Dane policjantów w internecie. Marta Lempart odpowiada na zarzuty Zbigniewa Ziobry. "To brednie"

Zbigniew Ziobro zapowiedział postępowanie karne wobec wszystkich osób, które upubliczniły nazwiska i adresy policjantów. Zdaniem Marty Lempart to "brednie". Liderka Ogólnopolskiego Strajku Kobiet twierdzi, że "ludzie próbują zidentyfikować bandytów", aby postawić ich przed sądem.

W niedzielę 22 listopada na stronie internetowej Prokuratury Krajowej zostało opublikowane oświadczenie ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry. Polityk poinformował w nim, że polecił Prokuraturze Okręgowej w Warszawie wszcząć postępowanie karne wobec wszystkich osób, które upubliczniły nazwiska i adresy policjantów. 

"Nazwiska i adresy policjantów są objęte tajemnicą, która ma chronić przed zemstą świata przestępczego. Ujawnienie ich tożsamości jest nie tylko czynem nieetycznym i niemoralnym, lecz przede wszystkim sprowadza na funkcjonariuszy bezpośrednie ryzyko utraty zdrowia, a nawet życia. Stwarza też poważne zagrożenie dla ich najbliższych. Dlatego ujawnienie nazwisk i adresów policjantów to przestępstwo" - czytamy w komunikacie.

Scheuring-Wielgus domaga się od policji przeprosin. Scheuring-Wielgus domaga się od policji przeprosin. "Spotkamy się w sądzie"

Marta Lempart: My po prostu szukamy bandytów, żeby ich postawić przed sądem

Słowa ministra sprawiedliwości skomentowała jedna z liderek Ogólnopolskiego Strajku Kobiet. Marta Lempart stwierdziła, że zapowiedź Zbigniewa Ziobry w sprawie ścigania i karania za upublicznianie w internecie danych policjantów "to brednie". 

- Ludzie w internecie identyfikują bandytów, którzy na demonstracji bili ludzi pałkami, gazowali ich. Być może to byli policjanci, ale nie możemy liczyć na to, że wyjaśni to policja czy też prokuratura. My po prostu szukamy bandytów, żeby ich postawić przed sądem - powiedziała liderka Strajku Kobiet w rozmowie z Radiem ZET

Agresywny 'tajniak'Agresywny policjant to antyterrorysta. Już miał kłopoty z prawem

Ogólnopolski Strajk Kobiet: Chcecie Białorusi, to będziecie ją mieli. Znajdziemy was wszystkich

Cała sprawa dotyczy funkcjonariuszy, którzy pełnili służbę podczas warszawskiej manifestacji kobiet i ich sojuszników w środę 18 listopada. Po tym wydarzeniu media obiegły nagrania, na których widać, jak nieumundurowany policjant bije pałką teleskopową jednego z demonstrantów, opisywaliśmy także, że podczas policyjnych interwencji poszkodowani zostali parlamentarzyści, w tym posłanka Lewicy Magdalena Biejat. Ogólnopolski Strajk Kobiet zareagował na agresję policjantów, wzywając świadków, aby wysyłali organizacji zdjęcia funkcjonariuszy, którzy dopuścili się przemocy wobec protestujących. 

"Chcecie Białorusi, to będziecie ją mieli. Znajdziemy was wszystkich, nie zostawimy tego bez konsekwencji" - czytamy we wpisie OSK z 19 listopada.

W kolejnych dniach różne osoby zaczęły zamieszczać w social mediach zdjęcia i personalia policjantów, którzy mieli stosować przemoc wobec manifestujących. 

Więcej o: