konferencja Ogólnopolskiego Strajku KobietStrajk Kobiet domaga się dymisji Ziobry: Państwo staje się republiką Ordo Iuris

"Policja podchodzi do nas i popycha, bo jej się nie podoba, że stoimy"

Na posiedzeniu senackiej komisji była obecna także zatrzymane podczas protestu osoby. - Jestem modelowym przykładem tego, jak działa polska policja. Chodzę na protesty, walczę o swoje prawa i codziennie mierzę się z tym, że policja nas popycha, szarpie, pałuje, gazuje - mówiła w Senacie jedna z aktywistek. - Bardzo często jest tak, że policja podchodzi do nas i popycha, bo jej się nie podoba, że za długo stoimy - podkreślała. 

Kobieta opisała własne zatrzymanie podczas jednej z demonstracji. - Krzyczałam, żeby policjant przestał bić osobę, która leżała na ziemi i była walona kolanem po nerkach. W tym momencie zostałam zatrzymana i wzięta na komendę - wspominała. 

Aktywistka stwierdziła, że "jeśli osoby bywały na protestach wcześniej, to wiedzą, że policja zawsze była agresywna i zawsze działała w ten sposób". - Jedyne co się zmieniło, to skala protestów. Więcej osób wyszło na ulice i widzi, jaka jest skala represji policji - powiedziała.