Przypomniano słowa Szydło z 2015 r. "My policji przeciwko manifestantom wyprowadzać nie będziemy"

- (...) Za czasów rządów Prawa i Sprawiedliwości my policji przeciwko manifestantom wyprowadzać nie będziemy - tak w grudniu 2015 roku o demonstracjach mówiła Beata Szydło, ówczesna szefowa rządu. Jej słowa, w kontekście środowych demonstracji, przypomniało Razem.

Partia Razem zamieściła na Twitterze krótkie nagranie ze środowego protestu w Warszawie. Na wideo widać moment, w którym posłanka Lewicy Magdalena Biejat zostaje spryskana gazem. Wideo jest przeplatane z fragmentem wywiadu Beaty Szydło z 2015 r. Ówczesna premier komentowała w TVN24 protesty związane ze zmianami w Trybunale Konstytucyjnym.  

Marta Lempart podczas manifestacji przeciw zaostrzaniu prawa aborcyjnego. Policja użyła gazu. Warszawa, 18 listopada 2020Lempart: Policja biła ludzi, wyciągała ich z tłumu i gazowała

- Każdy w Polsce ma prawo do manifestowania, ma prawo do wyrażania własnych opinii i na pewno za czasów rządów Prawa i Sprawiedliwości my policji przeciwko manifestantom wyprowadzać nie będziemy, tak jak robiła to Platforma, bo szanujemy dialog, wolność i różnice poglądów - mówiła Szydło.

Protesty dot. prawa aborcyjnego. Policja użyła pałek teleskopowych 

Stołeczna policja poinformowała, że podczas środowej demonstracji przeciwników zaostrzenia prawa aborcyjnego zatrzymano ponad 20 osób. Trzynaście z nich zostało zatrzymanych z powodu podejrzenia popełnienia przestępstwa, a pozostałe - za odmowę podania danych osobowych.

Porównanie demonstracji z 18.11 i z Marszu NiepodległościEkspert: Politycy powinni decydować o tym, jaką taktykę obierze policja

Podczas protestu na placu Powstańców Warszawy pojawili się funkcjonariusze ubrani po cywilnemu. Dziennikarz Onetu Marcin Terlik udostępnił nagrania, na których widać, że "tajniacy" biją protestujących teleskopowymi pałkami i zatrzymują jednego z uczestników manifestacji. Nieumundurowani policjanci używali też gazu. Inne filmy (np. relacja portalu OKO.press) pokazują, że uczestnicy protestu byli zupełnie zdezorientowani działaniami policji. Ludzie myśleli, że padli ofiarą napaści grup chuliganów.  

Stołeczni funkcjonariusze podkreślają, że wczorajsze zgromadzenie ze względu na ograniczenia przeciwepidemiczne było nielegalne. Rzecznik Komendanta Stołecznego mówił, że użycie środków przymusu bezpośredniego przez policję następowało w określonych sytuacjach, między innymi w przypadku naruszenia nietykalności policjantów. Według nadkomisarza Sylwestra Marczaka, agresja, z jaką spotkali się funkcjonariusze, świadczy o tym, że wczorajsza demonstracja nie była pokojowa.